14 - tyle minut czytania
  1. Zdaje się, że tygodniówka jest lepsza, kiedy nie ma w niej polityki. Zwłaszcza polskiej. Co do zasady świat jest chyba lepszy, kiedy nie ma w nim polityki. Niestety, czasem nie umiem się powstrzymać, zwłaszcza gdy czytając Dziennik Gazetę Prawną trafiam na wywiad z panią Jadwigą Emilewicz.
  2. Pani Jadwiga jest ministrem ds. rozwoju, jest także wiceministrem polskiego rządu (stan na godzinę 9.00 w piątek, 25 września, bo jak wiemy to się może jeszcze pozmieniać). W każdym razie, sądząc po tytułach i stanowisku, pani Jadwiga jest szychą w polskiej polityce. Pani Jadwiga wie, co mówi, pani Jadwiga ma wpływ na rzeczywistość. Jeśli pani Jadwiga nie ma wpływu, to nie wiem kto w tym kraju może mieć wpływ na cokolwiek.
  3. W każdym razie, pani Jadwiga mówi, że jesteśmy na wojnie (kulturowej) i jej (Jadwigi Emilewicz) najważniejszym celem dla którego jest w polityce, to wziąć udział w tej wojnie. Drugim powodem bycia w polityce pani Jadwigi, jest „utrzymać fundamenty prawa naturalnego, na których zbudowana jest nasza cywilizacja„. Prawem naturalnym jest rodzina jako związek mężczyzny i kobiety, oraz ochrona życia najsłabszych.
  4. Odnoszę wrażenie, że najważniejszym orężem w tej wojnie, jest katecheza i różaniec, a największym wyzwaniem – tęczowe piątki. I myslę sobie, szczęśliwy to kraj, w którym najważniejszym problemem dla wicepremiera rządu są tęczowe piątki.
  5. Swoją drogą, jak rozumiem, problemem tęczowych piątków jest to, że mają akceptować niezgodne z prawem naturalnym postawy seksualne. A nie jest przypadkiem tak, że tęczowe piątki mają / mogą promować szeroko rozumianą akceptację wobec każdej różnorodności?

    Otwartość wobec ludzi innych, niż my.

    Tolerancję.

    Jeśli dobrze rozumiem, to jest kwestia zakomunikowania i zaakcentowania: w naszym społeczeństwie możesz być sobą i jest tu dla Ciebie miejsce.

    Nie dlatego że się nam podobasz, ale dlatego że takie są nasze zasady. Takie jest nasze (polskie) prawo. Przynajmniej tak mi się do nie dawna wydawało, że takie jest nasze prawo. I z tym mamy problem? To jest najważniejsza kwestia dla wicepremiera?
  6. Aaaa… właśnie. Obrona prawa naturalnego. Fundamentu naszej cywilizacji. Przepraszam, ale co? Jaka jest definicja prawa naturalnego? Gdzie są jakieś paragrafy? Gdzie jest cokurdekolwiek o co można się w tej kwestii oprzeć. Może jest jakiś kodeks?

    I czy przypadkiem nie jest tak, że cywilizacja jest efektem narzucania zasad ograniczających prawo naturalne (prawo silniejszego), na rzecz równości prawa wobec całego społeczeństwa? Jak ładnie dowodzi Harari w „Sapiens” nie warto ryzykować trwałości praw „rzekomo naturalnych”, ponieważ są one, dziwnym zbiegiem okoliczności, zmienne w czasie i są one wszystkie wymysłem człowieka.

    Nie jest wymysłem człowieka prawo powszechnego ciążenia i prawa dynamiki. Nie jest nim prawo zachowania momentu pędu – one istnieją bez naszego udziału, umiemy je dostrzec, ale nie zmieniać je. A takie prawa człowieka, kodeks wyborczy, podatkowy już tak. Ręką ludzką napisane, ręką ludzką zmienione.
  7. Zresztą, zapytajmy specjalisty. Czy prawa naturalne są wymysłem człowieka i można je zmieniać (jeśli zajdzie taka potrzeba)?
  1. A skoro jesteśmy już przy prawach natury, tu foka chyba próbowała upomnieć się o swoje prawa u orki
  1. Co ciekawe, przeciwnikiem w tej wojnie nie są ludzie, tylko jak już zostało nam wyjaśnione, ideologia. Jak się zwalcza ideologię? Jak się prowadzi z nią wojny? Ideologia jest – tak mi się zdaje – czymś ulotnym, a z drugiej strony, czymś co nie istnieje bez ludzi. Ideologia nie jest napisem na murze, albo zatkniętą gdzieś flagą. Nie stoi za nią niewidzialna ręka rynku, której nie można schwytać, zamknąć, wykręcić, pobić. Zapytajmy eksperta. Czy można walczyć z ideologią, nie walcząc z ludźmi?

Cholera… Ten ekspert to ma łeb…

  1. Więc jeszcze raz. Wicepremier rządu (stan na 12.00 w piątek, 25 września) uznaje za najważniejsze w naszym kraju, w XXI wieku, jest wygranie wojny kulturowej. Swoją drogą, jakby to miało wyglądać? Jednomyślność? Jednoideowość? Jest jeden Wódz, Wódz wszystko wie i wódz ma zawsze rację? W imieniu Wodza można wszystko? Wódz wie co jest dla Ciebie dobre, wódz powie Ci kiedy jesteś szczęśliwy, Wódz powie kto będzie Twoim mężem lub żoną? W co my gramy? I nie można być innym niż Wódz chce, bo wtedy nie jesteś „Nasz”?
  2. I nie, to nie oznacza, że podoba mi się wszystko, wobec czego proszę o tolerancję (no helllou, na tym polega tolerancja – otwartość i zrobienie przestrzeni na coś, czego nie rozumiem, co nie jest w moim światopoglądzie, co mi nie służy i mnie nie zachwyca). I nie, to że ktoś jest inny, nie oznacza, że muszę z nim toczyć wojny. To że ktoś jest inny, nie oznacza, że muszę go naprawiać albo poprawiać. Nie, to że jestem silniejszy nie daje mi prawa zmuszania go do zrezygowania z siebie.
  3. Może też być tak, że to wszystko komplikuje seksualność. Bo nam się wszystko z seksem kojarzy i kiedy myślimy sobie o jakiejś odmiennej orientacji, to widzimy siebie w tej sytuacji i myślimy sobie „bleh”.

    Ok… a teraz po pierwsze, pomyślmy, że ktoś uzna naszą – zgodną z prawem naturalnym – seksualność za bleh.. czy to sprawia, że dla nas ona jest bleh? A może nikomu nic do tego, jaka ta nasza seksualność jest pod warunkiem, że nikomu jej nie narzucamy? Ale to wciąż seksualność, trudno wobec tego podejść bez emocji.

    To – po drugie – zmieńmy trochę język, zmieńmy kontekst. Porozmawiajmy o zupach. Odkąd usłyszałem ten Ted Talk, zakochałem się w porównaniach kulinarnych, i dlatego proszę Cię, abyś wyobraził(a) sobie, że lubisz pomidorową, bo smaczna. A komuś innemu smakuje ogórkowa. Albo czosnkowa. Nieistotne. Tym od pomidorowej, nie przeszkadza, że Ogórkowi lubią ogórkową. Są tacy, którzy lubią tylko jeden rodzaj zupy, albo wybrane rodzaje zupy. Są takie zupy, których nie chcesz próbować, ale rozumiesz, że innym to może być w smak, i to jest ok. Nie zaglądasz im do talerza, nie zaglądasz im do garnka, nie obrzydza Cię co jedzą. Nie rościsz sobie większych praw dlatego, że lubisz pomidorowe, nie odbierasz nikomu prawa dlatego, że lubi ogórkową. Nie przeraża Cię myśl, że w szkole / w pracy / w kinie spotykają się ludzie, którzy lubią różne zupy.

    Bo to nie ma żadnego znaczenia. Nie przyznaje, ani nie odbiera żadnych praw. Nie daje podstaw do tego, aby wszczynać o to wojnę.
  4. Krzysztofie, czy to prawda, żę niektórzy mogą lubić pomidorową, a inni ogórkową?
  1. A co na to powie miś? 
  1. Inna rzecz, kiedy szukałem linku do wywiadu z panią wicepremier, trafiłem też na taką jej wypowiedź:

Ten rok to nie jest czas na oszczędzanie – mówiła we wtorek na Forum Ekonomicznym wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Wskazała, że nadmierna fetyszyzacja długu czy skąpstwo minionych 10 lat mogłoby doprowadzić do konsekwencji, z którymi znacznie trudniej byłoby się mierzyć.

