16 - tyle minut czytania
  1. Tym razem siadając do tygodniówki zacząłem od rozkminiania, o czym będzie tym razem. Im dłużej siedziałem, tym mniej jasne było wokół czego tygodniówka będzie się kręcić (choć są wątki, wybaczcie, oczywiste). I wtedy właśnie przyszedł czas na przytoczenie cytatu, który jest tak bardzo do mnie…
  1. Swoją drogą, ja już kiedyś o tym pisałem… ale najwyższy czas pisać, zamiast marudzić. Jedziemy.
  2. Wszyscy wiemy, jak się nazywa pierwszy człowiek, który stanął na księżycu. Wiemy, że jeden mały krok dla człowieka, był wielkim krokiem dla ludzkości. Pytanie. Którą nogą Armstrong stanął jako pierwszą na księżycu?
  3. Zacznijmy od tego, że już nie jesteśmy młodzi. Wiecie skąd o tym wiem? Nie tylko dlatego, że matrix można oglądać na TCM Classic (serio, można i serio, nawet ten żart już zdążył zapuścić brodę). Wiem o tym, ponieważ fejsbuk (to jest taka wiedza, że muszę ją na kogoś zrzucić) pokazał mi to: 
  1. Inna rzecz, że dokładnie tę reakcję w stylu „waaaaait whaaaaaat” Wywołał we mnie przytoczony przez Adama artykuł o tym, że algorytmy Google’a potrafią z 256 pikseli wyciągnąć twarz człowieka, na podstawie której ten 256 pikselowy obrazek został stworzony. To się nazywa reverse engeneering twarzy. Trochę strach.
Science allert
  1. Skoro jesteśmy przy obrazkach, to Instagram. Od czasu do czasu, ktoś kto doskonale odnajduje się w rzeczywistości wirtualnej, nagle się budzi i mówi „heeej, to wcale tak nie wygląda, nasze życie wcale takie nie jest, my też jesteśmy brzydcy i mieszkamy w smutnych mieszkaniach”. Prawdę powiedziawszy, nie umiem dobrze ocenić, czy pani z tego profilu pokazuje, że bez retuszu, makeupu i filtrów wygląda trochę inaczej, czy próbuje odtworzyć kogoś innego (bo ona mi na tę samą osobę nie wygląda)

Cała historia do przeczytania na insider

  1. I, tak sobie myślę, o tym też już pisałem. #przprszm.
  2. Więc to nie tylko mój problem 🤤
  1. Kilka dni temu jadąc autem słuchałem radia, w którym Majka Jeżowska opowiadała o koncercie, który miała na PolAndRock 2019 i że to było dla niej niezwykłe przeżycie, najlepszy występ w karierze. Na YouTube można zobaczyć fragment jak Majka Jeżowska daje czadu i… że nie zawsze wszystko co robi i mówi jest dla dzieci ;-)
  1. Na mnie natomiast dużo większe wrażenie zrobiło nagranie z koncertu Agnieszki Chylińskiej. 

Jak to napisał ktoś z komentujących – o klasie i odwadze artysty świadczy możliwość oddania zaśpiewania piosenki nieprzebranymi tłumom.

  1. Tu moment ekspiacji – kiedyś zasłuchiwałem się w tym koncercie Robbiego Williamsa w Knebworth. I pamiętam jak wielkie wrażenie robił na mnie ocean ludzi, przed którym ktoś śpiewa i myślę sobie, że po takich występach w głowie musi się coś przestawić.
  1. Wracając do PolAndRocku, to tam widać niezwykłą energię. Mam też wrażenie, że Maciek Budzich w rozmowie u… hmm.. chyba u Paciorka opowiadał o tym, jak dużo pozytywnych emocji na organizowanych przez Owsiaka i spółkę wydarzeniach, jak festiwal i WOŚP uczą odpowiedzialności i jak bardzo Polak Potrafi.
  2. Kilkanaście miesięcy temu zachęcając młodych ludzi do udziału w wyborach dość prężnie i aktywnie działało

Inny język komunikacji, inne bodźce, znane dla grupy odbiorczej nazwiska promujące tę akcję. Nie rozumiałem, ale nie miałem rozumieć. Miał być to być przykład pozytywnego fermentu. Akcji oddolnej. Było to jakieś.

