3 - tyle minut czytania

Majówka mnie rozregulowała. Zamiast dać oddech i pozwolić znaleźć czas na wszystko, wszystko było w pogoni. W efekcie zamiast zrobić nadmiar, mam niedosyt, niedoróbkę i wrażenie nieco wytracanego impasu. Może to oznaki zadyszki… Mocno rwany tydzień z mną. Tydzień znaczony potknięciami, ale też pozwalający zweryfikować na czym mi zależy i dający nadzieję, że po potknięciach można się podnieść i wrócić. Cóż, dobre i to, choć wolałbym się nie potykać.

Raz po raz wraca myśl – nie znajdę na wszystko czasu. Zwłaszcza, że lubię pospać, zwłaszcza że jestem leniwcem. No i nadal mam kłopoty z robieniem jednej rzeczy na raz i skupieniem się na niej tak, aby móc ją rozpocząć, przepracować i zamknąć. Wciąż się rozpraszam. Wciąż szukam. Wciąż próbuję kilka sroczek za ogon złapać. I to bardzo chaotycznie. Przydałoby się to jakoś uporządkować.

Wpisy z tego tygodnia

Podcasty z tego tygodnia

Wybrakowane coś te oba zestawienia. Trudny początek tygodnia, nieprzypilnowany koniec. Muszę wziąć na to poprawkę. Sam, dla siebie. Muszę przypilnować wstawania. Nawet kiedy wiem że to działa, że mi to robi dobrze, to to jeszcze nie jest automatyzm, a chciałbym żeby był. Zatem z pokorą i potrzebą wracamy do dobrego wstawania. Co ciekawe, dużo łatwiej mi to przychodzi, w tygodniu pracy, niż w tygodniach luźniejszych. Także teraz powinno być już dobrze;P Albo przynajmniej lepiej.

Druga rzecz, teksty, teksty, teksty. Nie lubię jak mi się odkładają w głowie, bo nie lubię uczucia, że to jest tam niepoukładane. Z drugiej strony. nie umiem i nie chcę wyrzucać z siebie tekstu, który jest… nieprzetrawiony. Męczące to. Tym bardziej, że im więcej piszę, tym więcej widzę chaosu w tym co piszę. No bo o czym niby jest niecodzienny. Szwarc, mydło i powidło.

Niby można, niby Internet wszystko przyjmie, ale… jakiś kluczy byłby wskazany. Jakieś coś, co pozwoliłoby to spajać, rozumieć. Pewnym wytrychem jest to, że Niecodzienny zbliżył się do dziennika, nawet jeśli jest od kalendarza oderwany. Spis tematów jakie w tym momencie przyszły mi do głowy. No może i tak… Ale o czym Waść piszesz? Takie tam, myśli patykiem po wodzie pisane…

Plan na najbliższy tydzień – porządki.

Poukładać pobudki (czytaj przywrócić im regularność). Przypilnować regularności wpisów (lubię pisać, chciałbym w kolejnym tygodniu zamieszczając podsumowanie napisać – miało być codziennie, było codziennie). Przypilnować podcastu. Jeśli dam radę 4 odcinki nagrać, będę zadowolony. Zadowolony… bardzo dobre słowo. A właśnie – plan jest taki, żeby zmienić moment zapisywania tego co dobre – z poranka na wieczór. Aby o niczym nie zapomnieć. Konsekwencją porządków jest to, że świadomie trochę Facebook obrywa. Coś mi tam zgrzyta, jakoś nie mogę się tam dobrze odnaleźć. Niby wiem, niby rozumiem, a zgrzyta.

Z pozytywów – wydatki spisywane są codziennie. I tego się trzymamy.
Z negatywów – ponieważ Niecodzienny w obu formach trochę czasu zabiera, jakby mniej sposobności do czytania. Znam ten stan, nie pierwszy raz mam tak że czytam mniej (co nie oznacza, że nie czytam wcale). Nie panikuję, bo wiem, że to stan przejściowy. Jedynie chciałbym, żeby już sobie przeszedł…