Jak podkreśliła wicepremier Emilewicz podczas panelu inaugurującego Forum Ekonomiczne w Karpaczu, w wyniku pandemii po raz pierwszy Europa „solidarnie zdecydowała się zaciągnąć wspólnotową pożyczkę” – społeczny międzypokoleniowy dług w słusznej sprawie

  1. Cholera, nie wiem gdzie zacząć.
    Kiedy wicepremier mówi mi, że nie czas oszczędzać, to robi mi się ciasno przy kołnierzyku.
    Kiedy wicepremier mówi mi o fetyszyzacji długu, to robi mi się miękko w kolanach i nie jest to zdecydowanie przyjemne miękko.
    Pragnę też zaznaczyć, że jak szerokie pole do popisu znajduje się między nie oszczędzaniem, a zaciąganiem długu. Mało tego, twierdzę, że najlepiej w sytuacji kryzysowej nie musieć zaciągać długów, tylko korzystać ze zgromadzonych oszczędności (skoro tak chętnie odnosicie się do pisma świętego, to tam była mowa o 7 grubych krowach, 7 chudych… może dzwoni wam dzwoneczek w jakimś kościele).
    A kiedy słyszę solidarne zaciąganie wspólnotowej pożyczki jako międzypokoleniowy dług, to mi w głowie wybucha bomba narodowa. W imię naszego lepszego życia teraz, zaciągniemy długi w imieniu naszych dzieci. Genialne.
  2. Jakiś czas temu robiąc przelew do urzędu skarbowego, pomyślałem, że gdyby każdy pracujący musiał raz w miesiącu samodzielnie odprowadzić do US i ZUS swoje składki, zgoła inaczej byśmy podchodzili do Państwa i do polityków. Tak to jest pomyślane, abyśmy tego przypadkiem zbyt często nie robili, nie widzieli, nie liczyli… 
  1. Jednym z newsletterów do którego jestem zapisany, jest newsletter Tima Ferrisa. Żaden on mój ulubiony, ale czasem trafia się w nim jakaś perełka, więc wciąż subskrybuję, skanując maile, które od niego dostaję. W ostatnim czasie Tim opublikował, jak sam określa, najważniejszy dla niego podcast. To rozmowa byciu wykorzystywanym seksualnie w dzieciństwie i jakie to miało dla niego konsekwencje. Nie chciałem tego słuchać, ale zobaczyłem, że to nagranie rekomenduje Szaffi, więc jednak postanowiłem się z nim zapoznać.

    Z podcastami jak z książkami, nawet tam gdzie się tego nie spodziewasz, może się kryć jakieś jedno zdanie, które zmusza Cię do myślenia i do zmiany. I tak było też tu.
  2. To zdanie, to jedna z technik jakie w swojej terapii stosował Tim. Chwila medytacji, w trakcie której zastanawiał się, jakiej rady udzieliłby młodszemu sobie, co chciałby sobie podpowiedzieć. Od czasu do czasu sam się zastanawiam, co mówiłbym młodszemu sobie, jak brzmiało by to zdanie. Brzmiałoby tak:

Wicie – cierpliwości. Spokojnie. Ogarniesz. Daj sobie prawo do kolejnych prób i będzie dobrze. Z czasem nauczysz się więcej.
Próbuj. Zaufanie, cierpliwość, spokój.

Ciekawe, czy uwierzyłbym starszemu sobie…

  1. W jakiś przedziwny sposób kolejna myśl i kolejny punkt się z tym wiąże. Wspominałem, że mam w sobie dobrze wypielęgnowany Imposter Syndrome, w związku z tym bardzo szukam u ludzi potwierdzenia i akceptacji dla tego co myślę, mówię, piszę, proponuję.
    Jestem bardzo złakniony feedbacku, choć wiem że każdy pozytywny potrafię zbagatelizować i umniejszyć, potraktować z przymrużeniem oka i żartem, bo to przecież nie może być o mnie. Równocześnie każdą krytykę przyjmuję do siebie jak prawdę objawioną, jak kolejny sznyt na kolbie, kolejne trofeum.

    A mogło by się okazać, że gdybym sobie odpuścił, to byłoby mi lepiej. Nawet jeśli nie pisałbym lepiej, albo nie wymyślał lepiej, to mógłbym pozbawić moje rzeczy posmaku „przepraszam, że jest takie a nie inne, ale lepiej nie umiem” a przy okazji jeszcze, mógłbym czerpać z tego jeszcze trochę przyjemności.

    Zaufać sobie. Bo wiesz Wicie, z czasem i z kolejnymi próbami będzie lepiej. A zaczynasz z całkiem niezłego poziomu.
  2. Mam taką „rule of thumb” w kwestii tego, co do tygodniówki trafia. Jeśłi w ciągu tygodnia wpadam na coś, czym chce się podzielić z conajmniej trzema osobami, to uznaję, że jest to coś, co powinno się w tygodniówce znaleźć (nawet jeśli początkowo nie jestem do tego przekonany).

    Tym razem, to propozycja spojrzenia na cele. Wiemy że są ważne, bo są niezbędne do określenia kierunku i zabrania się do działania. Ale też zwykle paraliżuje nas to, jak są odległe i jak wiele mamy jeszcze do zrobienia, aby je osiągnąć. A gdyby tak zmienić odrobinę perspektywę?Cytat z którym się spotkałem:

Myśląc o celach zwracaj uwagę nie na to wszystko, co Cię dzieli od mety, ale na to, ile już zyskałeś od czasu, kiedy podjąłeś działanie

Ali Abdaal, How I think about goals

Taka motywacja.

  1. Czy wiecie że zostały rozdane IgNoble 2020? Tu pełna lista, ale jeśli o mnie chodzi, na specjalne wyróżnienie / wymienienie w tygodniówce zasługują:
    • Badacze, którzy postanowili sprawdzić, czy na podstawie nierówności w krajowych dochodach, można przewidzieć podejście do pocałunków „usta usta”
    • Nieoczywiści badacze efektywności zarządzania przez delegowanie – 5 kontraktowych zabójców, którzy podzlecali sobie konkretne zlecenie, zmniejszając na każdym etapie stawkę, ostatecznie doprowadzając do tego, że kontrakt nie został wypełniony.
    • Badacze którzy sprawdzali, jaki odsetek naukowców zajmujących się owadami, cierpi na arachnofobię (trzeba zaznaczyć, że pająki nie należą do rodziny owadów).
    • Wreszcie badacze którzy udowodnili, że noże stworzone ze zmrożonych ludzkich odchodów… za bardzo się do niczego nie nadają.
  2. Dla odmiany proponuję zerknąć w głąb.. wgłąb… do wnętrza czaszki i pooglądać sobie mózg.
  1. Byłem przekonany, że powodem dla którego nie potrafię jeździć na jednokołowcu jest to, że nie mam jednokołowca. A teraz się czuję jak mierna to była wymówka:
  1. Dziwne to czasy, kiedy każdy chce zarobić i nagle na sprzedaż zostaje wystawiony Twój wizerunek i możesz go sobie kupić, choć wcale nie miałeś ochoty go sprzedawać… Albo ktoś oczekuje, że za swój wizerunek zapłacisz… Oczywiście, najpierw trzeba mieć taki pożądany wizerunek, ale i tak jest to przedziwne, przewrotne. 
  2. Przez długi czas okazywało się, że robiąc filmy taniej rzeczywistość, którą potem oglądamy na ekranie, wykreować w komputerze i obrobić z pomocą algorytmów, niż bawić się w jakieś wymyślne scenografie. Czasem jednak taniej jest kupić prawdziwy samolot (Boeinga 747) i go wysadzić, niż dłubać programach graficznych… 
  3. Skoro już jesteśmy przy magii kina, to zobacz jak kręci się „Modę na sukces” w dobie CoVidu
  1. Denise Richards w Modzie na Sukces? To jest informacja któej zdecydowanie nie potrzebowałem. Ciekawe czy jest wielu aktorów, którzy wystąpili i w Przyjaciołach i w Modzie na sukces. Krzysztof, czy tak być może?
  2. O tym, że rok 2020 jest niezwykły świadczą wyniki (niekoniecznie gra) naszych eksportowych drużyn piłkarskich. Co prawda jeszcze nie w fazie zasadniczej, ale w ostatniej fazie kwalifikacji mamy dwie drużyny. Ostatni raz taki wynik mieliśmy w sezonie 2015-2016, więc można powiedzieć, że mamy co świętować.
  3. Miałem się w tym tygodniu pochwalić swoim osiągnięciem parasportowym, ale pomyliłem się w obliczeniach, wiec przechwałka będzie dopiero za tydzień.

To jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki ;)

Chcesz wiedzieć o czym będzie następna tygodniówka? ZOSTAW MAILA I BĄDŹMY W KONTAKCIE

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »