4 - tyle minut czytania

Zawsze genialny, idealny muszę być
Codziennie o zmianie

 
 
00:00 / 7:21
 
1X
 

Ten temat po głowie chodził mi już od kilku dni. Pojawiał się w różnych kontekstach, w różnych przebraniach, w różne słowa ujęty, ale za każdym razem wszystko sprowadza się do jednego mianownika. Polub siebie i daj sobie tyle przestrzeni, ile tylko potrzebujesz.

Nie chodzi mi tylko o to, aby o sobie pamiętać i o siebie dbać – o tym pisałem wczoraj. Chodzi mi raczej o to, że mamy tendencję do tego, żeby od siebie wymagać dużo więcej niż od innych*- co z jednej strony jest dobre, bo nas to rozwija, z drugiej strony możemy zrobić sobie straszną krzywdę. Bo będziemy chcieli od siebie zawsze więcej (to męczy nasz mózg), zawsze będziemy z siebie niezadowoleni (to też męczy nasz mózg), bo to totalnie niezrozumiałe (ale tego to już nasz mózg nie ogarnie).

Nie jesteśmy Iniemamocni

Pamiętajmy o tym, że nie jesteśmy wszechmocni – miejmy trochę pokory. Nie jesteśmy superbohaterami, nie mamy wszystkiego pod kontrolą. Ani my ani nikt inny, nie powinien i nie może od nas oczekiwać, że jakąkolwiek kontrolę nad światem będziemy posiadać. Nie umiemy wszystkiego przewidzieć, nie potrafimy wszystkiego zaplanować, nie potrafimy rozrysować wszystkich scenariuszy. Nie znamy wszystkich odpowiedzi. Ba, nie znamy wszystkich pytań. 

Nam pozostaje umiejętność zaadaptowania się do warunków często narzuconych. Do nas należy próba stawienia czoła wyzwaniu w najlepszy możliwy w danym momencie sposób. I tu ważna rzecz – ocenianie swoich decyzji z perspektywy czasu może być zaburzone wiedzą jaką zgromadzimy po fakcie. Chodzi o to, że znając następstwa, dużo łatwiej i dużo wyraźniej widzi się przesłanki, które przed podjęciem decyzji nie były tak oczywiste. 

Nobody is perfect. Your name ain’t nobody.

Wyzwól się z potrzeby perfekcjonizmu. Perfekcjonizm zabija i ogranicza. Nie chodzi tylko o to, że jest nieosiągalny. Chodzi także o to, że frustruje. Szukając ideału człowiek traci czas na poprawianie tego, czego poprawiać już nie trzeba i męczy się tym, że wciąż nie jest idealnie. A skoro zabiega o ideał, to nie może pójść dalej. Poza tym, czasem jest tak, że zysk jaki przychodzi z wersji doskonalszej jest mniejszy niż koszt doskonalenia wersji dobrej – czyli się to nie opłaca. Nie tylko dlatego, że lepsze jest wrogiem dobrego, ale czasem poprawiamy nie to co trzeba – tu gorąco polecam wykład Rory’ego Sutherlanda o tym jak ważna jest percepcja

Miejmy do siebie zaufanie. Do tego co robimy i jak to robimy. Do tego, że wiemy co jest dla nas dobre. Rozumiemy to, że czasem innym się nie chce? Dajmy więc sobie prawo do niechcenia. Nie jesteśmy maszynami (a nawet maszyny się czasem psują). Mamy prawo do gorszego dnia. Mamy prawo, do słabości. Mamy prawo do odpoczynku (Stwórca też odpoczywał i to już po sześciu dniach 😉 ). Wrócę do Arystotelesa – znaczenie ma powtarzalność, nie wyjątki. Niech inni czepiają się wyjątków i niech je nam w najgorszym razie wypominają. My dbajmy o to, aby czuć się ze sobą dobrze i obserwujmy siebie. Wyciągajmy wnioski z tego, co nam się w sobie nie podoba i stosujmy te wnioski w przyszłości. Ciągła poprawa. Nie jednorazowe tworzenie cudu. Nieustanna korekta kursu.

Bądźmy dla siebie dobrzy

Nagradzajmy siebie. Wtedy, gdy na to zasługujemy, ale także wtedy, gdy nam źle. Choć wtedy nie nazywajmy tego nagrodą, ale jakąś drobną formą rozpieszczania siebie. Bądźmy dla siebie czuli… Nie jest prawdą, że działa tylko metoda kija i marchewki. Czasem trzeba przystanąć, pocieszyć, posłuchać, znaleźć nową motywację, odnaleźć sens i radość w codzienności. 

Mam wrażenie, że czasem mamy więcej dystansu i zrozumienia wobec innych niż wobec siebie. Innym wybaczamy niedoskonałości pamiętając o tym, że to ludzkie. Rozumiemy to, może nawet to lubimy. Czasem z tego żartujemy, ale to przecież wyraz sympatii. Skoro więc mamy tyle akceptacji wobec obcych, co nam szkodzi, co nam stoi na przeszkodzie, żeby akceptować siebie. 

Naprawdę dobrze pamiętać o tym, że już dziś jesteśmy najlepszą wersją siebie (dziś innego ja nie będzie, nie ma sensu tego roztrząsać – to zupełnie niepotrzebna strata energii). Nie miej do siebie pretensji o to, że przez to co robiłeś wczoraj nie jesteś lepszy dziś. Nie zmienisz tego. Ale możesz zrobić wszystko, aby być lepszym jutro. Tylko zamiast gonić nieistniejący ideał, dbaj o siebie.

* jeśli od innych wymagamy więcej od siebie, to najoględniej rzecz ujmując trzeba się ogarnąć i przestać truć innym głowę.