15 - tyle minut czytania

Szybki przegląd tego, co mnie zaciekawiło, zachwyciło i zwróciło moją uwagę w mijającym tygodniu

  1. Potrzebujemy tygodniówki bez polityki, więc miejmy to szybko za sobą. Jarosław Gowin, moja polityczna.. no nie tyle porażka, ile moje polityczne rozczarowanie. Minister sprawiedliwości, który nie wie, jak działa cisza wyborcza. W tym tygodniu były wicepremier w wywiadzie u Piaseckiego w TVN24 wspomniał – tłumacząc obecne podejście koalicji do epidemii – że wszyscy pamiętamy słynny tekst brytyjskiego wirusologa „młot i taniec” i że oto wchodzimy w etap tańca.
  2. Mam takie dziwne wrażenie, że pan Jarosław mówi o tym artykule z medium. Bardzo dobrze napisanym artykule, przez Tomasa Pueyo. Który jest Francuzem, mieszkającym w USA, i ma MBA z psychologii zachowań, a dobrze pisze, bo jest autorem Science Fiction i wydał książkę o Gwiezdnych Wojnach. I owszem, jego artykuły są bardzo ciekawe (sam je przytaczałem). Zauważyłem też, że epidemiolodzy mają wobec niego trochę wątpliwości i prawdę powiedziawszy wolałbym żeby nasz rząd swoją politykę wobec CoVID-19 układał wedle wiedzy fachowców, a nie najlepszych nawet i najbardziej poczytnych artykułów jego mać.
  3. Mogło się okazać, że trafiliście na paywalla. Okazuje się też, że jest na to sposób. Podobnie jak na oglądanie youtube’a bez reklam. Zdradza go Zaufana Trzecia Strona: 
  1. W temacie CoVID-19 mam do Was tylko jedną prośbę – trzymajcie dystans, myjcie ręce, noście maseczki. Dlaczego? Hmm… Nie słuchajcie w tej kwestii mnie, słuchajcie w tej kwestii kogoś, kto doskonale kuma prawdopodobieństwo: 
  1. Prościej? Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że spośród 140 osób mających styczność z nosicielem CoVID-19 nie zarazi się nikt? A jedyne, co tych ludzi chroniło, to była maseczka. NOSIĆ. Jeśli nie dla siebie, to dla innych.
  2. Jak już jesteśmy przy Nassimie Nicholasie Talebie i matematyce, to pokażę Wam jeszcze to:

Nie jest sztuką komplikować rzeczy proste. Sztuką jest upraszczać rzeczy skomplikowane.

  1. Ostatnio czasem zerkam na Instagram (zwykle wtedy, kiedy wrzucam kolejne popełnione oko), i jest to miejsce w którym zaskakuje mnie to, że zwracają moją uwagę reklamy. Ładnie zrobione reklamy. Choćby taka:

