2 - tyle minut czytania

Na poczatek odrobina prywaty. Wydaje mi sie, ze podroz powrotna (1124 km w ~13h, ze srednia 90km/h w kraju ktory nie ma nic wspolnego z Niemcami) jest calkiem niezlym personal best. Tym bardziej, ze przyszlo mi jechac pod prad.. caly czas;) No i wreszcie zrozumialem o co chodzi Clarksonowi z tymi przyczepami campingowymi.. To troszke tak, jak z dowcipami o Garfieldzie. Smiesza wszystkich, ale prawdziwe ich znaczenie doceniaja jedynie wlasciciele siersciuchow. I tak samo jest z tym nieszczesnym „karawaningiem”. Dopiero kiedy na dluzszej trasie przychodzi czlowiekowi cierpliwie wlec sie za taka przyczepa, rozumie dlaczego TopGear’owi prowadzacy maja ochote zniszczyc wszystko, co z tym jest związane…

Zanim jeszcze zdjecia, slow kilka o drogach. Po pierwsze, wcale nie sa rewelacyjne, po drugie wcale nie sa szerokie, po trzecie strasznie sa glosne. Szum przeokrutny.

A kiedy przyjdzie wieczor, slonce zachodzi i w ciagu doslownie kilkunastu minut robi sie ciemno… Wtedy dopiero robi sie zabawnie, bo a) jedziesz z predkoscia 80 – 110 km/h, b) w odleglosci kilkudziesieciu metrow od Ciebie jedzie kolejne auto, c) drogi sa nieoswietlone i wreszcie d) z kazdej strony moze zaatakowac Cie kangur. A te wszystkie cudowne australijskie znaki ktore opisalem wczesniej? Well… totalnie niewidoczne, za dlugie do przeczytania przy takich warunkach i czasem nastawionych jest kilka w jednym miejscu – totalny absurd. Nocnej jazdy po Australii zdecydowanie nie polecam.

Ostatnie spostrzezenie odnosnie australijskich kierowcow. Z jednej strony super zdyscyplinowani, jak wspominalem, nie wyprzedzaja kiedy nie ma do tego warunkow, nie przekraczaja predkosci i uprzejmi sa w zasadzie do bolu. Co prawda uwielbiaja skrecac bez sygnalizacji, wjezdzac przed Ciebie gdy nie ma tam miejsca, nie potrafia przewidziec ze lewy pas zaraz sie skonczy i trzeba wpuscic jadace tam samochody, i kiedy zjezdzaja z glownej drogi, w zasadzie nie interesuje ich to, ze ktos moze jechac z naprzeciwka. Przeciez zdaza… a ta dluga przyczepa ktora za soba wleka.. coz.. sciesniaj, sciesniaj… A najciekawsze jest to, co robia w miescie. Ograniczenie predkosci do 60km/h, swiatla, zielone a ci rura do przodu, kto pierwszy. Dobijaja do 60tki i hample.. kto ich tu tego nauczyl?

A teraz czas na obiecane zdjecia… Kilka obrazkow z Airlie Beach:

[nggallery id=5]

Wszystkie zdjecia zrobione zostaly niezawodnym i niepowtarzalnym Nikonem D90 (naprawde mi za to nie placa:P ) Jedyna wada (?) Nikona jest to, ze ten akurat model nie jest wodoodporny.. ale za to dzielny jest:)

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.