16 - tyle minut czytania
  1. W ubiegły piątek swoje 20 urodziny obchodził Gladiator. I wszystko spoko, ale chciałbym zrozumieć jak to możliwe, że Matrix (rocznik ’99) jest starszy od Gladiatora… o.O Pamięć płata figle.
  2. W moim domu pojawił się nowy byt – Stefan… Stefan jest nieduży, małomówny, ale dość obrotny. I Stefan tańczy rumbę. Czy raczej jest rumbą 980. Przyglądanie się Stefanowi w akcji, to trochę obserwowanie nowego gatunku. Poznawanie jego zwyczajów, jego możliwości. Pewnie za wcześnie jest na bardzo obiektywną ocenę zakupu irobota, ale choć nie jest to model topowy, nie ma wodotrysków (co człowieka nieco dziwi, kiedy się dobrze w specyfikację nie wczytał). Ale Stefan ułatwia życie. Przez 9 dni, które z nami spędził, odkurzał już łącznie przez 8 godzin i to widać w mieszkaniu (nawet bardziej widać przy opróżnianiu pojemnika). Przyjemniejszą stroną tych 8 godzin odkurzania jest to, że… w tym czasie można robić coś innego. Albo robić swoje, w czasie kiedy on odkurza, ale nie musieć wygospodarowywać ekstra czasu na taniec z rurką od odkurzacza. Tak… Stefan szybko stał się ulubieńcem domu.
  3. Trójka… przy całym obrzydlistwie, które z Trójka się dzieje w ostatnich latach są dwa momenty w roku, kiedy ta stacja jest głównym towarzyszem mojej codzienności – Top Wszechczasów oraz Polski Top Wszechczasów. Przyjemnie jest przekonać się w pierwszych dniach maja jak dużo jest dobrej polskiej muzyki.
  4. Byłem trochę rozczarowany, że na miejscu pierwszym nie było Brothers in Arms. Znowu. Wink wink;
  5. Miałem też wrażenie, że więcej kawałków, które robiły mi przyjemność było w drugiej 10, niż na samym szczycie… ale może to tylko odczucie, bo apetyt im bliżej było finału tym był większy, a finał był… bez fajerwerków.
  6. Ciekawe czy Trójka zauważyła, że ma więcej słuchaczy niż zwykle (i czy miała). A jeśli tak, to czy postanowiła to jakoś wykorzystać (nie zauważyłem). A można by przygotować komunikat zachęcający mnie, sporadycznego słuchacza do zostania z trójką po Topie, na zasadzie co ciekawego w Trójce w najbliższym czasie. Chyba że uznali trzeba ograniczyć komunikaty zniechęcające (czytaj polityczne) i to wystarczy. Well.. dla mnie nie wystarczyło. Do trójki wrócę zapewne najwcześniej na Top na początku kolejnego roku.
  7. Czuję przytłoczenie przestrzenią i rzeczami. Nie wiem czy to efekt spędzania całej masy czasu w mieszkaniu, czy taki czas w roku. Nie mniej jednak związku z pojawieniem się Stefana, wiele rzeczy, które czekały na wyniesienie / oddanie nareszcie dotarły do piwnicy (etap przejściowy, ale już się o nie nie potykamy). Stąd obserwacja – zalewają nas rzeczy, w strasznych ilościach (nawet jeśli nie kupujemy ich nałogowo). Cała ich masa jest niepotrzebna. I ubrań, i sprzętu i zabawek. Znowu korci mnie flirt z minimalizmem. Dobrze by było wymyślić sobie jakiś klucz wprowadzania kolejnych rzeczy w swój świat i żegnanie się z niektórymi rzeczami, które trzymam w szafie czy szufladzie „na wszelki wypadek”.
  8. Ten wszelki wypadek dotyczy bardzo przekrojowych rzeczy. Od ubrań, przez notesy do powerbanków. Na pierwszy ogień (aby kuć żelazo póki gorące) do wydania poszły koszule. Następne będą wspomniane powerbanki. Mam dziwne przeczucie, że nie poczuję ich braku.
  9. I właśnie wtedy wjeżdża cały na biało artykuł o (od)zyskiwaniu przed odejmowanie. Tak jak w przypadku finansów, aby mieć więcej można albo zwiększać zyski albo ciąć wydatki, podobnie jest z nawykami, działaniami i czasem. Ograniczając rzeczy, które szkodzą i niepotrzebnie zabierają nam czas i energię, odzyskujemy przestrzeń. Eliminując niezdrowe nawyki, zyskujemy tyle, ile moglibyśmy przez wdrożenie nowych. Pod rozwagę.
  10. Pozostając blisko ograniczeń i rozpraszaczy – musimy się nauczyć ograniczyć liczbę bodźców, nawet jeśli oznacza to chowanie pewnych rzeczy przed samym sobą. Zawężanie możliwości, aby zawęzić wybór, aby odzyskać kontrolę, aby odzyskać czas. Wraz z nową pracą pojawił się nowy sprzęt, a z nim i trudności (bo przestawienie dwóch klawiszy potrafi sprawić dużo galimatiasu), ale też, ponieważ to komputer służbowy i nowy, to nie mam na nim zalogowanego FB, TT ani Gmaila (jest tylko Notion, ale wiecie, w tej kwestii jestem skrzywiony). I… jakie to jest niesamowicie wygodne i jakże mniej kradnące czas. Nawet nie chodzi o bycie mniej czy bardziej efektywnym w pracy (o ile wiem, szefowa nie czyta), ale mimo wszystko mniej uwalnia. Tak samo jak to, że nie mam na telefonie FB i TT i YT ani nawet Safari okazuje się nie być żadnym problemem.
  11. Uwielbiam tego gościa. Totalnie mnie zachwyca. A oglądając go, mam w uszach słowa Wielkiego Szu, który mówił – całe życie uczyłem moje ręce niezdarności. 
  1. Nic a nic się nie znam na gwiazdach. Na astronomii. Przy dużym szczęściu mogę próbować szukać na niebie wielkiego wozu, ale małej niedźwiedzicy odnaleźć poprawnie nie umiem. Ale kiedy widzę takie zdjęcia, czuję zachwyt i respekt. 

Także.. wow.

  1. Grzecznie czytam Kahnemana, choć cały czas jest to lektura, którą uważam za bardzo wymagającą. Boję się, że rozumiem za mało, i jeszcze mniej zapamiętuję z tego, co czytam. Ale na całe szczęście robie sobie notatki, które potem trafiają tu. Zbiór cytatów:

Remember that System 2 is lazy and that mental effort is aversive. If possible, the recipients of your message want to stay away from anything that reminds them of effort, including a source with a complicated name.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

Tak… i dlatego właśnie Wicie piszesz notatki na blisko 30 punktów.

The mere exposure effect does not depend on the conscious experience of familiarity. In fact, the effect does not depend on consciousness at all: it occurs even when the repeated words or pictures are shown so quickly that the observers never become aware of having seen them. They still end up liking the words or pictures that were presented more frequently. As should be clear by now, System 1 can respond to impressions of events of which System 2 is unaware. Indeed, the mere exposure effect is actually stronger for stimuli that the individual never consciously sees.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

people are prone to apply causal thinking inappropriately, to situations that require statistical reasoning. Statistical thinking derives conclusions about individual cases from properties of categories and ensembles. Unfortunately, System 1 does not have the capability for this mode of reasoning; System 2 can learn to think statistically, but few people receive the necessary training.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

System 1 does not keep track of alternatives that it rejects, or even of the fact that there were alternatives. Conscious doubt is not in the repertoire of System 1;

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

The moral is significant: when System 2 is otherwise engaged, we will believe almost anything. System 1 is gullible and biased to believe, System 2 is in charge of doubting and unbelieving, but System 2 is sometimes
busy, and often lazy.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

It is one of the ways the representation of the world that System 1 generates is simpler and more coherent than the real thing.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

Sequence matters, however, because the halo effect increases the weight of first impressions, sometimes to the point that subsequent information is mostly wasted.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

It is the consistency of the information that matters for a good story, not its completeness.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

But studies of the brain’s response to winning and losing candidates show that we are biologically predisposed to reject candidates who lack the attributes we value—in this research, losers evoked stronger indications of
(negative) emotional response.

As expected, the effect of facial competence on voting is about three times larger for information-poor and TV-prone voters than for others who are better informed and watch less television

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

we will see that the combination of a mental shotgun with intensity matching explains why we have intuitive judgments about many things that we know little about.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

when called upon to judge probability, people actually judge something else and believe they have judged probability.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

Your emotional attitude to such things as irradiated food, red meat, nuclear power, tattoos, or motorcycles drives your beliefs about their benefits and their risks. If you dislike any of these things, you probably believe that its
risks are high and its benefits negligible.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

System 1 is not prone to doubt. It suppresses ambiguity and spontaneously constructs stories that are as coherent as possible. Unless the message is immediately negated, the associations that it evokes will spread as if the message were true. System 2 is capable of doubt, because it can maintain incompatible possibilities at the same time. However, sustaining doubt is harder work than sliding into certainty.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

We do not expect to see regularity produced by a random process, and when we detect what appears to be a rule, we quickly reject the idea that the process is truly random. Random processes produce many sequences that convince people that the process is not random after all.

The tendency to see patterns in randomness is overwhelming—certainly more impressive than a guy making a study.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

Tak, wiem, powyższe wygląda jakbym rozpoczął cykl „Wit czyta kseruje ludziom książki”, ale tyle tu tego przytaczam dlatego, że w tej książce jest gęsto od wiedzy. Gdybym to miał w papierze, była by cała w kolorowych maziakach, jak po zabawie 5 latka… To dam jeszcze tylko jeden, malutki…

we pay more attention to the content of messages than to information about their reliability, and as a result end up with a view of the world around us that is simpler and more coherent than the data justify.

ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman
  1. Muszę ogarnąć newslettery. Zrobić selekcję, bo nie ogarniam, nie czytam wszystkich, zalegają i nawet jeśli nie zajmują wirtualnej przestrzeni, to zajmują moją głowę i wywołują wyrzut sumienia, że ich nie czytam. Totalnie bez sensu. Muszę sobie wymyślić jakieś zasady, włącznie z tym, że te zasady powinny obejmować także kiedy czytam. Pytania do przemyślenia – ile newsletterów czytam, kiedy. Kryterium: czy poleciłbym ten newsletter dalej?
  2. Więc jakie newslettery czytam i w ciemno polecam? Te, które czytam od deski do deski
    • Bartek Pucek – . Czytam, bo mam dzięki niemu mam wrażenie, że wiem więcej. Chyba najważniejszy newsletter mojego tygodnia. Smakołyk.
    • Benedict Evans – tuż, tuż, tuż obok Bartka. Totalnie przyjemna lektura.
    • Stacked Marketer – przegląd nowinek ze świata marketingu cyfrowego (choć nie tylko)

Te, które przeglądam

  • Tim Ferris – tu robię szybki skan w poszukiwaniu ciekawostek, interesującego cytatu. I choć mam wrażenie, że Tim jest silny jakością swoich gości, to w mailach trafiają się perełki, jak choćby przytoczony wyżej artykuł o „zyskiwaniu przez odejmowanie”.
  • MyFitnessPal – sam jestem zaskoczony, ale ciekawe źródło informacji około zdrowotnych. Bardziej healthy niż fit. A swoją drogą, chyba jedynym sposobem dostania się na ich mailing listę jest pobrać aplikację / zarejestrować się. Ciekawe.
  • Marketing przy kawie – źródełko przekrojowej wiedzy o tym co tam w polskim marketingu słychać. Higieniczna prasóweczka.
  • Trendwatching.com – Polecone jakiś czas temu przez Ewelinę znakomite źródełko innowacyjnych pomysłów jakie rodzą się w różnych miejscach na świecie.

Newslettery, z którym mam problem

  • No Mercy no Mallice Scota Gallowaya.. chyba się zachłysnąłem Scottem. Chłonąłem go dużo i z przyjemnością (jest bezczelnie wyrazisty) ale… na ten moment mam przesyt. Niestety. I tym sposobem podcasty poszły trochę w odstawkę (ale to też dlatego, że jakby mniej mam przestrzeni, aby ich słuchać), a newslettery karnie spoglądają na mnie swoim nieprzeczytaniem… No nie mogę się przemóc. I równocześnie wiem, że wrócę.
  • Outriders – znakomite, tylko dla mnie za mądre. Zbyt dużo wysiłku wymagają ode mnie, by się weń wczytać. Ale polecam, bo to dziennikarstwo wysokich lotów.
  • Prysznic – trochę nie wiem co z panem zrobić. Trochę bardziej przemykam wzrokiem, a trochę nie wiem czy jestem gotowy do rezygnacji.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze treści z RSSów, ale to jest.. dużo bardziej przeglądanie codziennej gazety, przeskakiwanie po nagłówkach i wyłapywanie ciekawostek. Dużo łatwiej mi odrzucić tytuł, który pojawia mi się w feedly, od maili, które wpadają mi na skrzynkę.

  1. A ile newsletterów Ty subskrybujesz? Ile z nich czytasz? Czy jest jakiś, który polecasz? Muszę poszukać, bo na pewno są badania o tym, ile newsletterów średnio wpada do naszej skrzynki i jaką liczbę z nich „ogarniamy”, a powyżej jakiego poziomu jest ich za dużo, aby to było efektywne. Tu znaczenie ma też pewnie częstotliwość wysyłek i tak na moje wyczucie raz w tygodniu to zdecydowanie optymalne rozwiązanie.
  2. Nie wiem czy kiedykolwiek nim był, ale teraz czuję to dość świadomie – FB nie jest dla mnie żadnym źródłem informacji, nie szukam ich tam. Wspomniałem, że rzadziej tam bywam i tak, brakuje mi trochę treści Agnieszczaka, ale… Jako źródło informacji, a może także i wiedzy TT (Twitter nie TikTok) > FB. Nie czerpię informacji z Insta, ani nawet za bardzo z youtube… choć to ostatnie źródło pełne jest wartościowej wiedzy, ale chyba nie ma tam (nie znalazłem) ciekawego źródła informacji bieżących (innych niż przekopiowanie treści telewizyjnej). Ale może nie szukałem dość dobrze.
  3. Swoją drogą, czy ktoś wie dlaczego, albo może mi powiedzieć dlaczego? Dlaczego nie czerpiemy informacji o świecie z youtube’a. Czerpiemy wiedzę techniczną (zamiast magazynów), czerpiemy wiedzę o grach (zamiast magazynów), o muzyce (zamiast radia), o satyrze (zamiast telewizji), o filmach (zamiast chodzić do kina), o modzie, zdrowiu urodzie i kulinarce. A newsy? Czy youtube może być źródłem wiedzy newsowej. A może jest, tylko ja nie umiem z niego korzystać.
  4. Miało być mniej a dodałem kolejny.. tym razem od Gates’a. Tego Gates’a. Tym bardziej, że bardzo ciekawie pisze o szczepionce. Dlaczego nawet jeśli będziemy potrzebowali 18 miesięcy żeby się pojawiła na rynku, to i tak będzie to ścieżka iście ekspresowa… I w sumie to miłe, że gość który już nic nie musi, upiera się, żeby naprawiać świat.
  5. Ale skoro już jesteśmy w wątku czytania newsletterów, i biorąc pod uwagę że właśnie czytasz punkt otwierający trzecią dziesiątkę, czy… możesz mi powiedzieć – dlaczego czytasz? Czy to wynika z sympatii do mnie, poczucia jakiejś przewrotnego zobowiązania – skoro napisał, to przeczytam? Czytając tylko ten dzisiejszy numer tygodniówki (którą zaczynam numerować, dla porządku głównie) poświęciłeś na to dobrych kilka, kilkanaście minut. Proszę poświęć jeszcze kilkanaście sekund i daj mi znać – czemu. A jeśli bez powodu – to też daj mi znać ;-)
  6. Chwila, chwilunia, chwileczka. Dopiero teraz mnie tchnęło… skoro to jest #18 tygodniówka, to znaczy że mamy 19.ty tydzień roku. Jak, gdzie, kiedy?
  7. Wracając do wątku mojego newslettera, może być tak, że ja mam skrzywienie wobec oczekiwania użyteczności. Łapię się na tym, że szukam rzeczy (książek, artykułów, newsletterów) które dają mi… wartość (lub jej ulotne złudzenie). I prawdę powiedziawszy, mam często obawę, czy rzeczy, które ja piszę, spełniają to kryterium. Ale z drugiej strony, może nie wszytko musi być, jak pociągi ze „Tomka i przyjaciół” – użyteczne. I to też jest ok.
  8. Ostatnie pytanie i prośba zarazem. Czy czytając tę, lub poprzednie tygodniówki przyszło Ci do głowy żeby się tym z kimś podzielić? Bo wiesz, poświęcasz na czytanie tego tekstu wcale nie mało czasu, więc widzisz w tym sens. Tego czasu nikt Ci nie odda (#przprszm). Więc… zgodnie dewizą „sharing is caring” jeśli widzisz sens – śmiało, dziel się dalej.
  9. Nie wiem czy pamiętacie, szukałem odpowiedzi na to, w jaki sposób to co jem wpływa na wagę (jak pokarm i zawarte w nim kalorie przekładają się wagę) tu artykuł o tym, jak i dlaczego waga codziennie sobie pływa.
  10. No i stało się.. wjechała płatna wersja Notion. Także „i’m putting my money where my mouth is”.
  11. Maltreting popełnił tekst o słabości… a może raczej nieudolności polskiej władzy z koronawirusem w tle. Maltreting nie jest tu ekspertem (ani od polityki, ani od epidemii) ale jest zdroworozsądkowy. Czasami bezwzględnie logiczny i – co ważne – ma wykresy. Wykresy zawsze podnoszą wiarygodność przekazu. Warto przecztać.
  12. Uczymy się i zachwycamy się także na instagramie 
  1. I tak już na zakończenie. Powiedzcie mi, jak robi się sekundnik, który zjada sekundy?

Tyle ode mnie na dziś. Do przeczytania – mam nadzieję – za tydzień ;-) Będzie mi niezmiernie miło jeśli uznasz, że warto podzielić się tygodniówką dalej. Możesz to nawet potraktować jako formę poklepania mnie po ramieniu. A ja lubię być klepany po ramieniu ;)

Nawet najdłuższe wpisy się kończą.
Kolejna tygodniówka już w najbliższy piątek
Aby jej nie przegapić - zostaw maila, bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »

Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »