1 - tyle minut czytania

Prosba byla o wiecej miejskiego info… coz, nie bardzo mam poki co okazje poznawac te miejskie australijskie zwyczaje, chociaz moze i te uda mi sie poznac. Na razie chodze i podgladam zwierzatka… A – co ciekawe – nie trzeba wiele szukac, zeby zrobic zdjecie, ktore w Europie wymagaloby nielada wyczynow. Rzecz ktora w australi ma niewatpliwe znaczenie to rozmiar. Wszystko tu maja duze, albo bardzo duze a najchetniej w rozmiarze XXL. Zoo w ktorym bylismy w zeszla niedziele – olbrzymie. Plaza – najwieksza na swiecie, park przy uniwersytecie tak wielki, ze mozna sie kilka razy zgubic, samochody – oczywiscie wielkie z jeszcze wiekszymi silnikami. Yes, size is that, what matters. Nawet otylych tu maja tak wielkich, ze amerykanie by sie nie powstydzili… a co do zwierzatek, to miedzy ludzmi ktorzy wlasnie wyszli na popoludniowe polezenie w parku mozna spotkać:

[nggallery id=12]

Nieustajaco i niezmiennie wszystkie zdjecia tu przedstawione zostaly zrobione niezawodnym i prawie wszystko majacym Nikonem D90.

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli spodobał Ci się ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Spodziewaj się jednego maila w tygodniu (dbam o to, aby tygodniówkę opublikować w piątek). Ale też niecodziennego maila od czasu do czasu;-)