2 - tyle minut czytania

Tydzień czwarty prawie za mną. Co dla mnie ważne, to to, że udało się utrzymać codzienne pisanie pomimo tego, że trzy dni były „wyjechane” . I to dość daleko wyjechane. Co jeszcze ważniejsze, to same teksty, które moim zdaniem naprawdę są niezłe. Powoli kształtuje się też proces pisania. Kalendarz już do łask chyba nie wróci. Na razie najskuteczniejsze są dwa foldery w Notatkach MacOS – ten w którym są teksty napisane i ten w którym są tematy do rozwinięcia. 

Poranne wstawanie nadal w mocy, choć wkradło się trochę rozluźnienia i pobudki kilka minut po godzinie 6. Jest też dyspensa w sobotę… Czy to kryzys? Mam nadzieję że nie, bo poranne wstawanie ma moc, nie chcę jej tracić. No i jest to dla mnie ważny, cenny czas. Zatem założenie jest takie, aby kolejny tydzień był z wczesnym wstawaniem;-)

Plan na pobudki bez zmian. 15 minut medytacji, 3 minuty na przypomnienie sobie tego, co dobre, 5 minut na posłuchanie siebie i wypowiadanie zachcianek. Poranki zostaną też chyba uzupełnione o nagrywanie, bo wtedy też najmniej przeszkód w swobodnym nagrywaniu.

Wpisy z minionego tygodnia:

Od wprowadzenia „resetu” 25 codziennych wpisów za mną. Ten jest 26. O.o; Niby nic, a jednak się da. Nie spoczywamy na laurach, trzeba pisać;-)

No właśnie, zacząłem gadać do mikrofonu i podoba mi się to wielce, będziem kultywować 😉 Ani chybi lubię się wymądrzać;-) Trochę zaniedbany został nieco motyw ruchu – muszę to sobie ustawić jako ważniejszy priorytet. 

Z małych sukcesów – obiecywałem sobie nowy pomysł na śniadanie? Obiecywałem. I znalazłem 😉 I przygotowałem. A jak smakuje… no tego jeszcze nie wiem;-) Jutro się dowiem. Ale to mieszanka płatków owsianych, masła orzechowego, rodzynek i banana – co tu może być nie tak, no co?

Zamysł na najbliższy tydzień – po pierwsze, zacząć wykańczać tematy, bo tych spisanych ale na poważnie nie rozpoczętych przybywa.. wciąż przybywa (co cieszy) i szkoda by było ich nie wykorzystać. A im dalej w las, tym więcej drwa. Po drugie… a gdyby tak spróbować dać sobie jednak trochę czasu i spróbować przygotować / zarysować teksty dzień wcześniej? Tylko że… nie wiem czy tak potrafię. Nie piszę w ten sposób… pod rozwagę.

Książki… znowu dwie przybyły – The anatomy of Humbug i Filozofia chodzenia… musze przestać gromadzić jak chomik i wrócić do regularnego czytania.

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.