4 - tyle minut czytania

Skusiłem się na drugą, po Finansowym Ninja książkę napisaną i wydana przez blogera. Tym razem padło na książkę Radka Kotarskiego „Włam się do mózgu”, która ma porządkować wiedzę z zakresu uczenia się.

Zanim jednak o samej książce, dwa słowa o kontekście, czyli do czego potrzebna nam książka o uczeniu się, skoro większość z nas spędziła swoje młode lata w podstawówce, gimnazjum (to się ne vrati), liceum a potem może i na studiach.

Skoro więc tak długo się uczyliśmy (kilkanaście lat) to może już uczyć się umiemy i czytanie kolejnej książki to tylko strata czasu?

Komu służy szkoła

Zastanawialiście się kiedyś czemu i komu ma służyć szkoła i cały proces edukacyjny? Dlaczego jest poukładana tak, a nie inaczej, dlaczego prowadzone są takie a nie inne przedmioty? Przeszło Wam przez myśl pytanie kto ma być owocem (a może produktem) szkoły jako usługi?

Kiedy byłem ciutkę młodszy myślałem sobie, że edukacja jest poukładana w taki a nie inny sposób, aby ciągnąć rozwijać społeczeństwo. Aby każdy kolejny rocznik stawał się silną, wyspecjalizowaną armią Państwa w zmaganiach jakie stoją przed nami w przyszłości. Im lepsza edukacja, im mądrzejsza edukacja, tym mądrzejsi ludzie, którzy z niech wychodzą, tym mocniejsze społeczeństwo, tym jaśniejsza przyszłość. Owocem takiej szkoły jest mądry i świadomy obywatel, który dokłada swoją cegiełkę w rozwoju. Brzmi pięknie. Dlatego to bzdura.

Szkoła nie uczy. Nie przygotowuje. Nie skupia się na rozwoju. Skupia się na formacie i wypuszcza w świat osobniki zgodne z jakimś szymelem. Władza nie potrzebuje za mądrych ludzi, bo to zagrożenie. Firmy nie potrzebują za mądrych ludzi, bo to dla nich konkurencja. Banki nie potrzebują za mądrych ludzi, bo na takich ludziach trudno się zarabia. Może dlatego szkoła nie daje narzędzi, które będą nam potrzebne w przyszłości.

Szkoła nie uczy nic o finansach. Szkoła nie uczy nic o uczeniu się. Szkoła nie uczy nic o zdrowym żywieniu. Szkoła nie uczy nawet nic o ruchu. To wszystko nie jest wiedzą tajemną, ale niewiele się o tym w szkole nauczymy.

Wracając do książki

Radosław Kotarski organizuje podstawową wiedzę z obszaru uczenia się. Daje do ręki narzędzia i zachęca do tego, aby z nich samodzielnie korzystać. Bo to od nas zależy, czy będziemy się uczyć mądrze, czy nie. To od nas zależy, ile z nauki zapamiętamy i na ile będziemy potrafili z niej skorzystać. To w naszym najlepiej pojętym interesie leży, aby jak najwięcej zyskać z czasu, jaki na naukę poświęcamy.

Wbrew obietnicy nie otrzymujemy wytrychów. Autor nie odkrył tajemnic uczenia się. Natomiast pokazuje, że wiele z tego co robimy, możemy robić lepiej. Mądrzej. Mam wrażenie, że całą książkę można by napisać zwięźlej (w myśl zasady dobrze pisać krócej). Że można by z niej wycisnąć esencję i całkiem prawdopodobne, że czytelnik by z tego więcej wyniósł, ale… to nie oznacza, że książka nie jest warta lektury, albo poświęconego nań czasu (czyta się szybko, przyjemnie, choć… żaden to literacki popis).

Nie rozumiem też dlaczego wydawnictwo broni się przed formą ebooka. Co prawda tłumaczą że ważna jest dla nich forma papierowa i jest to hołd oddany tradycyjnemu podejściu do książki ale… osobiście żadnej przewagi nie zauważyłem. Przy czym ja jestem od kilku lat wierny Kindle’owi.

Słowo podsumowania

Tak jak finansowy wydaje mi się pozycją obowiązkową dla każdego, tak „Włam” jest pozycją ciekawą, porządkującą ale… nie ma aż takiej siły rażenia jak poradnik Szafrańskiego.

Z Ninją chodziłem po ludziach i wkładałem im ją do ręki mówiąc „musisz to przeczytać”. Książka o uczeniu się będzie przeze mnie polecana dalej z cokolwiek większą ostrożnością i bardziej wybrednym doborem ludzi, którym ją będę polecał. Nie każdemu pomoże, nie każdemu ułatwi życie. Nie każdy będzie ją stosować. Warto go znać, równocześnie nie jest to książka, po którą musisz się rzucać natychmiast.