  1. Teraz w sieci pojawił się film zachęcający do głosowania młode pokolenie. Ten spot

I tak sobie myślę, że smuteczek. Zarówno w formie, jak i w przekazie. Wściekli młodzi, którzy chcą coś dostać i narzekają, że tego nie dostają, a im się należy. Otóż – wybaczcie – nie należy się. Nie to, że należy się innym, a akurat Wam się nie należy, albo że my nie dostaliśmy, więc Wam się nie należy. Istotą młodości jest chcieć mieć już, a rzeczywistość złośliwie karze czekać i zapracować. Aby mieć, trzeba cholera działać. A macie, droga młodzieży, najlepsze warunki od wielu pokoleń. Pomimo covidu. Możecie mieć pracę jaką chcecie, gdzie chcecie, jeśli umiecie z tego skorzystać. Że truizm gadam… well… Działania nikt wam nie broni. Macie siłę, macie umiejętności, możecie wszystko.

  1. Wiara, że jedno, nawet najważniejsze głosowanie coś zmieni, jest złudna. To głosowanie może w najlepszym razie nieco uspokoić… nie, ono nie uspokoi polityki. Ono ją zdecydowanie zaogni, bo kiedy prezydentem będzie ktoś inny niż obecny rezydent, to przed nami jazda bez trzymanki. Ale to będzie wewnętrzna jazda bez trzymanki, bo trudniej będzie psuć państwo bez „automatycznego podpisu w dużym pałacu”. Wiara w to, że ktoś Wam ozłoci życie, jest złudna. Może jedynie wam troszkę mniej przeszkadzać, ale abyście doświadczyli przeszkadzania, musicie działać. Świat zmienia się od działania, nie od chcenia. Macie moc zmiany świata. Niezależnie od tego, co się stanie w tę czy w niedzielę za dwa tygodnie.
  2. Dla odmiany, mamy też spot dla bardziej dorosłych wyborców. Taki bardziej grzeczny. Taki bardziej do zobaczenia na obiedzie z dziadkami. Taki trochę bardziej zieeeew.
  1. W tym momencie Łukasz pyta – Witu, co Ty masz z tym hejtowaniem. To bardzo dobre pytanie, co ja mam, co my wszyscy mamy. Nie, tym razem tylko o tym, co ja mam. Pomijając już to, że jestem człowiekiem, który wszystko neguje, to przede wszystkim staram się szukać ulepszeń. Szukam znaleźć rzeczy, które moim zdaniem nie wykorzystują potencjału, albo niosą przestrzeń na poprawę. W spocie który ma mnie do czegoś zachęcić, potrzebuję emocji. W spocie „dorosłym” nie ma emocji. Są ładne i znane mi buzie, które mówią mi.. mi osobiście nic. Oni są już troszkę zgrani. Oni już przeciw wszystkiemu protestowali. Oni już próbowali i wiecie co.. nawet jak ich lubię, to wiara w to, że kolejny taki sam spot zmieni cokolwiek, jest moim zdaniem naiwna. Ciężko mi uwierzyć, że akurat ten spot przekona kogoś, do pójścia na wybory.
  2. Co nie zmienia w niczym faktu, że powinniśmy pójść na wybory. Nawet, jeśli z matematycznego punktu widzenia, to nic nie zmienia (sorry, nie zmienia). Nawet, jeśli nie mamy na kogo zagłosować, to to czego potrzebujemy, to zastanowić się, czy Polska w której żyjemy jest Polską, w której chcemy żyć. W tym miejscu… no cóż, „nie pragnę wcale byś była wielka, zbrojna po zęby od morza do morza, i nie chcę także by Cię uważano za perłę świata lub wybrankę Boga, chce tylko domu w Twoich granicach, bez lokatorów stukających w ściany, gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać, o sprawach które wszyscy znamy”.
  3. Smuci mnie Polska, która wyklucza. Bo niby po co i jakim prawem. I w imię czego. Chcę wierzyć, że każdy, kto nie krzywdzi innych powinien znaleźć miejsce w naszej przestrzeni i nie powinien być w tej przestrzeni niepokojony. Powinienen móc żyć, pracować, leniuchować, robić co mu się żywnie podoba, niezależnie od tego kim jest. Może być nawet białym marudą w średnim wieku. Może być homoseksualistą wierzącym w wielkiego potwora spaghetti. I Dont Care. I prawdę powiedziawszy, nikogo z nas nie powinno to obchodzić. Więc idę na wybory, bo mam dość polityki wykluczania i rozgrywania i napuszczania ludzi na siebie. Agresja i wykluczanie jest prymitywne. Nie chcę Polski prymitywnej i zaściankowej.
  4. Zapewne nikogo z Was to nie obchodzi, ale mimo wielu obiekcji w pierwszej turzę zagłosuję na Szymona Hołownię. Ma mój głos. Dlaczego? Bo mówi o perspektywie dłuższej niż 4 czy 5 lat. Bo nie próbuje mnie kupić obietnicami i rozdawnictwem. Bo pokazuje, że rozsądny katolik może domagać się rozdziału państwa od kościoła, co nie będzie niosło krzywdy ani dla państwa, ani dla kościoła. Bo jest najlepszym z kandydatów. Najlepszym, nie oznacza idealnym. Ale najlepszym.
  5. Na pocieszenie, wiersz, który znalazłem przez przypadek

A year from now, you won’t
remember everything you put on
your checklist. You won’t remember
how every single second was spent
and every moment you felt the most 
productive. But you will remember
how you felt when you felt loved
and seen. You will remember those 
people you got to show love to, even
when it was on the other side of a
screen. You will remember that 
even though you had moments of 
restlessness, worry, and fear, it
took courage, strength, love, and
grace to make it another year. 

Morganharpernichols

 I jest nawet to w wersji audio. Acz, ostrzegam, od czasów szkolnych „i do mumble”.

  1. Przyznam się Wam do mojego małego „mens crush”. Zupełnie niespodziewanie, jestem pod coraz większym wrażeniem Marcina Prokopa. Nie ze względu na jego występy w TVN, może troszkę ze względu na serię którą zrobił z Browarem Namysłów, troszkę pod wrażeniem jak (moim zdaniem) zjadł Paciorka w rozmowie na Imponderabiliach, ale co do zasady jestem pod wrażeniem lekkości i jasności myśli, które wyraża. Lekkości języka, którego używa. I tego, że pisze tak, jak mówi. W tym miejscu podzielę się też małym smuteczkiem… Marcin Prokop jest obecny na fejsbuku i wiele postów udostępnia publicznie, i gdyby dawał taką opcję, to bym go obserwował. Ale nie daje tej opcji.. stąd smuteczek. Przecież nie będę go podglądał… A czytałbym no…
  2. Wracając do rzeczy ważnych. Czy wiedzieliście, że na linkedIn jest ograniczenie ilości znaków w komentarzu? No więc jest 1250 znaków. Skąd wiem? No bo cóż…

Wit nie umie w krótką formę.

  1. Linkedin w ostatnim tygodniu dwukrotnie zrobił zmianę w kolorystyce swojego serwisu (części lub całości). Najpierw mocniej zaakcentował czerń, aby zamanifestować swój udział w „black lives matter” a potem zmienił logo na tęczowe na znak wspierania miesiąca pride. Prawdę powiedziawszy… nie wiem co o tym myśleć. Wydaje mi się to mocno na pokaz i niewiele wnoszące, ale… może nie doceniam siły przekazu.
  2. Google poszedł kroczek dalej. Taki feature dodał 
https://twitter.com/lewwwin/status/1274968651683319810?s=20

Sprawdzałem, działa ;)

  1. Jest takie nowe narzędzie do maili, które robi zamieszanie – hey.com; Chwali się tym, że rewolucjonizuje pomysł na zarządzanie skrzynką i że dzięki nim email odzyska należne mu miejsce w wygodnej komunikacji. Przy okazji się jeszcze trochę naparzają z Apple o to, czy należy oddawać 30% do „jabłuszka” za zakup przez ich system, tylko że ja nie o tym. Zobaczcie co Hey.com potrafi:

a ja dla dwóch chętnych i uważnych czytelników mam zaproszenia (które chyba już nie są potrzebne ;( ).

  1. Z jednej strony bardzo się na hey zajawiłem, z drugiej strony mam zgryz. Bo do testów mam dwa tygodnie (Notion testowałem przez 4 miesiące). Z jednej strony zachęcają do tego, aby stworzyć nowy adres (bo dobrze zaczynać na nowo), z drugiej… na nowym adresie nie ma zwykle spamu, nie ma nawału maili bo ich nie ma, bo przecież tego adresu jeszcze nikt nie zna, więc nie sposób doświadczyć mocy proponowanego rozwiązania. Równocześnie, trudno podawać wszystkim wokół nowy adres, który jest testowany przez dwa tygodnie, a potem trzeba zapłacić 99$ za rok korzystania z usługi. Kurcze, drogo. 99dolarów (nawet jeśli usługa jest tego warta) to jest 10 miesięcy Netflixa. Po 14 dniach korzystaniu z usługi, z której nie mogę w pełni skorzystać. Którą gdzieś indziej mam za darmo. No… nie wiem. Chyba prędzej skuszę się za zapłacenie za zoho.com, z którego korzystam od kilku lat i z którego jestem bardzo zadowolony. Ale gdybyście tylko chcieli pomóc mi sprawdzić to narzędzie, to piszcie na wit.nirski[at]hey.com
  2. Dla tych, którzy zapomnieli, we środe był dzień ojca… tę okazję wykorzystał Apple to wypuszczenia filmu o Tatach. No kurcze… zwiastun robi mi ciary 
  1. Taka ciekawoska o tik toku która wyszła przy zmianach wprowadzanych w nowym systemie iOS od apple:
  1. Troche bardzo przerażające jest, jak bardzo nie wiemy co robią aplikacje na naszych telefonach. I jak bardzo ufamy, że nie robią nic, co mogłoby nam być szkodliwe.
  1. A jeśli jeszcze wam mało czytania, to może skusicie się na artykuł Nasima Taleba o tym, co jest nie tak z IQ ( w skrócie – mierzy nie to, co myślimy, że mierzy i wydaje nam się, że ma jakieś znaczenie, choć nie ma).
  2. Którą nogą Armstrong stanął na księżycu? Lewą. Tak przynajmniej donoszą Lucy i Stephen Hawking. Głupio Hawkingowi nie wierzyć;-)
  3. Inna rzecz, o której Hawking wspomina w książce „George i skarby wszechświata” jest to, że budynek, w którym składane były wahadłowce, jest tak wielki, że ma własną pogodę. Co mają? Pogodę. Chmury i te inne. I chociaż mam duże zaufanie do Hawkinga, to pomyślałem sobie – cholera… na pewno? Może jednak troszke konfabuluje… Wiec.. nie konfabuluje. I podobny problem mieli też w budynkach, w których składali Zeppeliny.
  4. Szybka aktualizacja w kwestii głodówki. Nadal zostaje w mocy, choć zmieniamy jej skalę. Zamiast przerwy od czwartkowej kolacji do sobotniego śniadania (38-40godzin) próbujemy wersji 24h (przerwa od śniadania do śniadania). Czemu tak? Bo to troszkę mądrzejsze (chyba) ;)

To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki;)

Nawet najdłuższe wpisy się kończą.
Kolejna tygodniówka już w najbliższy piątek
Aby jej nie przegapić - zostaw maila, bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »