2 - tyle minut czytania

Trzeci tydzień to zgodnie z zapowiedzią tydzień pisania bez kalendarza. Efekt? Jest mi Lżej, łatwiej, spokojniej. Pisanie (i planowanie pisania) wywołuje mniej stresu, mniej irytacji. Jest mi wygodniej. Wniosek? Trzeba to utrzymać – kalendarz zostaje w odstawce.

A co poza tym? Wstaje wciąż zgodnie z pomysłem (6 na 7 ostatnich dni), wyjątkiem była sobota, ale to wynikało z ciężkiej nocy rodzicielskiej. Wpisy powstają regularnie, pomysły wciąż wracają, zacząłem namawiać ludzi żeby spróbowali pobawić się tak jak ja z porannym wstawaniem i żeby zaczęli pytać samych siebie o swoje chcę.

Plan na pobudki w najbliższym tygodniu: 15 minut oddychania w ciszy (wspierane czymś na kształt medytacji), 5 minut uświadamiania sobie zachcianek, 5-10 minut rozruchu, 2-3 minuty na to, aby poszukać rzeczy pozytywnych z poprzedniego dnia i co pozytywnego może wydarzyć się dziś, a jeśli rzeczywistość pozwoli także kilka minut czytania (jednak).

Wpisy z minionego tygodnia:

Udało się ogarnąć drobiazgi z listy rzeczy, które na Niecodziennym są do poprawki, i tam też bardzo czekam na komentarze i podpowiedzi, czego mi brakuje i co poprawić trzeba.

Co więcej, zgodnie z obietnica, na niecodziennym zagościła tez nowa forma / nowe brzmienie. Poki co nagrania są przeprowadzane i nagrywane nie po kolei i są przede wszystkim moją prywatną zabawą w radio, ale.. podoba mi się to. Co prawda nie wydaje mi się, żebym odczytał docelowo wszystkie posty, choć.. kto wie;) I klasycznie, pomijając już to że czekam na krytykę, to jeśli jest coś co Twoim zdaniem powinienem przeczytać wcześniej niż później – daj mi znać.

Rozliczenie

Zgodnie z obietnicą sobie złożoną, w sobotę zainaugurowany został sezon rowerowy. 11.5 kilometra, koszmarne tempo, żenujący czas. Będzie bolało. Ale to dobry ból przypominania sobie, że się człowieku zastałeś się i jak nie zaczniesz ruszać się teraz, to będzie tylko gorzej. Cierp.

Książki – wczytuję się w „100$ startup” i nie po to aby coś startupowego zakładać, ale po to aby zrozumieć jak to się robi i jak sobie pomóc na przyszłość. Pojawił się też nowy Nesbo… z pewnym niepokojem, ale pewnie sięgnę.. zbyt duża słabość wobec Harrego Hole.

Do nadrobienia – przepis na udane śniadanie. To się w końcu musi udać, prawda?

Spodobał Ci się ten tekst? Zostaw swój adres email, a poinformuje Cię o każdym nowym wpisie na blogu