Internet od Netia był, ale już go nie ma.

To znaczy wciąż jestem na umowie. Od czasu ostatniego wpisu - a to było ledwie 3 godziny temu - Internet zdążył zniknąć. W takim razie czekam do jutra do wieczora, a potem, sorry gregorry, chyba jednak skorzystam z Wolności Wyboru, gryząc swój własny podkulony ogon, powiem, że ta zabawa to nie dla mnie. NIE INTERESUJE MNIE WIĘCEJ SPRAWDZANIE CZY INTERNET NA PEWNO BĘDZIE, BO KTOŚ MA TAKĄ OCHOTĘ....

Internet od Netia – jest (szybki), nie wiem tylko na jak długo.

Mam nadzieję, że to już przedostatnia notka w tym temacie. Ten Aslan z poprzedniego wpisu, to chyba jednak był Aslan od C.S.Lewisa, a na pewno szafa była od niego, bo wszyscy pamiętamy, że w szafie czas płynął szybciej, choć w świecie rzeczywistym minęło ledwie kilka minut.. Tak więc... Internet od Netia jest. Jest szybki. I mogę z niego korzystać. I tak, jestem szczęśliwy. Ale mam jeszcze kilka pytań....

Internet od Netia – zdziwienie, spychologia i proszę czekać

Jak już pisałem... - w tym miejscu nie mogę się powstrzymać od szczerego do bólu uśmiechu kota z Cheshire* - od ostatniej rozmowy z infolinią miałem grzecznie czekać na technika. Czekałem grzecznie, nawet miałem chytry plan codziennie pisać, że się nie pojawił, ale cała koncepcja wzięła w łeb, bo technik pojawił się pierwszego dnia roboczego. Bardzo miłe zaskoczenie. Zaskoczenie spotęgowane także tym, że był to chyba portugalski student...

Niecodzienne obrazki z Krakowa

Każda okazja do zrobienia zdjęcia jest okazją do tego wystarczającą. Nie trzeba szukać wymówek, trzeba szukać sposobności. I mieć grubą skórę. Bo rzadko komu, to co się "ufoci", będzie się bezkrytycznie podobać.. równie rzadko spotkać się można z konstruktywną krytyką (bo przecież krytykować nie ma czego.. :) ) Dlatego też.. zaznaczając żem amator i uczniak... nieco skromnie prezęt...uję... Przede wszystkim, internet (nieco na przekór poprzednim wpisom) w Krakowie...

Z krótką wizytą…

... wpadli do mnie dwaj goście... Długonogi: I czarnopłaszczy... (tak, wiem, nie ma takiego słowa.. ale cóż.. pasuje mi tu...) Więcej i większe zdjęcia znajdziecie w galeriach I tak.. coraz bardziej dociera do mnie, że trzeba będzie zrobić jakiś porządek w tych galeriach.. nawet rodzi mi się w głowie pewien szalony pomysł...

Internet od Netia – niby jest, a jakoby go nie było…

Wiem, to staje się już nudne, nużące, do obrzydzenia nieciekawe. Co więcej, sam z wytchnieniem czekam na koniec tej bajeczki, wciąż mając nadzieję na happy end. Kto wie, może się uda.. Ostatnio zdawałem relację z tego, co się dzieje z diodami. Co ciekawe, o to samo pytał technik, który (jednak!) oddzwonił do mnie. Poczułem się prawie doceniony. Mało tego, po tym jak poinformował mnie, że musi się zalogować...

Kiedy wina w kielichu braknie…

... a wszyscy wiemy, że czasem wszystko dzieje się właśnie na opak... Człowiekowi wzrok robi się bardziej mętny.. i wszystko widzi nie dokładnie już tak... jak powinien;) Wtedy kielich miast obiektem być westchnień, obiektem się staje nieustannej obserwacji... jakby człowiek chciał upić się pustką z niego ziejącą.. patrzy.. i patrzy.. i różne dostrzega w nim kształty... płonące... płomienne... rozpalone... Potem piony się gną z poziomami.. a na końcu...

Internet od Netia, czyli Internet (prawie) na telefon

Od ostatniego wpisu dotyczącego internetu od Netii, czyli od 6 sierpnia bardzo chcę napisać, że jestem szczęśliwym abonentem tej usługi. Bardzo chciałbym, niestety nie bardzo mogę. Chociaż, poczyniliśmy pewne postępy... Po pierwsze, już wiem, że można się dodzwonić na infolinię. Doświadczyłem tego empirycznie. Szkoda tylko, że w dalszym ciągu tracę po kilkanaście minut na wytłumaczenie, ŻE NIE DZIAŁA. Ale po kolei. Internet trochę działa, a trochę nie. Co...

Ważkie sprawy

Nigdy nie sądziłem, że mi się uda takie zdjęcie zrobić. Nawet nie chodzi o to, że jest ono jakieś wyjątkowo fantastyczne, skomplikowane czy coś w ten languście.. Po prostu nigdy nie sądziłem, że uda mi się na ważke zapolować... Bo szybka, zwrotna i - z pewnego ujęcia - wygląda prawie jak bombowiec... Poza tym, takiej to trudno czasem spojrzeć prosto w oczy... Na szczęście, jak się okazuje, mniejsze...

Internet od Netia, czyli jak pokochałem muzykę na czekanie

Postanowiłem coś zmienić. Kobiety nie zmienię, co więcej niedługo będziemy razem na wieczność, na zmianę samochodu mnie nie stać, a o zmianę ułożenia mebli dba wspomniana wyżej Kobieta (prawie Siłaczka, a wierzcie mi, trzeba mieć niewyczerpane pokłady cierpliwości aby ze mną wytrzymać - a ja o tym wiem i niecnie to wykorzystuję). Dostawcy wody zmienić się nie udało, ponieważ (cwaniaki) uznali, że umowa przedłuża się sama, Internet bezprzewodowy...

Może nie będzie tak źle…

Może to będzie dobry sezon. Może będą w nim gwiazdy, może będą młode talenty, może będzie na co patrzeć i zdarzą się mecze, na które będziemy wyczekiwać. Tego typu marzenia zwykle snuję przed pierwszą kolejką nowego sezonu, po to tylko aby po piętnastu minutach pierwszego meczu wiedzieć, że po raz kolejny wszystko co dobre, może nadal spokojnie drzemać w mojej podświadomości. I niestety, tym razem zaczęło się podobnie....

Po raz pierwszy człowiek

Wczoraj - ku swojej zgubie - trafiłem na galerie ^berkanan. Link do galerii znajdziecie w blogrollu po prawej. Jej zdjęcia mnie oczarowały i dobiły za razem, znowu okazało się, że jeszcze wszystkiego się muszę uczyć... Dygresja, dziś pierwszy raz zmierzyłem się z harmonijką ustną.. efekt jest taki, że już prawie umiem zagrać gamę i kilka pierwszych nut Fiedlera on the roof... I znowu pękam z dumy:) Polecane zdjęcia,...

Lilia w deszczu

Coraz więcej w tym co robię złudzenia świadomości. Co prawda wciąż dzieje się wokół mnie wiele za wiele i zmiennych też jest wciąż zbyt wiele, bym je wszystkie zdołał uwzględnić, ale teraz przynajmniej zaczyna się pomysł, a potem jest cała reszta;) Najpierw pojawiła się lilia... Potem, pojawiły się pierwsze krople deszczu.. a potem zaczęło po prostu lać... A ja właśnie, mniej więcej, takie zdjęcia chciałem zrobić;) Więcej i...

Sterydziarz

Ja wiem, że w królestwie boskim są zwierzątka duże i małe, mądre i głupie i każde ma prawo by żyć. Ale ten tu, to chyba jest król wiejskiej dżungli. Rozstawia kolegów po kątach i decyduje komu brać, a komu dać.. w pysk.. Po prostu w dzieciństwie dużo jadł.. Oj bardzo dużo jadł... A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to kolega zaprasza "na solo"... Więcej (większych) zdjęć oczywiście w...

Motyla noga

Dziś chyba mało potrzeba słów, za to same obrazki... bo mówią same za siebie i znowu napawają mnie radością;) Po raz kolejny udowadniam sobie, że zakup aparatu, to była całkiem niezła decyzja;) Przynajmniej z mojego punktu widzenia, bo - nieskromnie - powiem, mi się te zdjęcia po prostu podobają... I chyba by mi sie podobały, nawet gdybym nie był autorem... Ten klient tak siedzi nieco w sobie zamknięty......

Goście, goście…

Jeśli ktoś myśli, że kiedy wyjeżdża daleko od miasta i wreszcie będzie mógł chwilę pobyć całkiem sam, to zwykle się jednak myli. Co prawda nie uświadamia sobie tego od razu, ale wystarczy że otworzy oczy, nastawi uszy, pozwoli światu pokazać swoją prawdziwą twarz... Tą nieco ciemniejszą, bzyczącą, pasiastą... I tą nieco bardziej zieloną, melancholijną.. muzyczną.. Więcej zdjęć w galeriach

Nadchodzi chwila prawdy, a mi brak słów

Chciałbym coś powiedzieć, chciałbym mieć się czego chwycić, chciałbym... ale brak mi słów. Pogubiłem się w emocjach, które choć ostatni gwizdek przebrzmiał już kilkadziesiąt minut temu, wciąż we mnie tkwią i nie pozwalają uwolnić myśli. Po takim show jakie nam dziś zafundował Mistrz Polski, straciłem orientację. Powinienem jako kibic lamentować i płakać, lub jako sceptyk ciskać złośliwe uwagi tak, by bolały najmocniej. Ale mi po prostu brak słów....

Niecodzienny widok na dobranoc…

Sam sobie zazdroszczę, tego że mogę sobie teraz siedzieć i patrzeć. Nie przeszkadza warkot samochodów, nie dręczą zapluci i zapijaczeni mieszkańcy okolicznych bloków lub kamiennic, nie słychać tramwajów, nie ma wokół mnie odgłosów miasta.. W zasadzie niewiele jest wokół mnie. Cisza, spokój, powoli zapadająca noc. Słońce zaszło już jakiś czas temu i światło teraz figluje wśród chmur, to podświetlając je, do chowając się za linią horyzontu... A krajobraz.....

Krakowskie Smaki: Słodki Wentzl – niezłe lody z troszkę gorszą obsługą

Ponieważ dobre lody w Krakowie okazały się ciekawym wątkiem, kolejna opowieść w tym temacie. Jeszcze w sobotę z nieba lał się stumieniami żar, a ze mnie strumieniami lało się zmęczenie. W połowie spaceru uznałem, że czas się wzmocnić i odświeżyć, a najlepiej zrobić to czymś chłodzącym tak ciało jak i umysł. Ponieważ na Starowiślną było daleko, a że właśnie mijałem Wawel, pomyślałem sobie, że w drodze powrotnej można...

(umr)Żyj Kolorowo!

Jakoś tak mam, że na cmentarzu łapię naprawdę dziwne stany świadomości.. Wyjątkowo turpistyczne skojarzenia, typowo czarny humor.. normalnie paskudny się robie. (A ponieważ nie daleko od cmentarza mieszkam, paskudny jestem na codzień;) ) W każdym razie, żeby nie było smutno, nudno i szaro, na cmentarzu musi być kwietnie, radośnie, kolorowo... Poza tym,  kiedy już pracujesz w tak paskudnych okolicznościach przyrody Musisz zadbać o odpowiednią atmosferę w pracy... I...

Spacerownik Krakowski…

W Miami są Palmy... W Warszawie są Palmy.. Kraków też swoją Palmę ma:) Ale są też miejsca, gdzie deptać nie wolno.. a o podlewaniu chyba jednak zapomnieli... A ten nic tylko siedzi, i się gapi.. ale gapi się tak, żeby go ktoś przypadkiem nie przyuważył.. Tajniaczy sie.. cichociemny jest... Za to wracając już, przyuważyłem, że niektórzy są już przy sobocie... po robocie... W sumie się panom nie dziwię.....

Dobranocne…

Znajomi przestają powoli się chyba dziwnie na mnie patrzeć, kiedy w połowie zdania z obłędem w oczach szukam aparatu, po to tylko, żeby spróbować "ustrzelić" kolejnego latającego stwora, który właśnie w dzisiejszy wieczór postanowił wpaść na późną kolację, a może na dobry film, a może posłuchać całkiem niezłego koncertu Stinga... Tak więc w pół zdania przerwawszy, popędziłem po aparat, po krzesło, po obiektyw i uznałem, że trzeba spróbować...

Ja jestem Bruce Lee karate mistrz

Albo tak mi się przynajmniej śni.. we śnie ćwiczę ciosy, chwyty i ataki. We śnie trafiam celu i potrafię sparować każdy cios.. We śnie.. mi prosze nie przeszkadzać.. ja śpię.. ja śnię... No dobra.. tak po prawdzie, to się zmęczyłem od tego spania i śnienia.. to niech mnie ktoś teraz podrapie po brzuszku... Tak tak... oto kot na występach gościnnych. Albo Ja w gościach na występach kota.. co...

Krakowskie Smaki – najlepsze lody w mieście (naprawdopodobniej)

Po stekach, które nie zaspokoiły naszego apetytu, przyszedł czas na deser. Jako że z Józefa na Starowiślną nie jest daleko, wybraliśmy się na naprawdopodobniej najlepsze lody w Krakowie. Oczywiście, można zachwalać Wenzla z rynku głownego, można zachwalać lody Jacka i Małgosi Moniki (wszystkie moje kłopoty zaczynały się od złej pamięci do kobiecych imion) ze Sławkowskiej, ale w Krakowie wszyscy wiedzą, że najlepsze lody są na Starowiślnej. Wpis będzie...

Krakowskie Smaki – Pimiento Argentino Grill

Tytułem wstępu, wyjaśnienie. Nie, nie jestem kucharzem. Nie, nie jestem kiperem, ani nie - nie mam wyrobionego podniebienia, które potrafi wyczuwać subtelności w serwowanych przez fachowców daniach. Gust mam prosty, smak zapewne do wyszukanych smakołyków nie przystosowany, ale wiem kiedy mi coś smakuje. Komentarze moje są najpewniej błędne, podobnie jak apetyt - niewyszukane. Więc tak, zastrzegam sobie prawo do pomyłek i chamskiego pochodzenia. Nie mniej jednak... Na krakowskim...

Gość w dom…

Po motylu i całej reszcie skrzydlatych, na balkon przywędrował zielony gość. Co prawda nie chciał nic zagrać ani zanucić, ale dał się obfotografować: Chwilę postał, pokazał się z każdej strony, aż postanowił jednak się przejść, odwrócił się więc na pięcie i ruszył... W podróży musiał być ostrożny i uważny, bo wędrował blisko krawędzi... Krawędzi balkonu rzecz jasna ;) Więcej (większych) zdjęć tego i innych gości w galeriach

English can be tricky

Spacerując po krakowskim rynku można zostać dostrzeżonym przez miłe panie, które wręczają dziwne ulotki. Czasem jest to knajpa, czasem sklep, czasem szkoła językowa a czasem dom schadzek. Mi się trafiło to ostatnie. I pewnie bym nie zwrócił na nie żadnej uwagi, gdyby nie to, że uloteczka napisana jest w języku polskim i angielskim (jakby ktoś tam potrzebował coś czytać poza cennikiem). W każdym razie uloteczka wygląda tak: I...

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »