4 - tyle minut czytania

Pytanie na dziś – czy jesteśmy gotowi płacić za treści publikowane w Internecie? Odpowiedź na dziś – a po co?

W chwili obecnej koncepcja jest prosta – korzystamy z internetu, jako z darmowego źródła informacji i nie tylko informacji. Wychodzimy z założenia, że jeżeli informacja jest ciekawa, to powinna zostać ona obejrzana przez tak dużą liczbę internautów, że wydawca lub twórca informacji, zarobi na reklamach, które obejrzymy na jego stronie przy czytaniu jego informacji. Taka jest teoria, tyle tylko, że ten model się powoli przestaje sprawdzać. Jak już pisałem, wydawane są coraz większe pieniądze, na coraz większe kampanie, które mają coraz mniejszą skuteczność i jakoś nikt jeszcze nie spytał, co się, do jasnej ciasnej, dzieje.

Swoją drogą, pytanie które stawiam, nie jest szczególnie nowatorskie – jakiś czas temu, dokładniej w grudniu 2009 roku, blogerzy z nickiem (;P) na swoich stronach przeprowadzili ciekawy eksperyment, pytając, czy ich czytelnicy są skłonni płacić, za treść, którą dla nich przygotowują, a jeśli tak, to ile – jak się okazało, czytelnicy płacić nie zamierzają. Więcej o tamtej akcji możecie przeczytać np. tu: http://webfan.pl/czy-zaplacimy-za-tresci-na-blogach/

Podobny eksperyment przygotowuje dość specyficzny portal około piłkarski, czyli weszlo.com – w listopadzie 2010 zapowiadali, że od marca serwis będzie płatny… szczegóły znajdziecie tu: http://www.weszlo.com/news/5803 ale od razu pojawiło się pytanie czytelników – za co i po co mamy płacić (chociaż w wersji weszło komentarze przypominały raczej pytanie – „za co mamy k..wa placić”). Czy weszło się na to zdecyduje – podejrzewam, że nie. Dlaczego? Bo nikt płacił nie będzie. Nawet jeśli nie będą to wysokie koszty, to chętnych nie znajdą – tzn tylu chętnych, ilu potrzeba, aby taka akcja była racjonalna.

I tu ciekawostka. Nie mamy problemu z płaceniem za gazetę, książkę, film – normalna rzecz. Kosztuje tyle i tyle – chcemy przeczytać, dowiedzieć się czegoś, obejrzeć – płacimy. Idziemy do kina, teatru, filharmonii – płacimy. Idziemy do sklepu, na kręgle, do baru – płacimy. Normalna rzecz. Nikt nam nie daje piwa za darmo, nikt nam nie daje jedzenia „w gratisie”. Ale internetowy oznacza za darmo…

Co ciekawe – kiedy ktoś nam mówi płać, zazwyczaj robimy wielkie oczy i szukamy rozwiązań darmowych. Bo ktoś gdzieś przecież to, czego chcemy / potrzebujemy, zamieścił za free…

W przytoczonym artykule dot. płatności za blogi pojawia się spostrzeżenie – że płacimy za abonament, w związku z tym, cała reszta ma być za darmo… Hmm… płacimy abonament za telefon i pewną pulę dostajemy „za darmo”, ale wszystko ponad pakiet musimy opłacać. I jakoś nikogo to nie dziwi – Internet ma być Tesco – szybko i tanio.

Tego nas nauczono – że wszystko dostajemy za nic. Uczył nas tego onet, uczy nas tego gazeta, to samo mamy na facebooku i w google, tego nas uczy skype, youtube i ich klony… i bardzo ciężko nas będzie odzwyczaić…

Parę dni temu jak napisał ^futomaki – artysta wydał płytę i udostępnił ją za 0,69$ lub tyle, ile ktoś jest skłonny zapłacić. Po chwili, ta sama płyta była na serwisach warezowych, czyli tych, gdzie wszystko jest za darmo.. Wniosek – tu nie chodzi o pieniądze. Tu nie chodzi o koszt. Tu chodzi o zasadę. W Internecie nie płacę.

Choć i od tej zasady, są odstępstwa. Płacimy w końcu za domeny, płacimy za serwery, płacimy za dobrego maila. Płacimy za dostęp do szybkich serwerów (typu rapidshare i jemu podobne)… co ciekawe płacimy za to, co AppStore nam proponuje… Płacimy też oczywiście za usługi związane z erotyką i randkowaniem…

Tylko… dlaczego skoro jesteśmy skłonni zapłacić za film obejrzany w kinie lub wypożyczony w jakiejś sieci, nie jesteśmy skłonni zapłacić za niego w Internecie… Dlaczego, skoro płacimy za teksty zebrane w formie tygodnika, nie płacimy za dostęp do ciekawych blogów… Może jeszcze nie znalazł się ktoś, kto by nam to ładnie sprzedał? Podejrzewam, że coraz więcej ludzi, zastanawia się co zrobić, żebyśmy chcieli płacić częściej. Żebyśmy zrozumieli, że płacąc, otrzymamy coś, co ułatwi nam życie,. Kluczem nie jest to, abyśmy płacili dużo – ważne jest, abyśmy regularnie. Szukają usług, które sprawią, że sięgniemy do kieszeni, trzepniemy węża* po potylicy i wyciągniemy tych parę złotych. Internet jaki znamy, będzie się zmieniał. Internet, jaki znamy, będzie odchodził do lamusa. Choć bardzo spokojnym, statecznym krokiem.

*za Wasze skojarzenia nie odpowiadam:P

1 thought on “[25-?] Z internetu, czyli… za darmo?

  1. Zabezpieczyłeś się tym ostatnim zdaniem 😛
    Moje 3 grosze odnośnie tematu, to przede wszystkim zwrócenie uwagi na to, że np. za książki zawsze się płaciło, nigdy nie dostałam żadnej za darmo (chyba że od świadków jehowy ^^), w ogóle nic nie dostajemy za darmo w realu, oprócz spamu w postaci ulotek. A internet był i jest darmowy, a to różnica. Od początku nauczeni jesteśmy do korzystania z niego za free, do ściągania filmów, muzyki itp. Żeby za coś płacić, musimy czuć, że warto, bo co z tego, że ja zapłacę serwisowi za wiadomości, kiedy następnego dnia te same wiadomości przeczytam za darmo w innych miejscach. Opłaty miałyby chyba tylko wtedy sens, gdyby pewnego dnia (dzień apokalipsy tak btw) wszyscy zażądali opłat za korzystanie z ich usług i nie mielibyśmy wyjścia, jak tylko trzepnąć tego węża (w Krakowie przestaliby używać internetu ;] ).

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.