Życie bez telewizji

Kiedy byłem małym chłopcem (hej!) byłem telemaniakiem. Ale takim całkowicie zafascynowanym małym ekranem. Jeśli o kimś był film „smacznego telewizorku” – to właśnie o mnie. Czytałem „Teletydzień” zanim czytałem „Kaczora Donalda”. Takie właśnie miałem grzechy młodości;-) Przynajmniej o takich gotów jestem pisać. 

Dwa lata temu kupowałem telewizor. Taki ładny, taki płaski, taki duży. Długo go wybierałem. Kilka dni po zakupie zdecydowałem się na abonament w telewizji cyfrowej, żeby się telewizor nie marnował. Ale gdy umowa miała się ku końcowi, zupełnie nie było we mnie woli, aby ją przedłużać. Wisienką na torcie byli jeszcze konsultanci, którzy trzykrotnie dzwoniąc przeprowadzali ze mną taką mniej więcej rozmowę:

– A co by Pana przekonało, aby przedłużyć umowę?
– Nie wiem, skoro pan do mnie dzwoni, niech pan próbuje
– Aha… to życzę miłego dnia.

No cóż, Wilka z Wallstreet nie widzieli, nikt im o sprzedawaniu piór nie mówił. Albo ja nie mam szczęścia do konsultantów. Bo że konsultanci szczęśćia do mnie nie mają, to zupełnie inna rzecz. 

Continue readingŻycie bez telewizji

Przekleństwo wiedzy

Zacznę od chyba wstydliwego w naszym kraju wyznania – czytam książki. Wstydliwego, ponieważ mało kto czyta. Wyniki badania czytelnictwa w Polsce w 2015 roku, przeprowadzone na próbie ponad 3049 osób pokazały, że 63% Polaków nie przeczytało żadnej książki 2015 roku, a kolejnych 17% przeczytało jedną lub dwie. Trochę to straszne, bardzo to smutne.

Ja czytam bo lubię. To dla mnie nie tylko sposób na urozmaicenie sobie podróży komunikacją miejską, nie tylko rozrywka, ale także połączenie przyjemnego z pożytecznym. Czytanie podobno poszerza horyzonty i rozbudza wyobraźnię (przynajmniej dzieciom). Czasem czytanie pozwala jeśli nie na naukę języka, to przynajmniej obcowanie z nim, dlatego czasem czytam także po angielsku.
Continue readingPrzekleństwo wiedzy

Zaczynam się bać swoich pomysłów

Trzy dni. Tyle zajęło mi odpalenie podcastu i podpięcie go na itunes. W sobotę zacząłem, w niedzielę skończyłem, dziś dostałem wiadomość, że oni moje zgłoszenie  „approved”. I prawie wcale nie przeszkadza mi to, że oni mnie approved, dlatego że oni moim narzeczem nie bardzo władają. I prawie wcale nie przeszkadza mi to, że oni mnie approved, dlatego, że to zapewne robi automat i sprawdza czy przypadkiem czymś mocno nielegalnym nie lecę, ale… Oni mnie approved. Więc skoro Oni mnie approved, to Wy teraz możecie mnie subscribe na itunes. Czaicie to? Nirski na itunes.

Trochę to mi przestawia dzień. Bardzo mi to podnosi nastrój. I nawet jak sobie pomyślę, że to samo z siebie nic nie znaczy i żaden to wielki przełom, ale… czujecie to? Nirski na itunes :D

Continue readingZaczynam się bać swoich pomysłów

Tydzień w pigułce, odcinek 4.

Tydzień czwarty prawie za mną. Co dla mnie ważne, to to, że udało się utrzymać codzienne pisanie pomimo tego, że trzy dni były „wyjechane” . I to dość daleko wyjechane. Co jeszcze ważniejsze, to same teksty, które moim zdaniem naprawdę są niezłe. Powoli kształtuje się też proces pisania. Kalendarz już do łask chyba nie wróci. Na razie najskuteczniejsze są dwa foldery w Notatkach MacOS – ten w którym są teksty napisane i ten w którym są tematy do rozwinięcia. 

Poranne wstawanie nadal w mocy, choć wkradło się trochę rozluźnienia i pobudki kilka minut po godzinie 6. Jest też dyspensa w sobotę… Czy to kryzys? Mam nadzieję że nie, bo poranne wstawanie ma moc, nie chcę jej tracić. No i jest to dla mnie ważny, cenny czas. Zatem założenie jest takie, aby kolejny tydzień był z wczesnym wstawaniem;-)

Continue readingTydzień w pigułce, odcinek 4.

Niezłe jaja – Niecodzienny.net w formie podcastu

Gdyby mi ktoś powiedział, że jak zacznę wcześniej wstawać, to będą mi przychodziły do głowy tak dziwne pomysły… w takich ilościach i częstotliwości… a na koniec okaże się jeszcze, że będę miał dość bezczelności żeby ich próbować, to… pewnie bym się grzecznie odwrócił na drugi boczek i karnie poszedłbym spać dalej;-)

No to się popisałem. Piszę bezpośrednio w panelu, ledwie zacząłem i kliknąłem „opublikuj” więc teraz (choć to mało prawdopodobne) ktoś może na żywo podglądać co piszę. Także muszę pisać, jak to mawiają, biegusiem. To się chyba nazywa pisanie bloga live, czy coś…

A tu się chowa podcast  Niecodzienny na itunes. Trochę nie ogarniam;-)

Continue readingNiezłe jaja – Niecodzienny.net w formie podcastu

Zawsze genialny, idealny muszę być

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Zawsze genialny, idealny muszę być
/

Ten temat po głowie chodził mi już od kilku dni. Pojawiał się w różnych kontekstach, w różnych przebraniach, w różne słowa ujęty, ale za każdym razem wszystko sprowadza się do jednego mianownika. Polub siebie i daj sobie tyle przestrzeni, ile tylko potrzebujesz.

Nie chodzi mi tylko o to, aby o sobie pamiętać i o siebie dbać – o tym pisałem wczoraj. Chodzi mi raczej o to, że mamy tendencję do tego, żeby od siebie wymagać dużo więcej niż od innych*- co z jednej strony jest dobre, bo nas to rozwija, z drugiej strony możemy zrobić sobie straszną krzywdę. Bo będziemy chcieli od siebie zawsze więcej (to męczy nasz mózg), zawsze będziemy z siebie niezadowoleni (to też męczy nasz mózg), bo to totalnie niezrozumiałe (ale tego to już nasz mózg nie ogarnie).
Continue readingZawsze genialny, idealny muszę być

A Ty dbasz o siebie, chłopie?

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
A Ty dbasz o siebie, chłopie?
/

Jeśli nie mamy czasu na to, żeby się słuchać i zastanowić się nad tym, co jest dla nas ważne, to jak duża jest szansa, że o siebie dbamy? Czy przypadkiem nie jest tak, że jest mnóstwo rzeczy które musimy i całe nasze dni są wypełnione kolejnymi zadaniami z listy todo, a zadbanie o siebie jest czymś czego nie robimy, albo robimy przypadkiem, a jeśli już, to robimy to na samym szarym końcu, kiedy starczy nam na to czas (zwykle nie starcza).

Swój dzień układamy pod to, co musimy. Obowiązki, obowiązki. Pęd, byle zdążyć. Od samego rana, od pobudki. Ponieważ nie bardzo umiemy wstawać (a wstawanie jest ważne i wczesne wstawanie jest dobre). Wszystko jest podporządkowane czemuś innemu i komuś innemu. Bo ktoś inny potrzebuje, bo ktoś inny chce, bo trzeba rozwiązać cudze problemy.
Continue readingA Ty dbasz o siebie, chłopie?

No to kiedy będzie łatwo?

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
No to kiedy będzie łatwo?
/

Wiesz, siedzę sobie, piszę, wymądrzam się, wstaję rano i ogólnie zmieniam swoje życie. Staram się, próbuje, zmagam, robie wszystko tak jak powinienem i chciałbym wiedzieć że to już, albo że przynajmniej tuż tuż. Że umiem, potrafię, że już nie długo nie będę musiał wyciągać z trzewi energii, aby działać. Że już za rogiem czeka na mnie ten moment, w którym wszystko zacznie przychodzić samo, a ja będę mógł być piękny i pachnieć. Albo przynajmniej pachnieć.

Musimy to sobie powiedzieć od samego początku. Ten moment nie nadejdzie. Nie nakręcasz żadnego perpetum mobile, żadnego wahadła które raz puszczone w ruch będzie teraz dostarczać Ci energię w nieskończoność i rozwiązywać za Ciebie problemy. Już prawie nigdy nie będzie łatwo.
Continue readingNo to kiedy będzie łatwo?

Wytrwać gdy i tym razem ziemia się nie zatrzęsie

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Wytrwać gdy i tym razem ziemia się nie zatrzęsie
/

Na trzy sekundy zagłuszam swoją skromność, zdecydowanie niefałszywą. Na trzy sekundy pozwolę dojść do głosu przekonaniu, że kiedy się do czegoś przykładam, kiedy mi zależy, kiedy chce robić to co robię, robię to dobrze. W tym konkretnym przypadku chodzi o pisanie, w szczególności chodzi o pisanie Niecodziennego. Znam bolączki swojego bloga, znam wszystkie przewiny. Ale na te trzy sekundy je przemilczę.

Bo czasem mam wrażenie, że popełniam dobry tekst. I tak, chyba mogę palcem wskazać, który to. Więc popełniam, publikuje i… nic. Efekt jest mniej więcej właśnie taki, jak bym napisał tekst zły (chociaż może mniej wstydu) albo nie napisał go wcale (chociaż wtedy, jak znam siebie, dojrzewał by w mojej głowie i męczyłby mnie, aż bym go napisał). Tekst napisany, jestem z niego zadowolony, chciałbym żeby ziemia drgnęła. Choć ciut. Ziemia ma na ten temat swoje zdanie.

Continue readingWytrwać gdy i tym razem ziemia się nie zatrzęsie

Dlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam?

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Dlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam?
/

No to wcinam się miedzy wódkę i zakąskę. A do tego jeszcze pcham się, żeby obcięło mi palce przy stole gdzie siedzą dorośli. Pomyślałem sobie, żeby odnieść się do tekstów Wojtka Michalaka, Dlaczego w Polsce nie powstają dobre reklamy, i nawiązującego do niego tekstu Pawła Loedla, Napraw polską reklamę, proszę u którego znajdziecie jeszcze więcej cennych linków. Więc niniejszym to czynię, czyli wcinam się.

Dobra wiadomość jest taka, że panowie mnie nie czytają, ja się z linkami nie wypuszczam, więc wszyscy będą żyć długo, szczęśliwie i nieświadomie;-)

Zatem… dlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam? A dlaczego miałyby być? Od kiedy polska myśl techniczna, artystyczna, kreacyjna jest zachwycająca? Zachwycająca w całej swej rozciągłości i masie? Kiedy ostatnio masowo produkowaliśmy genialne książki, fantastyczne seriale, wiekopomne filmy? Dlaczego w kraju, w którym książek się nie czyta, filmy się piraci a za pracę w agencjach płaci się raczej dyskretnie, miałyby powstawać świetne reklamy? Continue readingDlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam?

Tydzień w pigułce czyli 3. Podsumowanie

Trzeci tydzień to zgodnie z zapowiedzią tydzień pisania bez kalendarza. Efekt? Jest mi Lżej, łatwiej, spokojniej. Pisanie (i planowanie pisania) wywołuje mniej stresu, mniej irytacji. Jest mi wygodniej. Wniosek? Trzeba to utrzymać – kalendarz zostaje w odstawce.

A co poza tym? Wstaje wciąż zgodnie z pomysłem (6 na 7 ostatnich dni), wyjątkiem była sobota, ale to wynikało z ciężkiej nocy rodzicielskiej. Wpisy powstają regularnie, pomysły wciąż wracają, zacząłem namawiać ludzi żeby spróbowali pobawić się tak jak ja z porannym wstawaniem i żeby zaczęli pytać samych siebie o swoje chcę.

Plan na pobudki w najbliższym tygodniu: 15 minut oddychania w ciszy (wspierane czymś na kształt medytacji), 5 minut uświadamiania sobie zachcianek, 5-10 minut rozruchu, 2-3 minuty na to, aby poszukać rzeczy pozytywnych z poprzedniego dnia i co pozytywnego może wydarzyć się dziś, a jeśli rzeczywistość pozwoli także kilka minut czytania (jednak).

Continue readingTydzień w pigułce czyli 3. Podsumowanie

Dlaczego nie umiem kupić ekspresu do kawy?

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Dlaczego nie umiem kupić ekspresu do kawy?
/

Przedziwna sytuacja. Od kilku miesięcy chodzi za mną potrzeba aby kupić do domu ekspres do kawy. Wszystko zaczęło się kiedy przestałem pić kawę rozpuszczalną, do codziennych łask wrócił ekspres kolbowy, a ja zacząłem szukać kawy ziarnistej, która mi posmakuje.

Policzyłem sobie ile kosztuje kawa, zacząłem dowiadywać się czym jest robusta, czym arabica, doszło nawet do tego, że odpuściłem mleko i piję tylko małą czarną. Dla kogoś, kto zwykle pił napój mleczny z domieszką kawy, to dość radykalna zmiana. No i z tego eksperymentowania dowiedziałem się, że kawa ma smak i warto dobrej kawy szukać. Dowiedziałem się że nie lubię kawy kwaskowej i gorzkiej, ale nie przeszkadza mi wyrazistość smaku. Continue readingDlaczego nie umiem kupić ekspresu do kawy?

Niespodziewane efekty codziennego blogowania

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Niespodziewane efekty codziennego blogowania
/

To już dwa tygodnie z haczykiem naparzam w klawiatury komputera, telefonu, tabletu zbierając myśli, składając je w słowa, wnioski i obietnice. Co to przyniosło? Trochę życia w blog udało się tchnąć, kilka komentarzy doszło, statystyki drgnęły. Tak, miałem w nie nie patrzeć i się tego postanowienia trzymam, ale tez na niecodziennym ruch największy od… Ho ho i jeszcze trochę (najlepszy miesiąc od conajmniej 3 lat). Mam nadzieje, że tendencja się utrzyma także w kwietniu, nawet gdy patrzył nie będę;) Choć wiem, że aby to się mogło wydarzyć, dobrze by było utrzymać rytm pisania i no chyba jednak pokombinować z jakąś formą promocji. 

Ale nie wszystko co obserwuję jest zgodne z moimi przewidywaniami. Zaskakuje mnie nieco to, że tematy wciąż do mnie przychodzą, i że wciąż znajduję czas i drzemie we mnie determinacja i dyscyplina. Ciekawe także jest to, że tematy przychodzą bez bólu i wysiłku (ale może to też takie tematy:) ). Co zupełnie nieplanowane to to, że kolejne wpisy – przynajmniej w mojej głowie – kleją się zagadnieniami. Przypadek? Przypuszczam, że wątpię.  Raczej do głosu i pióra dochodzą kwestie, które są dla mnie ważne, w głowie siedzą i widać wokół tych samych punkcików krążą.
Continue readingNiespodziewane efekty codziennego blogowania

Czego nie mówią liczby i jak bardzo odwracają uwagę?

Jeśli powiem, że lubię liczby paru czytelników, którzy mnie znają uśmiechnie by się znacząco pod nosem. Uznają uwagę za niedopowiedzenie, a ja ich reakcję uznaję za komplement. Dziwny to komplement, choć dla mnie bardzo cenny.

Lubię liczby, bo pozwalają zilustrować świat, który próbuję zrozumieć i to w sposób, który powinien być dość łatwy do przekazania dalej. Liczby nie kłamią. Ale równocześnie, liczby są bardzo niedoskonałe i dość dyskretne* (w bardzo matematycznym rozumieniu tego słowa). Liczby upraszczają świat… choć nie kłamią, to nie mówią wszystkiego i nie można im całkiem zaufać.

Chyba nie jestem jedynym, który w liczby wierzy. Wszędzie wokół świat w liczbach przedstawiamy. W słupkach, w tabelkach, w kółeczkach. Opieramy się o liczby i bardzo się do nich przywiązujemy. Przy czym chyba zapominamy, że liczby nas ograniczają. Continue readingCzego nie mówią liczby i jak bardzo odwracają uwagę?

Gdy przestanie wiać wiatr zmian

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Gdy przestanie wiać wiatr zmian
/

Boje się. Boje się tego, że za dzień, dwa, tydzień zabraknie mi determinacji. Boje się tego, że w którymś momencie wszystkie mądre myśli, które mi się w głowie składają okażą się tylko pobożnymi życzeniami. Zbyt słabymi, aby przetrwać próbę czasu.

Boje się tego, że się gdzieś potknę, zabraknie mi regularności i z byle powodu wszystkie pozbierane doświadczenia wezmą w łeb. Okaże się, ze jednak nie umiem, nie potrafię, więc na co mi ten angielski, to wstawanie, to pisanie, to wszystko.

Boje się tego, że to tylko słomiany zapał. Że się wypali, nie da wiele ciepła, ale też nie będzie początkiem konkretnego, kontrolowanego ognia, który wytwarza energię przez dłuższy czas. Boje się, bo nie wiem co będzie, kiedy przyjdzie konkretny kryzys.

Boje się tego, że to tylko ten marzec, który obfituje w rozmaite momenty zmian – wszędzie dookoła czuć wiatr zmian. Pozytywnych w dużej mierze. Ktoś zmienia pracę, ktoś zaczyna ćwiczenia, ktoś inny uczy się nowego języka. Ja zacząłem wstawać, pisać, naprawdę staram się więcej uśmiechać. Ale co jeśli kwiecień nie będzie miał tej mocy? Dam radę?

Continue readingGdy przestanie wiać wiatr zmian

Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?
/

Jak już pisałem, od jakiegoś czasu wstaję wcześniej. Z własnej woli, dla samego siebie. Co gorsza, to mi się podoba i choć wraz z przestawieniem zegarków o godzinę do przodu, wstaję teraz przed świtem, robię to bez marudzenia. Czy widzę jakieś korzyści z porannego wstawania? Czy coś się w moim życiu zmieniło? Radykalnie nie. Ale.. jednak jest inaczej. 

„Post hoc ergo propter hoc” – taki tytuł nosi drugi odcinek bardzo dobrego serialu „West Wing”*. Zapamiętałem ten tytuł, bo to moim zdaniem wyjątkowy zwrot. „Po tym, a zatem z powodu tego”. Nie tylko dobrze brzmi, ale też podkreśla błąd logiczny. Nie wszystkie następujące po sobie, są ze sobą związane, a jednak my często następstwo i korelację traktujemy jako jedno. A jak jest w tym przypadku, czy jest jakieś uzależnienie wczesnego wstawania i większych możliwości wstającego? Continue readingJak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

Ludzie, z którymi chce się pracować

Mam takie przeczucie, że dziś będzie gruby wpis. Jeden z tych bliskich „trudności pisania o sobie”. Ale też chyba warto się z nim zmierzyć, zwłaszcza mając na uwadze pointę, która świta mi w głowie. Wszystko zaczęło się tak… 

Jedna z myśli, która poprzedziła uknucie „chcę robić rzeczy, które chcę robić” brzmiała – z jakimi ludźmi chcę pracować. Pomijam dokładne okoliczności, ale to była sytuacja kiedy poczułem – tracę czas. Widzę zdolnych ludzi, którzy starają się robić rzeczy dobre i w zasadzie im to wychodzi, ale widzę też, że robią rzeczy, które już znam, już je próbowałem i mam apetyt na więcej. Nie mam nic do tych, z którymi w tamtej sytuacji byłem, ale chciałbym mieć sposobność do pracy z ludźmi, z którymi i od których mogę się uczyć.  Continue readingLudzie, z którymi chce się pracować

Tydzień w pigułce, odsłona druga

Tydzień w pigułce, odsłona druga

6 z 7 pobudek w tym tygodniu to pobudki przed 6tą rano. Co więcej, to pobudki bliżej 5:40, przed budzikiem i to zaskakująco łatwe. To pobudki, na które czekam. Muszę trochę lepiej ogarnąć zasypianie, ale bez szaleństw. Nie wiedziałem, co zrobić z niedzielną pobudką, pewną wymówką była zmiana czasu i to że sobota sprzyja późniejszemu siedzeniu w noc.. Może też chodzi o to, aby dzień święty święcić… Continue readingTydzień w pigułce, odsłona druga

Kto mi broni robić to, co chcę?

Przedziwna refleksja. Od kogo dziś zależy, czy zbliżam się do tego, żeby czerpać satysfakcję z codzienności? Czyją zgodę, czyje poparcie muszę uzyskać, aby obrać właściwy kierunek, podjąć właściwe działania? Kto może mi najbardziej pomóc w tym, aby to co chcę się dokonało? Na czyje „możesz, śmiało” czekam? I… po co?

„Jak dorośniesz bądź przebojowy i asertywny, ale teraz bądź grzecznym chłopcem i zjedz szpinak” – taki obrazek związany z wychowywaniem dzieci widziałem w sieci. I ten obrazek dobrze oddaje różnicę miedzy tym, czego uczymy, czego chcielibyśmy nauczyć. Czego innego potrzebuje człowiek, czego innego potrzebuje od niego świat, czego innego potrzebują rodzice. Zresztą nie tylko rodzice. Także szefowie, partnerzy i całe szeroko pojęte otoczenie. Continue readingKto mi broni robić to, co chcę?

Czas, niedługo najcenniejsza waluta

Na tym najlepszym ze światów wszystko kosztuje, za wszystko trzeba płacić. Nawet w Internecie płacimy, choć rzekomo w Internecie wszystko jest za darmo. To czym płacimy, ewoluuje. Kiedyś płaciliśmy rzeczami materialnymi – łatwo i niełatwo dostępnymi. Płaciliśmy swoimi umiejętnościami, płaciliśmy też przywilejami i władzą która bywa słodsza niż majątek (rzekomo). Potrafimy płacić też w naturze i to w niejeden sposób. W drodze rozwoju wymyśliliśmy sobie środki płatnicze i ufamy w moc papierków. Jakimś cudem wierzymy, że papierek z jednym obrazkiem może być więcej warty niż papierek z innym obrazkiem. Co ciekawe, wartość papierka z obrazkiem może gwałtownie zyskać lub stracić, choć on sam przez cały czas grzecznie leży sobie u nas w portfelu. 

XXI wiek obfituje w nowe, nieznane naszym przodkom waluty. Są bitcoiny i ich pochodne, czyli waluty całkiem wirtualne. Są waluty giełdowe których nikt nie ogarnia i bawią się nimi nieliczni, ale ich zabawa niesie dla nas bardzo realne ryzyko (zapraszam do zapoznania się z Big Short – wyjątkowym filmem i książką). Mamy też nowe, nie wyrażalne żadną określoną wartością waluty stosowane w Internecie, a te ostatnie będą chyba zyskiwać, bo w dobie post prawdy wszyscy musimy nauczyć się znajdować wiarygodne źródła informacji. Continue readingCzas, niedługo najcenniejsza waluta

Sposobem, nie na siłę

No i nadszedł. Wydawało mi się, że dzień kryzysu był wczoraj, kiedy zabranie się za pisanie było trudne. Ale wyzwanie pojawiło się dziś. Trochę strach myśleć o tym, co będzie jutro. Wyzwanie i to w momencie, kiedy przychylni mi ludzie zauważyli, że pojawiła się regularność. Karma.

Na wyzwanie nie złożyła się jakaś jedna wielka przeszkoda. Raczej kilka drobiazgów, które w kumulacji i natężeniu uczyniły codzienne pisanie, czyli sprawę relatywnie prostą, pewnym kłopotem. Szybki przegląd tego, co dziś „zgrzytało”. Continue readingSposobem, nie na siłę

Impas decyzyjny i co z nim zrobię?

Wpis w skrócie: Rozważam następującą myśl: co jest większym problemem – zła decyzja i jej konsekwencje, czy ilość czasu (swojego i cudzego) i energii (swojej i cudzej), które się marnują gdy decyzji lub działania brak? I jakie znam sposoby na to, by ułatwić sobie podejmowanie decyzji i zrzucanie tematów z głowy.

Jestem też ciekaw, jakie mechanizmy Ty stosujesz w tym kontekście i chciałbym Cię poprosić o podzielenie się nimi w komentarzu;)

Brak podejmowania decyzji lub działania to zjawisko, które ma bardzo fachowe i trudne do zapamiętania określenie – prokrastynacja. 

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – tendencja, utożsamiana z odwlekaniem, opóźnianiem lub przekładaniem czegoś na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia.

Tylko że nazywanie pewnych rzeczy, to także oswajanie się z nimi, uznawanie ze są Ok. Odwlekanie działania to jeden z moich demonów i to zdecydowanie nie jest moim zdaniem Ok. [pstryk] Skoro już go znam i go nazwałem, to chciałbym się z nim zmierzyć, nawet jeśli już parę razy próbowałem i dotychczas postępy były… dyskretne. Równocześnie – jak nie będę próbował, to nic z tego nie wyjdzie. Continue readingImpas decyzyjny i co z nim zrobię?

O co chodzi z wczesnym wstawaniem

Musze dziś trochę pooszukiwać, czyli prawie wizualizować. Aby ten post mógł się pojawić jutro o 6. rano, musze go napisać dziś wieczorem. Czyli piszę niby codziennie, ale z nakładką. Może się też zdarzyć tak, że jutro napiszę dwa posty… Albo że będę miał jutro czas na to, aby przygotować sobie czas na pojutrze (czyli „Co masz zrobić dziś, zrób jutro będziesz miał dwa dni wolnego” tylko trochę na opak;-) ); Pewnie gdybym to robił z głową i z planem, to miałbym czas nawet na naukę interpunkcji. Hmm… Interpunkcja… to nie może być trudne.

Od mniej więcej trzech tygodni wstaję bez wyraźnego zewnętrznego powodu w okolicach 6. Co ciekawe, choć zawsze lubiłem siedzieć przy komputerze długo w noc i nadrabiać potem sen w godzinach rannych, to nowe wstawanie nie boli. Nawet więcej, chyba się polubiliśmy. Oczywiście, przestawia trochę zwyczaje, raczej uniemożliwia zarywanie nocki, ale… dogadujemy się;) Continue readingO co chodzi z wczesnym wstawaniem

Czy trudno mi pisać o sobie?

Trudno jak cholera. Cały czas w głowie pojawiają się hamulce. Bo przecież sieć nie jest od tego, żeby się tak uzewnętrzniać (wbrew temu co wszyscy robią). Zwłaszcza że nie jestem nastolatką / nastolatkiem, która zapisuje swoje rozterki w pamiętniczku, tylko facetem w czwartej dekadzie swojego życia. Czwartej. O.o

Z drugiej strony, trochę tego potrzebuje. Bo to mi układa myśli, bo to mnie motywuje do obserwowania siebie i codzienności, bo przy okazji sprawdzam swoją determinację i trochę życia (choć zaiste pokręconego) staram się w swojego bloga tchnąć.  Continue readingCzy trudno mi pisać o sobie?

Tydzień w pigułce czyli wrażenia po rozruchu

Króciutko.

5 z ostatnich 7 pobudek to pobudki o 6. rano. I wciąż zamierzam się tego trzymać. A kolejna już jutro…

Od momentu podjęcia tematu, trzymam się tego, aby codziennie coś napisać. Z drugiej strony to było ledwie 5 dni temu, a zatem to ledwie 5. wpis. Dotychczas w ramach kategorii dziennik powstały:

Continue readingTydzień w pigułce czyli wrażenia po rozruchu

Jak już się zacznie, to trudno przestać

Nie bardzo wiedziałem co zrobić z sobotą. Z jednej strony, obiecałem sobie – spróbuj pisać codziennie. Codziennie, a nie codziennie od poniedziałku do piątku. Z drugiej strony, weekend to czas odpoczynku.. Dobrze by było wziąć zatem oddech i przestać grzebać w swojej głowie. Tym bardziej, gdy boję tego, żeby za szybko wszystkiego  co mam w głowie w słowa nie ubrać, bo potem będę siedział smutno patrząc w dal rozpaczając trochę nad własną pustką. 

Codziennie… Codziennie.. Codziennie… Spróbuj.

A czy ktoś to będzie czytał?

Dla kogo dziś piszę?

Dobre pytanie. Dziś piszę dla siebie. Piszę, bo to jest moja potrzeba. Tak, chcę sprawdzić czy to pisanie jest funta kłaków warte, ale, obiecałem sobie, że nie chcę być niewolnikiem statystyk. Najpierw określam kierunek, potem próbuję w jego kierunku iść, dopiero jak dam sobie szansę przekonać się czy to mi odpowiada, sprawdzę czy to przynosi efekty, ewentualnie jakie przynosi efekty. 

Chyba czas najwyższy potraktować czytelników jak dorosłych ludzi. Albo uznają że mam coś do powiedzenia i przeczytają nawet treść codzienną, albo uznają że nie mam nic do powiedzenia i wtedy częstotliwość nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Piszę dla siebie i należy zakończyć poszukiwanie wymówek.

Muszę pisać dla siebie, w końcu robię to, bo tego chcę. Ja tego potrzebuję.  Continue readingJak już się zacznie, to trudno przestać

Potęga chcę

Mam problem z określaniem czego chcę. Brzmi to cokolwiek zabawnie, kiedy weźmie się pod uwagę, że ledwie wczoraj pisałem o tym, jak ważne jest to by wiedzieć czego się chce w życiu, nawet to swoje nowo odkryte chcę przedstawiłem. Przy czym ja wiem, że mam z tym problem, zwłaszcza kiedy próbuję określić swoje codzienne chcę.

Moje osobiste „chce”. Nie umiem ubrać ich w słowa, zapisać, wypowiedzieć. Póki rzeczy są niewypowiedziane i niezapisane, można przyjąć że ich nie ma. Nikt nie widział, nikt nie słyszał, nikt nie wie, nikt nie rozliczy. Nikt nie potraktuje jako argumentu w dyskusji:

A pamiętasz, chciałeś, tak bardzo chciałeś, tak bardzo o tym mówiłeś i co? I psińco. Taki malutki jesteś, tak malutkie są Twoje możliwości, działania i determinacja żeby to co rzekomo „chcesz” się dokonało.

Równocześnie mam na to sposób. Działa pewnie od jakichś 25 lat. Nie dopuszczać „chcę” do głosu. Ignorować, przemilczać, dusić. Bo „chcę” w mojej głowie oznacza chciejstwo. „Chcę” w mojej głowie oznacza roszczeniowość i życzeniowość. „Chcę” oznacza „co prawda nie dostanę, ale tak miło byłoby mieć”.

Chyba nikt mnie nie nauczył (jakże zgrabnie przerzucam na innych odpowiedzialność) że „chcę” może oznaczać „dostanę”. Że „chcę” może oznaczać „mogę mieć”. Czy przypadkiem nie jest tak, że aby „mieć” trzeba umieć „chcę” postawić jako cel i zacząć kombinować jak do niego dojść? Continue readingPotęga chcę

Co chcesz robić w życiu

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Co chcesz robić w życiu
/

W ogóle bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi, ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.

Kiedy słyszysz te słowa, to niemal na pewno widzisz młodego gościa jarającego blanta gdzieś na balkonie starej warszawskiej kamienicy. W końcu to Laska, który chce być ambasadorem jak Tony Halik… A Ty, wiesz co chcesz robić w życiu?

Ja nie wiem i dotychczas nie bardzo się nad tym zastanawiałem, bo to też mało komfortowe pytanie. Zbyt nieokreślone, zbyt odległe, przecież na odpowiedź i określenie celu, na dążenie do tego celu, na życie mam jeszcze czas. Zdążę. Przecież czasu mi nie braknie. 

Continue readingCo chcesz robić w życiu

Nowy początek, czyli czując potrzebę zmiany

Niecodzienny.net na głos
Niecodzienny.net na głos
Nowy początek, czyli czując potrzebę zmiany
/

Reset. Zaczynam znowu od nowa, choć tym razem trochę inaczej. Plan jest taki, aby pisać krócej, częściej, sumienniej. Taka obietnica składana samemu sobie. 

O czym pisać? O zmienianiu siebie i o tym czego się uczę (jeśli się uczę). Jak się czyta książki i słucha ciekawych audycji i mądrych ludzi, to człowiekowi najpierw robią krzywdę i wywracają trzewia, a potem ma się dwie możliwości – posłuchać i spróbować albo posłuchać i zazdrościć. Więc chcę próbować. A „dziennik” ma mi pomóc w tym wytrwać. Łatwo nie będzie. Boje się, że będzie nieco przesadnie ekshibicjonistyczne.  Może ciut pornograficznie. Może też być nudno i depresyjnie. Może być jak w polskim filmie, koń, krowa, kaczka, kura… droga na Ostrołękę. Nie mam pewności, że tę drogę wieńczy sukces. No ale jak się nie wie gdzie iść, to krok w każdą stronę jest dobry.

Na wyjaśnienie przyczyn przyjdzie czas, nie jestem gotowy i nie chcę zaczynać od pokazywania pełnego tła czemu znowu* to robię. To będzie potrzebne, bo dużo w tym chowam frustracji, czyli energii, którą warto przekuć do działania. Dziś wydaje mi się, że potrzebuję czegoś w rodzaju dziennika, który pozwoli mi uporządkować moją codzienność i wytrwać w pomyśle zmieniania się. Może nawet świadomego zmieniania się. Albo odpowiadania sobie, na świadomą potrzebę zmieniania się. Ja to potrafię skomplikować. Continue readingNowy początek, czyli czując potrzebę zmiany

Back to Top
Co Cię skłoni do otworzenia maila w niedzielę po 20?

Nową Tygodniówkę wysyłam raz w tygodniu - między piątkiem, a niedzielą. Ponad połowa zapisanych na nią czytelników, otwiera ją w ciągu pierwszych 12h od wysłania. Dołącz do nich

zostaw maila i otrzymuj nowe wydanie Tygodniówki prosto do swojej skrzynki.

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »