Ile kosztuje kawa?

Na wszelki wypadek uzupełnię, w pytaniu nie chodzi mi o każdą kawę. Pytanie nie dotyczy tej kupowanej na stołówce w pracy, ani tej, którą kupujesz w jednej z modnych krakowskich kawiarenek. Na to pytanie odpowiadali natomiast założyciele Starbucksa. Bodaj to oni pierwsi zmienili kontekst pytania – „ile powinna kosztować kawa”. W jaki sposób? Otóż postawili pytanie nie ile powinna kosztować, ale ile można za kawę sobie zażyczyć, pod warunkiem, że to wokół niej będzie się kręcił cały biznes. Poczytajcie sobie tu*… Ale ja dziś nie o tym. Mi dziś przyszło do głowy, ile kosztuje kawa, którą robię sobie w domu.

Pytanie nawiązuje trochę do tego, które nie tak dawno usłyszałem… a dlaczego tyle za kawę (ziarnistą) zapłaciłeś. Wtedy odpowiedziałem, że „ale nie przesadzajmy, mniej więcej tyle kosztują trzy kawy na wynos gdzieś na mieście”. Z drugiej strony, zapłaciłem tyle za 250g kawy (taki miałem szalony gest). Za te same pieniądze mógłbym kupić mniej więcej 600gr jakiejś kawy rozpuszczalnej** popularnej marki. Bo, tak po prawdzie, to kto normalny by liczył, ile kosztuje go kawa… I po co?
Continue readingIle kosztuje kawa?

Dlaczego zadaję tyle pytań?

To będzie wpis chyba nieco ekspiacyjny. Może nawet delikatnie „coming outowy”. To także wpis co sobie sezonował, bo pierwszy raz w mojej głowie pojawił się rok temu. Teraz dojrzał, by go w słowa ubrać.

Mam taką, zdaje się niejednokrotnie potwornie irytującą, manierę zadawania pytań. I w pracy, i w domu, i poza domem. Co gorsza, zwykle jest tak, że na jednym pytaniu się nie kończy, a najlepsza nawet odpowiedź zazwyczaj nie gwarantuje, że przestanę drążyć. Raczej im lepsza odpowiedź, tym większą mam ochotę pytać dalej. Co więcej, czasem pytam nawet wtedy, gdy kolejne pytania nic nie wnoszą. Pytam także wtedy, gdy znam odpowiedź (albo wydaje mi się, że znam odpowiedź).
Continue readingDlaczego zadaję tyle pytań?

Jak dorosłem do pre-paida i dlaczego będąc w Play czuję się jak idiota

Chyba dorastam. Może dojrzewam. Czytam o tym, jak oszczędzać i nieśmiało zerkam też w pozycje jak inwestować. Czasem mam wrażenie, że te wszystkie moje starania mogą być bez sensu, bo rządzą nami ludzie, którzy, jak prezes, nie mają konta bankowego, albo, jak minister obrony narodowej, mają oszczędności w wysokości 1,5k PLN (słownie półtora tysiąca polskich złotych). Dysponując takim majątkiem zapewne zupełnie nie interesuje ich to, jak ich zabawy wpływają nie tyle na stan, ile na wartość moich oszczędności. A do tego można się po nich spodziewać wszystkiego, już nawet tak absurdalnie brzmiące propozycje jak…
Continue readingJak dorosłem do pre-paida i dlaczego będąc w Play czuję się jak idiota

Big Short – ten film zdecydowanie warto zobaczyć

O tym filmie wielu z Was być może słyszało, wielu z Was go być może już widziało. Ta notka jest dla tych, którzy nie mieli tej sposobności i nie wiedzą co tracą. A absolutnie powinni ten film zobaczyć. Wszyscy. Nie tylko dlatego, że w dość brutalny sposób tłumaczy czym są ratingi i jaki maja wpływ na nasze życie.

Ostatnimi czasy niestety do kina wybieram się rzadziej. Po trosze dlatego, że brak okazji, po trosze dlatego, że brak jakiejś wielkiej determinacji do tego, żeby akurat do kina się wybrać. I zawsze niestety towarzyszy temu obawa, na jakie towarzystwo w kinie się trafi (i tak, wiem, trzeba chodzić do kin studyjnych, na filmy niszowe wtedy wszystko jest super – wybaczcie, to nie całkiem moja bajka). Ale też czasem są tytuły, przy których coś w człowieku drgnie.
Continue readingBig Short – ten film zdecydowanie warto zobaczyć

Moje Małe Tesco – gra, którą chciałem zrobić

Rzadko mi się to zdarza - pisać na blogu o tym, czym zajmuję się w pracy. W sumie nie umiem wytłumaczyć dlaczego, bo pisanie że nie dzieje się tam nic wartego uwagi albo opisania byłoby nieprawdą. Już prędzej wynika to z obawy, że ewentualnie spisanie pewnych wniosków lub obserwacji może utrudnić pracę… Tym razem chciałbym Was zachęcić do spróbowania gry, o której realizację sam chciałem się pokusić. Kilka...

Nie napiszę 52 wpisów na blogu w tym roku

No nie napiszę.

I to nie jest tak, że takie wyzwanie (bo dla mnie to zapewne wyzwanie) mi przez myśl nie przeszło. Przeszło:) Ale…

To się nie wydarzy. Znam siebie wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć że to się nie uda. Zapału nie starczy ;-)

Zresztą.. już nawet wiem o czym nie napiszę. Continue readingNie napiszę 52 wpisów na blogu w tym roku

A czy Ty weryfikujesz informacje, którymi się dzielisz?

Od ponad dekady żyjemy w XXI wieku. Ta dekada upływa pod znakiem informacji. Nie pamiętamy (a coraz większa część z nas nie zna) świata bez Internetu, bez wszechobecnych telefonów komórkowych, bez wszechwiedzy dostępnej na wyciągnięcie ręki. Wszyscy wiemy, jak z niej korzystać. Już nie potrzebujemy gromadzić wiedzy, nie potrzebujemy zapamiętywać faktów czy reguł, nie potrzebujemy uczyć się tabliczki mnożenia. Być może już niedługo nie będziemy potrzebowali się nawet uczyć języka, bo albo usługa tłumaczeń „over the air” będzie – jak Internet – szybka, wygodna i wszechdostępna. Zapewne wkrótce ktoś sprytny znajdzie sposób na to, aby zacząć się komunikować na poziomie myśli, a nie słów i wtedy też będzie (przynajmniej pozornie) prościej.

Czy XXI wiek oprócz przynoszenia tak wielu ułatwień i udogodnień, przyniósł nam jakieś nowe wyzwania?

Blisko cztery lata temu pisałem o tym, ze Internet stał się współczesną stajnią Augiasza. Mamy tu przeładowany teatr rozmaitości, targ na którym znajdziesz wszystko. I o ile wtedy skupiałem się na tym, że dobrze by było ten targ uporządkować, o tyle tym razem mam wrażenie, że trochę problematyczne jest to „wszystko”. Bo wszystko, niestety nie oznacza wszystkiego co dobre. A raczej oznacza jedynie „wszystko co dobre”, w tym zbiorze znajdziemy też wszystko co głupie, śmieszne, straszne ale też wszystko co błędne. Błędne przypadkiem, lub błędne celowo. Continue readingA czy Ty weryfikujesz informacje, którymi się dzielisz?

Nie będę płakał po Platormie, czyli Polska po wyborach

Króciutko... bo i tekst chyba po czasie... Platforma na swój wynik wyborczy pracowała długo. I nie chodzi nawet o ostatnie 8 lat (choć oczywiście również) ale też nic nie proponowała. Jedyne co mówiła, to - jak nie zagłosujecie na nas, przyjdzie PiS - bójcie się i z tego lęku zagłosujcie na nas. I co? Straszak za słaby, konkretów brak, te osiągnięte 24% to i tak cholernie dużo. Wciąż...

Co dobrego ostatnio przeczytałem – szybki przegląd

Zanim zachęcę (bo zwykle o zachętę mi chodzi) do czytania czegoś, co sam niedawno przeczytałem, odpowiem na niezadane pytanie - czy piszę o wszystkich książkach, które przeczytałem? Nie. I nie chodzi o to, że czytam więcej i nie chcę się chwalić (jakby było czym). Raczej chodzi mi o to, że o niektórych książkach nie wiem co napisać. A skoro nie wiem co napisać, to po co męczyć siebie...

Co Cię nie zabije – wersja australijska

Scenka rodzajowa w całkiem zwyczajnym domku na przedmieściach małego miasta w Australii, wyróżniająca się nadmierną ilością dialogów i wymownej ciszy. A zaczęło się całkiem niewinnie... - Wkładając buty, sprawdźcie, czy nie ma tam pająków. - Pająków? - Tak, pająków. Uważajcie zwłaszcza na te, które nazywamy „redback”. - Redback? - Tak, to te z czerwonym paskiem na grzbiecie. Czerwony pasek na grzbiecie. Nie należy pytać o więcej, prawda? -...

Przeczytane: Koronkowa robota chyba najlepszy (znany mi) kryminał…

Oj mocne słowa. Oj duże słowa. Oj... zasłużone... W jakimś sensie jestem pies na kryminały. Pochłonąłem Larssona, Nesbo, Perssona, duety Hjorth&Rosenfeldt czy Rosslund&Hellstrom. Zaczytałem się w Ciszewskim, Miłoszewskim i Głuchowskim i wszystkie one są bardzo dobre a nawet świetne. A jednak mam wrażenie, że na ten moment powieści Lemaitre przejmują koszulkę lidera... Ocena to rzecz jasna subiektywna, ale emocje, które francuz funduje czytelnikowi... no zalecam ostrożność tym, którzy...

Dwa lata z Kindlem, czyli jak czytnik zmienia świat

Niemal dokładnie dwa lata temu, miesiąc po zakupie, nie tylko pytałem retorycznie czy Kindle jest lepszy od tabletu, ale wręcz udowadniałem, że tak jest. Czy po dwóch latach korzystania z czytnika coś się zmieniło? A może raczej co się zmieniło?

Czytnik nie sprawił, że zacząłem czytać książki (nie jestem aż takim gadżeciarzem, żeby gadżet zmieniał moje zachowanie…) ale zdecydowanie sprawił, że zacząłem książek czytać więcej i częściej. Nie sprawił na przykład, że zacząłem czytać w komunikacji miejskiej – zawsze czytałem, np trzy ceglaste tomy Millenium podczytywałem w tramwaju linii nr 2 w Krakowie. Ale czytnik daje dużo większą wygodę czytania w podróży. No i nikogo nie szturcham łokciem, ani nie dźgam książka przy próbie przewrócenia strony przy każdym ostrzejszym manewrze pana motorniczego. Continue readingDwa lata z Kindlem, czyli jak czytnik zmienia świat

Przeczytane: Alex i Ofiara, czyli kryminały po francusku*

O kryminałach Pierre Lemaitre’a słyszałem ledwie kilka razy. Wspomniał o nich ktoś w biurze, nie do końca pamiętając nazwisko autora, wspomniał o nim Zygmunt Miłowszewski opisując losy Teodora Szackiego. Ale te wzmianki miały widać w sobie coś z obietnicy i to całkiem niezłej obietnicy. Teraz, po ich przeczytaniu, z prawdziwą przyjemnością mogę polecić je dalej;) Co wyróżnia powieści Lemaitre? Jak mało kto potrafi wodzić czytelnika za nos. O...

Przeczytane: „Sen o potędze”, który budzi wiele wspomnień

Mateusz Miga spisał historię Wisły Kraków pod panowaniem Bogusława Cupiała. Dla mnie to opowieść o tyle wyjątkowa, że opisuje nie tylko tytułowy sen, ale przede wszystkim budzi wiele wspomnień. Nie tylko dlatego, że Biała Gwiazda to klub, którego losom się przyglądam, ale dlatego że jako „ultras” (a za takiego się przez lata uważałem) a następnie przez blisko trzy lata pracownik klubu, byłem jeśli nie uczestnikiem to przynajmniej bliskim...

Zew krwi a społeczeństwo piranii

Znowu politycznie. I z każdym wpisem coraz smutniej. Miałem nadzieję, że wraz z ogłoszeniem wyborów emocje opadną. Że wrócimy do codzienności, zajmiemy się pracą, dziećmi, rozrywką. Przestaniemy zajmować się polityką i wytykaniem wszystkim wokół, że są źli i głupi. Tylko że wraz z końcem jednej kampanii płynnie przeskakujemy do kolejnej, a skoro dotychczas tak dobrze żarło i Internet okazał się taki fantastyczny i taki skuteczny, to po co...

Lata mijają, a Kali ma się dobrze

Kilka luźnych spostrzeżeń powyborczych. Wieczór wyborczy śledziłem na twitterze. Ja wiem, Twitter nie jedno ma imię i jakich sobie wybierzesz obserwowanych, tak sobie potem czytasz. Jakiś czas temu, teraz już nie wiem na ile świadomie i na ile z premedytacją, wybrałem do grona obserwowanych ludzi o poglądach ode mnie zgoła odmiennych. No i potem co wszedłem na TT to mi jadem we mnie pluło. Korciło mnie, żeby ich...

Kandydatów debata nasza powszednia

Chciałbym, żeby ten tekst był radosny i optymistyczny. Chciałbym dowodzić, że z zadawanych pytań i udzielanych odpowiedzi wynika chęć nawiązania porozumienia i wspólnego kombinowania nad lepszą przyszłością. Niestety, moim zdaniem nie wynika. Kandydaci nie słuchają pytań, a już na pewno nie udzielają na nie odpowiedzi. Moderatorzy nie mają sposobu aby towarzystwo skłonić do trzymania się reguł ani nie mają narzędzi by móc odpowiedzi na zadane pytania wyegzekwować Kandydaci...

Książka, którą musisz przeczytać

O tej książce chciałem Ci powiedzieć.. nie, chciałem Ci o niej krzyczeć chwilę po tym, jak zacząłem ją czytać, ale się bałem. Bałem się tego, czy jest tak dobra jak myślę, że jest. Czy nie zmieni się w coś złego w między czasie. Bałem się tego, jak się skończy. Im bliżej byłem końca, tym bardziej się bałem. I tym lepsza stawała się ta książka. Tak, to książka, którą...

Dlaczego w ncplus House of Cards to tak po prawdzie domek z kart?

Na początek muszę się pokajać. Bo jestem strasznym maruderem. Nic nie robię, tylko chodzę i marudzę. Jak mam wolną chwilę, to marudzę. A jak nie mam wolnej chwili, to marudzę bardziej, bo nie mam czasu marudzić. I się czepiam, ciągle się czepiam. I nawet jeśli czepiam się z jakiegoś powodu lub dlatego że na czymś mi zależy, to i tak nie idzie ze mną wytrzymać. Czasem… coraz częściej...

Żywot klienta współczesnego, czyli mój Fun (prawie pack) z Orange

Wszystko zaczęło się od telefonu, jakich każdy z nas otrzymuje wiele. Dzień dobry, dzwonię do Pani / Pana z bardzo typową sprawą, czyli jest Pan naszym niewol.. abonentem i kończy się Panu umowa. W związku z tym chcemy Panu / Pani zaproponować cyrogr.. umo... bardzo korzystne warunki pozostania naszym niewolnikiem, tj. klientem. Zgodzi się Pan / Pani ze mną, że te doskonałe paragrafy sprawiają, że klaszcze pan uszami...

Niepodległość z terminem przydatności do spożycia

Choć tak mogłoby się wydawać, to nie będzie wpis zasadniczo polityczny, choć kwestie polityczne będzie poruszać. I nie będzie to chyba wpis radosny ani zabawny. Nie jest też jego rolą straszyć, może jedynie spróbować podnieść jedną kwestię. Należę (jeszcze) do pokolenia 30latków (i to jak na razie wczesnych 30 latków). Jestem z tych, którzy wychowali się na 5-10-15 i Teleranku, ale już o tym kiedy zamiast Teleranka w...

Żywot klienta współczesnego, czyli jak kupowałem telewizor

Istnieje niebezpieczeństwo, że notkę piszę zbyt wcześnie. Że to jeszcze nie koniec historii. Że przede mną jeszcze kilka niezapowiedzianych zwrotów. Że trzeba będzie zmienić pointę, albo dopisać akapit albo dwa… nie mniej jednak, zaryzykuję. Więc tak… Zacznę od opisania planu sytuacyjnego. Od dłuższego czasu nie mam w domu ani telewizora ani telewizji. Za ekrany do oglądania filmów, seriali czy zmagań sportowych służył tablet i laptop, ale największa nawet...

Marsjanin – przeczytaj koniecznie

Dziś króciutko i na temat, bo wolę książki czytać, niż o książkach pisać. Zresztą nie zamierzam pisać streszczenia;-) Andy Weir - Marsjanin, czyli zmagania astronauty (choć w zasadzie kosmicznego pirata) o przetrwanie na czerwonej planecie, kiedy zostaje pozostawiony (przez czysty przypadek, co sam wielokrotnie powtarza i przypomina) na tejże planecie sam. I co najważniejsze, nie traci przy tym głowy (ta się przydaje) i poczucia humoru. I NASA prawie...

Pendolino – wiele hałasu i… nic

Wersja krótka. Byłem, jechałem i… tyle. Zero emocji, zero ekscytacji, może trochę poczucia obciachu. Jakiego obciachu? A to już w wersji dłuższej. Wersja dłuższa zaczyna się od tego, że wcale nie chciałem o tym pisać. Ale skoro piszą wszyscy, to co, gorszy będę? Nie będę. Tym bardziej że byłem, jechałem, widziałem nawet się trochę wody napiłem. Tym razem będzie nietypowo, bo wersja długa będzie relatywnie krótka i prawie...

Dlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

Musiałem dodać to prawie, żeby nie było przesadniego dramatyzmu. Ktoś czasem czyta. Co prawda prawie nikt nie komentuje, ale widać nie można mieć wszystkiego:-) natomiast wg liczb czytają nieliczni (nazwijmy Was na potrzeby waszego i mojego ego – elita) i czytającym wyjaśnię, czemu piszę.

Continue readingDlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

Kolejne przyczyny tego, że nikt nie czyta mojego bloga

W uzupełnieniu notki "czemu nikt nie czyta mojego bloga" bez przesadnych wstępów, szukając powodów tego, że wciąż jeszcze nie zostałem bardzo poczytnym blogerem (choć nigdy nie było to celem mojego pisania, ani nie boli mnie to tak bardzo, jak może wynikać z obu notek;-) Więc… pierwsze dziewięć powodów już spisałem. Do głowy przychodzą mi kolejne: Po dziesiąte, bo nie wykorzystuję wszelkich możliwych narzędzi do promocji XXI wiek jest...

Dlaczego darmowa komunikacja miejska to zły pomysł

Czas najwyższy zmienić tytuł bloga z „niecodzienny” na „maruder”, „malkontent” lub „za wszelką cenę krytykant”, bo ciągle mam do czegoś ale i nic mnie nie zachwyca. A nie prawda, zachwyca mnie wiele, tylko rzadziej o tym piszę. A nie napiszę że mnie coś zachwyca, kiedy nie zachwyca. No bo jak…

Skąd mi się ta komunikacja miejska wzięła? Otóż drodzy państwo przed nami wybory samorządowe, więc w ramach kampanii co i rusz pojawiają się różne wyjątkowo dobre pomysły. Ostatnio na fali w różnych miastach, także w tych dużych, wydaje się być „darmowa komunikacja miejska”. Płacisz podatki – jeździsz za darmo. Taki deal. Tylko że… Continue readingDlaczego darmowa komunikacja miejska to zły pomysł

Facebooka (raczej kiepski) pomysł na budowanie relacji

Wkrótce mi się oberwie, że się uwziąłem. Wciąż ten Facebook i ten Facebook i ciągle tylko Facebook. No dobra, mogę pisać o Facebooku, albo nie pisać wcale. A jak piszę, to przynajmniej trochę mi lżej, więc piszę dalej. Taka autokuracja. Magazyn Brief we wrześniu wydał dodatek poświęcony Facebookowi, a w nim oprócz wielu fantazyjnych liczb i cyferek pokazujący siłę i potęgę Fejsbunia, jest także wywiad z Diego Olivą,...

Miasto moje pełne twarzy pięknych… jak z obrazka

W Krakowie obrodziło nowymi twarzami. Ziorają na mnie zza każdego rogu, wychylają się zza co drugiego słupa, okupują każdą wolną ścianę i wysypują się wraz z kolejnymi ulotkami. Każda z tych twarzy szczerze się do mnie szczerzy, choć jesteśmy sobie obcy, ale też i trochę znajomi. Te nazwiska gdzieś już chyba widziałem… jak przez mgłę pamiętam… to było… tak. Cztery lata temu przy urnie wyborczej te same nazwiska...

Kto nam psuje social media?

Ponieważ „social media” może być wiele, wyjaśnię, o które mi chodzi. O te, które towarzyszą nam od chwili, gdy (prawie) wszyscy oszaleli na punkcie niebieskiej literki F. Śmiem twierdzić - taka robocza teoria na moje potrzeby - że „F” był jedynie katalizatorem pewnych zmian, które i tak by się zapewne wydarzyły, wszak działy się swoim tempem. Blogosfera żyła i rozwijała się prężnie, ze znajomymi „gadaliśmy” przez gg, a...

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »