2 - tyle minut czytania

Usłyszane w radiu: prezydent Francji proponuje, aby w zarządach spółek obowiązywał parytet płci i w ciągu najbliższych lat wymogiem będzie, aby rady składały się w połowie z kobiet i mężczyzn bo tak jest lepiej. Równouprawnienie jego mać.

Nie mam tu nic do kobiet, wręcz przeciwnie – uważam, że powinny mieć prawo robić wszystko co chcą. Chcą rządzić, zarządzać, dyrektorować – proszę bardzo. Jedno co mi się nie podoba, to dawać komuś coś tylko dlatego, że jest brunetem a nie blondynem. Że jest gejem, a nie heterykiem.

Jako szowinista widzę tą sytuację następująco – jakaś pani zostaje dokoptowana do władzy nie dlatego, że jest świetna, ma rewelacyjne pomysły lub fantastyczne wyniki, ale dlatego że.. wie pani, potrzebujemy spełnić wymogi parytetowe. W tej sytuacji warto wziąć najgłupszą z kobiet, bo przynajmniej nie będzie a) stanowić konkurencji b) nie będzie się upierać, że coś wie lub umie skoro… no i c) taką nieco głupszą będzie znacznie łatwiej sobie podporządkować. Skąd Państwo (w rozumieniu władza) wie, że dla jakiegokolwiek biznesu znaczenie ma to, czy zarządzają nim sami faceci i jaki wpływ na dalszy los firmy będzie miał fakt obsadzenia rady w 50% kobietami? What the fuck?

A może pójść jeszcze dalej. Może wymusić 50% partytet w kościele? A co? Jak wszędzie, to wszędzie. No i skoro kobiety są świetne do rządzenia, to może kopalnie też obsadzimy w 50% kobietami? A może – tak w ramach rewanżu – za kilka lat 50% dzieci będzie rodzonych przez mężczyzn – bo tak jakiś świetny rząd ustali, albo na taki świetny populistyczny pomysł wpadnie jakiś oświecony prezydent…

A może już niedługo idąc do lekarza będziemy się go pytać o to, czy przypadkiem na studia się dostał i je skończył nie dlatego, że się uczył, tylko dlatego że daną uczelnię musiał ukończyć 25 letni mężczyzna, o śniadej karnacji, bez zakoli, z wyraźnie zaznaczonym jabłkiem adama, o określonej wadze i nie specjalnie wysokim IQ – i akurat ten pan jako jedyny te kryteria spełniał. Że koloryzuję? No pewnie! Ale do tego świat dąży. Kiedy komuś się coś nie udaje, kiedy czuje, że wszyscy dookoła rzucają mu kłody pod nogi, niech krzyczy że go dyskryminują. Ze względu na płeć, pochodzenie, wykształcenie, wychowanie, lub co mu tam się żywnie podoba.

Nikt Nic Nikomu Nie powinien Nigdy dawać za darmo. Wymuszanie rozwiązań typu parytet zwłaszcza w prywatnym biznesie to debilizm. Życie nie je bajka, nie drapie po jajkach. Przyzwyczailiśmy się do tego, że nam się wszystkim wszystko należy. Grekom też się należy. I Włochom. I Francuzom. Wszystkim. Tylko nie ma komu za to płacić.

Się uniosłem:P

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.