A wiecie, ja nie mam w zwyczaju robić zrzutów ekranu reklamie…

  1. I tak sobie myślę, dlaczego nikt mi tego nigdy nie przedstawił w ten sposób? Znam wzory na te wielomiany, ale… kurcze.. kiedy ktoś to przedstawia Ci to tak bezczelnie na twarz, to zaczyna być może i piękne… (tak, lubię matematykę, zawsze lubiłem ;)
  2. Rafał Agnieszczak (jedna z osób, których opinie sobie cenie) z okazji zgromadzenia 10 tysięcy fanów na swoim FB przygotował PDF z zebranymi najlepszymi swoimi tekstami opublikowanymi na fb. A ja skorzystam z okazji i dorzucę jeszcze bardzo ciekawy wywiad jaki swego czasu Włodek Markowicz z Rafałem przeprowadził (uwaga długie, uwaga wciągające)
  1. Bardzo ciekawy wątek na Twitterze, przypominający, że żyjemy w dobie informacji. A to oznacza, że jak nigdy wcześniej możemy zobaczyć, że opinia =/= fakty, że ludzie się mylą, że cholernie łatwo „fachowcom” zignorować „innowacje” i że nie warto brać sobie do serca wszystkich mądrych opinii. 
  1. Z cyklu „ludzie to mają hobby”, które potrafi sprawić, że zbieramy szczękę z podłogi. Myślałem że takie rzeczy to tylko Kwinto potrafił: 
  1. Czy wiecie, że most Golden Gate zaczął… gwizdać? Wszystko dlatego, że wprowadzono usprawnienia w konstrukcji, która miała sobie lepiej radzić z wiatrem. No i teraz sobie radzi, tylko że… wiatr sobie na to gwiżdże…
  2. To mi przypomniało, że mosty za bardzo się z wiatrami nie lubią. Wszystko rzecz jasna przez możliwość wprawiania mostów w rezonans przez wiatr, co może się źle skończyć. Naprawdę źle skończyć. 
  1. W stanach trwa coś, czego do końca nie ogarniamy. Protesty, które mają dużo większe tło, niż nam się wydaje. Problemy, które wynikają z nieprzepracowania historii i krzywd które zadane dziesiątki, jeśli nie setki lat temu, teraz prowadzą do poważnych problemów społecznych. Bardzo ciekawa audycja, a w zasadzie cykl audycji w Raporcie o stanie świata (część 1, 2, 3) Dariusza Rosiaka. Kurczę, jestem dumny z tego, że jestem patronem tej inicjatywy i że mogę się przyczyniać do trwania tej audycji.
  2. Dorzucę jeszcze ciekawą, choć z założenia niekomfortową rozmowę poświęconą temu, co może zrobić biały człowiek wobec tego problemu – po pierwsze, zauważyć i zmierzyć się ze swoimi uprzedzeniami. 
View this post on Instagram

@themanacho

A post shared by Matthew McConaughey (@officiallymcconaughey) on

Co, jak wiemy jest niełatwe, bo jak pokazuje Kahneman, nasze uprzedzenia trzymają się mocno.

  1. Skoro wywołałem Kahnemana, to muszę się przyznać, że znowu tydzień bez cytatów… Bo jednak czytam (podczytuję Sodomę, sięgnąłem także po „Profesor, Bankier i król samobójców” czyli rzecz o pokerze… książka z którą mam mały zgryz i wcale nie mam pewności czy ją doczytam, ale ciekawie jest poznać historie zawodowców, którzy zaczęli grać o naprawdę duże pieniądze z… troszkę kapryśnym Teksańczykiem”.
  2. Może dobrze by było, żebym jednak czytał ciut systematyczniej. Nie brał się za trzy książki na raz, tylko skończył co zaczynam. Nie umiem siąść do książki na raz (podziwiam osoby, które tak książki połykają), ale strasznie jestem rozwleczony. Nie lubię;/
  3. Oprócz książek czytanych dla siebie, czytam jeszcze Jaśkowi. 20 minut dziennie. Codziennie. No prawie codziennie, bo czasem czyta Sylwia. W nasze (moje) ręce wpadły ostatnio książki Lucy i Stephena Hawkinga o przygodach kilkunastoletniego chłopca (i jego przyjaciółki) w Kosmosie i… nie spodziewałem się, że z książki czytanej „na dobranoc” będę się dowiadywał rzeczy, które poszerzą moją wiedzę o wszechświecie (bo o tym, że książki [i filmy] dla dzieci, pozytywnie mnie zaskoczą, wiedziałem od czasów Królika i misi oraz „W Głowie się nie mieści”). Tym razem dowiaduję się o:

Wszechświat nieustannie się rozszerza, rozdymając się jak balonik. Oznacza to, że gwiazdy i galaktyki oddalają się od Ziemi. Ich podróżujące w naszym kierunku światło rozciąga się — im większą pokona odległość, tym bardziej się „rozwleka”. To rozciąganie sprawia, że światło widzialne przesuwa się ku czerwieni. Określa się to też mianem „poczerwienienia”. Im dłużej światło będzie podróżować, tym bardziej będzie się przesuwać ku czerwieni, aż w końcu nie będzie już widoczne. Stanie się najpierw promieniowaniem podczerwonym, a potem mikrofalowym (takim samym, jakiego używa się na Ziemi w kuchenkach mikrofalowych). Właśnie coś takiego zdarzyło się z niezwykle silnym światłem wytworzonym na skutek Wielkiego Wybuchu — po 13 miliardach lat podróży pozostałość tego promieniowania jest dziś wykrywana jako mikrofale docierające do nas ze wszystkich zakątków kosmosu. Zostało ono szumnie nazwane Mikrofalowym Promieniowaniem Tła lub promieniowaniem reliktowym.

Znajdziemy też jakże oczywisty argument po co nam loty w kosmos:

Cóż, to trochę tak jak z Europą przed rokiem 1492. W tamtych czasach ludzie również uważali, że wysłanie Krzysztofa Kolumba na poszukiwanie wiatru w polu jest ogromną stratą pieniędzy. Kiedy jednak odkrył on Amerykę, wiele się zmieniło. Pomyślcie tylko — gdyby Kolumb tego nie zrobił, nie mielibyśmy Big Maca! I oczywiście wielu innych rzeczy.

Więc to troszkę jak z domniemaną odpowiedzią Mallory’ego pytanego po co wdrapywać się na Mount Everest – „Bo tam jest”.
W każdym razie – czytanie dziecku poszerza horyzonty nie tylko dziecka.

  1. Politykę dobrze się poznaje i łatwiej ją zrozumieć z perspektywy czasu. Dlatego tak chętnie polecam czytanie książek Romana Krasowskiego – bo nie będąc uwikłanym w bieżący spór i teatr, można lepiej zrozumieć i pobudki i działanie i słabości wielu aktorów. Czemu o tym wspominam? Bo niedługo będzie miał premierę materiał o Hillary Clinton. O jej starcie w wyborach i co się stało, że się z.. nie udało. O jej małżeństwie i o całej otoczce. To może być ciekawe. Nie całkiem obawiam się bezstronne, ale i tak może być warte obejrzenia.
  2. A że niektóre rzeczy z perspektywy czasu mogą wyglądać zupełnie inaczej… i odsłaniać zupełnie inne oblicze ludzi dowiecie się, czytając trochę więcej o tym zdjęciu: 
  1. Jeszcze w temacie historii z którą nie jest łatwo sobie radzić, w niedawnym RoSŚ Dariusz Rosiak rozmawiał o tym, jak wygląda świat w Rwandzie po ludobójstwie. I wiecie co mnie zaskoczyło? Że to miejsce, w którym w szkołach nie ma lekcji historii (bo historia o uczenie o nie zawsze rozwiązanych rachunkach krzywd), ale za to są lekcje o języku nienawiści i co z nim zrobić. Nie wiem czemu u nas nie można by zrobić takich lekcji. Serio, musimy się nauczyć sklejać naszą rzeczywistość, a nie tylko udawać, że „przez ostatnich 8 lat”… Co nie było prawdą wtedy, nie jest prawdą teraz, a krzywdę robi nam nieustannie. Dla równowagi i symetrii zaznaczę tylko, że przez owe „ostatnie 8 lat” wcale nie było cudownie a rządzący nie byli tacy super. Natomiast chciałbym myśleć o tym, co zrobić, żeby to co przed nami było dobre, zamiast skupiać się na tym, co zostało spaprane dotychczas… Inna rzecz, że wytykać i krytykować i składać puste obietnice łatwo. Zbudować coś, co przetrwa próbę czasu… ciut gorzej.
  2. Czas mi się zmierzyć z moim gmailem. Bo mam tam wielki chaos, a lubię mieć inbox zero. Tylko taki ogarnięty inbox zero a nie „Zaznacz wszystkie” + „zaznacz jako przeczytane”. To zdecydowanie karmi mój FOMO (Fear of missing out). Z którym zdaje się i tak trzeba się pogodzić, bo wszystkiej wódki nie wypijesz. Ale musze zrobić porządki w newsletterach, bo te które zdecydowanie chcę przeczytać są przysypywane tymi które być może warto i także tymi które głupio mi odpuścić. I z tego robi się bałagan. Więc szukam rozwiązań ogarniecia własnej skrzynki pocztowej. Jeśli jakieś macie – bardzo chętnie poznam.
  3. Spróbowałem zrobić
    1. porządek w tym, co oznaczone gwiazdką
    2. wyłączyć (rzekomo) inteligentne automaty Google.
    3. Rzeczy z newsletterów wpadają do kategorii „zrób selekcję”. W ramach selekcji rzeczy ciekawe oznaczamy gwiazdką (do przeczytania).Ale.. to nie jest dobry pomysł. Tzn jest lepiej niż było, ale nie jest dobrze. Przesadnio, niepotrzebnie komplikuje. Trzeba to zrobić prościej i mądrzej. Więc.. jestem otwarty na propozycje.
  4. Podrzucę wam jeszcze ciekawy artykuł jakim podzieliła sie jego autorka na Puckowym Slacku o tym, jak ona sobie radzi z dobraniem źródeł wiedzy o świecie i… w skrócie poleca przejście na listy Twittera i pogodzenie z FOMO.
  5. Kiedy zaczynał się rok 2020 pomyślałem sobie, że chcę się pobawić w eksperymenty. W czasowe płacenie tylko gotówką, w czytanie więcej książek. Nie spodziewałem się jednak, że kolejne miesiące będą jednym wielkim eksperymentem. Kurz powoli opada, więc wracam do swojego własnego kombinowania. I mam w głowie próbę postu. Czy raczej głódówki. Regularnej, bo raz w tygodniu. Chcę spróbować raz w tygodniu jeść nic. Dzisiaj zaczynam.
  6. I tak, cytując klasyka (Premier Kaczyński do pielęgniarek, rok 2007) niezjedzenie kolacji to jeszcze nie głodówka. Słusznie zauważone panie premierze. Ale dziś jest ten dzień kiedy spróbuję. Czy mam wobec tego planu jakieś wielkie nadzieje? Nie… to raczej ciekawość. Są artykuły, które zachwalają (trochę w nie nie wierzę). Bardziej podoba mi się to, że to szalony pomysł. Ze to jak z jedzeniem tylko ziemniaków, albo z zimnymi prysznicami. Brzmi na tak absurdalny pomysł, że aż chcę spróbować. Poza tym, jeden dzień, 24 godziny to przecież nic takiego. Teoretycznie zacząłem wczoraj o 19, węc już jestem po 13 godzinach, jeszcze 11ście przede mną… chyba że uznam, że postuję do soboty rano… zobaczymy ;-) Za tydzień zapewne się podzielę wrażeniami. Na ten moment zostawiam was z ciekawą rozmową na ten temat: 
  1. Bo można by zrobić mądrzej. Można by zejść z węglodowanów, tylko że to jest dla mnie za mądre i zbyt rygorystyczne. Trzeba liczyć co się je i ile się je. Trzeba wiedzieć co za co i czym uzupełnić braki. To zdecydowanie nie na moja głowę. Na moją głowę są proste zasady – nie jesz dziś. Cóż.. time will tell what time will tell.
  2. Testuję nowy sposób zbierania ciekawych linków – oczwiście że w Notion. Bo… wygodną rzeczą jest udostępniania linków bezpośrednio z przeglądarki i zapisywanie ich w specjalnym notesie… czy raczej karcie, a może podstronie (to jedno mnie przerasta – odpowiednia nomenklatura struktury w Notion). W każdym razie, dodałem sobie – dla porządku – numer tygodnia, aby lepiej wiedzieć do której tygodniówki dana ciekawostka ma trafić, oraz checkboxa aby łatwo zaznaczyć, z którym z materiałów już pracowałem. Hmm.. na ten moment sprawdza się to lepiej niż wszystkie bookmarki w przeglądarce czy czytelnie (zawsze chaos i cmentarzysko nieprzeczytanych rzeczy) czy pocket. Zobaczymy czy przetrwam z tym rok.
  1. Cytat, który traktuję jako ilustrację do wpisu, pojawił się przy okazji blokowania aplikacji przez Cold Turkey. Okazuję się, że blokowanie się przydaje;)
  1. Tak, ja też zauważam, że tytuły tygodniówki mają się czasem nijak do jej treści. #przprszm. Wy natomiast zauważyliście, że mam nowe profilowe na FB (które z jakiegoś przedziwnego powodu zebrało dużo reakcji…) . Ale zmiany ojbjęły nie tylko na FB, bo zrobiłem też aktualizację na LI i na TT… Jeszcze tylko Insta się broni.

To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki;)

Chcesz wiedzieć o czym będzie następna tygodniówka? ZOSTAW MAILA I BĄDŹMY W KONTAKCIE

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »