2 - tyle minut czytania
Umarł ktoś znany. Umarł ktoś wielki. Ktoś, kogo wielu podziwiało. Kogo wielu nazywało mistrzem.
Musimy na to zareagować. Czujemy potrzebę powiedzenia o tym światu. Czujemy potrzebę wykorzystania tej chwili, kiedy wszystkich łączy to samo wydarzenie. Czujemy potrzebę wyrażenia swojego żalu. Potrzebujemy pokazać – to także mnie dotknęło. To także moje doświadczenie. W zasadzie nie ma znaczenia kogo już z nami nie ma. Musimy pokazać, co my w związku z tym mamy do powiedzenia światu. Bo musimy mieć coś do powiedzenia. Bo inni muszą widzieć, że mamy. W przeciwnym razie, będziemy niepełni. Nieludzcy. Nieczuli.

Skupmy się na sobie

Absolutnie nie ma znaczenia, czy Wielkim była gwiazda polityki, filozofii, sztuki, czy kościoła. Scenariusz i mechanizm jest absolutnie taki sam. Taki jest nasz sposób na oswajanie się ze śmiercią? W ten sposób oddaje się hołd w social mediach
Krzyczymy – to nas dotknęło. Gdzieś, kiedyś, dawno temu miałem okazję zetknąć się z tym człowiekiem. Uścisnąłem mu dłoń, zrobiono nam zdjęcie. O to właśnie to. Mam dowód tego, że go znałem. Takim go zapamiętam. On jest wielki, a ja jestem wielki bo go znałem. Trochę mam udział w jego wielkości i choć jego zabrało, to ja jestem. Patrzcie, byłem częścią jego wielkości.
Smutno mi. Bo myślę sobie, że nie ma znaczenia to, ilu znasz ludzi, z iloma ludźmi strzeliłeś sobie fotkę, ile uścisków dłoni wykonałeś, ile nazwisk masz zapisanych w swoim telefonie. Twoja siła drzemie w tym, ile osób zna Ciebie, ma lub chce zdobyć numer do Ciebie i czegoś od Ciebie chce. Zadzwoni do Ciebie, kiedy będzie szukać pomocy, albo będzie chcieć przegadać jakiś pomysł, albo coś wspólnie zrealizować. Właśnie z Tobą.
A teraz pomyśli że jesteś fajnym facetem, fajną dziewczyną bo masz zdjęcie z kimś, kogo zna. Bo zetknąłeś się z cudzą wielkością, która być może na Ciebie spłynęła. Setki lat mijają, a siła zaklęta w relikwiach wciąż drzemie…

Dygresja o rzeczywistości

Po głowie błąka mi się tekst Dr Misio z utworu Młodzi –
„Kiedy byliśmy młodzi, nikt nie umierał i nikt się nie rodził”.
Po pierwsze, powyższy cytat nabiera znaczenia z czasem.
Po drugie, to nie jest tak, że świat umiera, wszędzie wokół więcej jest pogrzebów, a  wszyscy wielcy odchodzą. Wielcy mieli czas udowodnić o potwierdzić swoją wielkość, a młodzi póki co są jeszcze pocieszni i słodziutcy i mają jeszcze wiele pracy przed sobą…

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »