Krakowskie Smaki – najlepsze lody w mieście (naprawdopodobniej)

Po stekach, które nie zaspokoiły naszego apetytu, przyszedł czas na deser. Jako że z Józefa na Starowiślną nie jest daleko, wybraliśmy się na naprawdopodobniej najlepsze lody w Krakowie. Oczywiście, można zachwalać Wenzla z rynku głownego, można zachwalać lody Jacka i Małgosi Moniki (wszystkie moje kłopoty zaczynały się od złej pamięci do kobiecych imion) ze Sławkowskiej, ale w Krakowie wszyscy wiedzą, że najlepsze lody są na Starowiślnej. Wpis będzie...

Krakowskie Smaki – Pimiento Argentino Grill

Tytułem wstępu, wyjaśnienie. Nie, nie jestem kucharzem. Nie, nie jestem kiperem, ani nie - nie mam wyrobionego podniebienia, które potrafi wyczuwać subtelności w serwowanych przez fachowców daniach. Gust mam prosty, smak zapewne do wyszukanych smakołyków nie przystosowany, ale wiem kiedy mi coś smakuje. Komentarze moje są najpewniej błędne, podobnie jak apetyt - niewyszukane. Więc tak, zastrzegam sobie prawo do pomyłek i chamskiego pochodzenia. Nie mniej jednak... Na krakowskim...

Gość w dom…

Po motylu i całej reszcie skrzydlatych, na balkon przywędrował zielony gość. Co prawda nie chciał nic zagrać ani zanucić, ale dał się obfotografować: Chwilę postał, pokazał się z każdej strony, aż postanowił jednak się przejść, odwrócił się więc na pięcie i ruszył... W podróży musiał być ostrożny i uważny, bo wędrował blisko krawędzi... Krawędzi balkonu rzecz jasna ;) Więcej (większych) zdjęć tego i innych gości w galeriach

English can be tricky

Spacerując po krakowskim rynku można zostać dostrzeżonym przez miłe panie, które wręczają dziwne ulotki. Czasem jest to knajpa, czasem sklep, czasem szkoła językowa a czasem dom schadzek. Mi się trafiło to ostatnie. I pewnie bym nie zwrócił na nie żadnej uwagi, gdyby nie to, że uloteczka napisana jest w języku polskim i angielskim (jakby ktoś tam potrzebował coś czytać poza cennikiem). W każdym razie uloteczka wygląda tak: I...

Słabości…

Za mną długi weekend. Intensywny, ale bardzo przyjemny, choć w zasadzie meczący. Wszystko wskazuje na to, że jutro będę wyglądał mniej więcej tak: A to i tak dość optymistyczna wersja;) Mimo swojej intensywności, udało mi się zrobić kilka zdjęć.. i tu kolejne wnioski. Po pierwsze, chyba nazbyt często wykorzystuję odbicie w okularach: Po drugie, są owady, które lubie, pod warunkiem że są zajęte czymś innym, niż gonienie za...

Wiele dobrych decyzji Beenhakkera

Ja to się chyba na tego Leo uwziąłem. Może po prostu potrzebuję sobie na niego "ponaskakiwać" ponieważ wtedy ktoś mnie dostrzeże, może nawet przyzna mi rację, może mu się spodobam, może... E... chyba nie. Ja się po prostu czepiam. Bo lubię. W dzisiejszym (2009-07-03) Dzienniku opublikowany jest wywiad jakiego Beenhakker udzielił tej redakcji - co prawda nie mam pewności, czy przy okazji nie udzielił również wywiadu dla Faktu...

Mamo! Mamo! Złapałem motylka…

I nie mówcie mi, że się nie liczy, bo Motylek nie uciekał.. I nie mówcie że nie ostre, że światło nie teges, że mogłem to zrobić na innym ISO i że generalnie ktoś inny zrobi lepiej i fajniej. Tak wiem. I wiem, że są lepsi. I wiem, że wciąż jeszcze muszę się dużo nauczyć. I że.. wiem;) Ale i tak mi się podoba;) I coraz bardziej lubię swój...

…to rozstania i powroty…

Nie wiedzieć dlaczego, za każdym razem kiedy w Polsce nieśmiało otwiera sie okienko transferowe, zadaję sobie dwa pytania, wciąż żałując że nie mogę zadać sobie trzeciego. Pytanie pierwsze - kto z polski wyjedzie, a raczej komu uda się uciec. Pytanie drugie - kto do polski wróci, z mniej lub bardziej niepyszną miną. Pytanie, którego sobie nie zadaję, to jaką gwiazdę uda się do naszej ligi ściągnąć. Jeśli chodzi...

W przestworzach…

Znaczy.. to nie ciąg dalszy szkoły latania, ani też ja się w przestworza nie wybiłem, za to udało się jednego czy drugiego latającego stwora złapać. Latali z okazji pikniku lotniczego zorganizowanego w Krakowie. Każda okazja do zrobienia zdjęć jest dobrą okazją do zrobienia zdjęć, więc nie należy jej sobie odmawiać. Tym bardziej, że każda jest okazją do tego, by udowodnić sobie, czego się jeszcze nie umie. A nie...

Czego się boją działacze PZPN?

Dziś mamy nadzwyczajny zjazd PZPN. Niewątpliwie będzie ciekawie, ponieważ chociaż główny punkt to kasa - a wtedy zawsze jest ciekawie - to wszyscy liczą na to, że rozwiązana - raz na jutro - zostanie kwestia korupcji. Przytoczę dwie wypowiedzi Rzecznika Prasowego związku, ponieważ - moim zdaniem - pan rzecznik dał popalić. W krótkim wywiadzie dla Polskiego Radia przynajmniej dwukrotnie. Po pierwsze: Temat korupcji pojawi się na zjeździe, bowiem...

Trzy po trzy…

Czereśnie to wdzięczny obiekt. Nie uciekają, nie marudzą, można pokombinować. Czasem lepiej, czasem gorzej.. Trochę kwiecia <-- Tu czeresieńka była pojedyńcza. Teraz "dopadłem" trzy. I tak... Ujęcie pierwsze: I chyba to, co mi się podoba nieco bardziej, ujęcie drugie: A ten tu nic, tylko siedzi. Siedzi i się gapi. Więcej moich mniej lub bardziej udanych zdjęć znajdziesz w galerii

Sam bym na to nie wpadł…

(...) Zakazuje się wnoszenia do klubu napojów i jedzenia, broni, noży, materiałów pirotechnicznych lub pożarowo niebezpiecznych, narkotyków i innych środków odurzających. (...) Tu zafascynowała mnie kolejność i... stopniowanie napięcia. (...) W przypadku łamania prawa, regulaminu klubu lub niszczenia mienia klubu pracownicy ochrony są uprawnieni do podjęcia decyzji o opuszczeniu przez gościa klubu terenu klubu, zastosowania siły fizycznej, zatrzymania osoby podejrzanej o drastyczne łamanie prawa do czasu przekazania podejrzanej...

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »