Niecodzienny.net Nie codziennie nieco o codzienności

21lut/120

Kilka obrazków z Cypru

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/6 (0 votes cast)

Będzie nudno i monotematycznie. Bo tylko słońce i plaża i morze a potem znowu plaża, znowu słońce i znowu morze... I wiecie co... Czy komuś to przeszkada?

20lut/120

(Nie)Wszystkie koty Cypru

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/6 (0 votes cast)

Dziwny to kraj ten Cypr, gdzie na każdym kroku spotkać można kota, a psów w zasadzie nikt nie widział - no prawie nikt, bo czasem szwęda się jeden z drugim, ale jakoś tak nieśmiało i bez przekonania. Za to koty... Koty rozwalają się wszędzie i wszem i wobec pokazują, że to one rządzą tą wyspą. No zresztą sami zobaczcie...

3wrz/110

Ważka AD 2011

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 6.0/6 (1 vote cast)

Wychodzi na to, że jak nie zrobię Ważce zdjęcia, to źle się czuję. Ja się źle czuję albo ważka czuje się źle... Co kto woli:) Inna sprawa, może dzięki takiej regularności, w końcu się nauczę ją fotografować ;-) A w gratisie pszczółka, konik polny i jagódka. Znaczy się znowu przyrodniczo;)

22sie/110

Krótka wizyta w krakowskim ogrodzie botanicznym

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 6.0/6 (1 vote cast)

Wizyta zaowocowała trzema następującymi zdjęciami:

Tak... tu się robi powoli fotoblog...

21sie/111

Osa – zidentyfikowany obiekt latający

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 4.0/6 (2 votes cast)

Nie przepadam za owadami, zwłaszcza przy śniadaniu, zwłaszcza wtedy, gdy nie reagują na delikatne sugestie z prośba o opuszczenie lokalu. Ale po śniadaniu, kiedy mogę wziąć do ręki pożyczony aparat (Nikon d60 + 18-55) mogę się nad nimi poznęcać. I wtedy wychodzi tak:

7cze/110

Wroc… love

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 6.0/6 (2 votes cast)

Korzystając z okazji i możliwości kilka zdjęć z zaprzyjaźnionego... a w zasadzie zaprzyjaźnianego miasta Wrocławia. Dygresja przed zdjęciowa - Krakusowi po Wrocławiu najlepiej poruszać się piechotą, wszędzie trafi szybciej (zwłaszcza do restauracji i do knajpy). Próba poruszania się po mieście samochodem, bazująca na tym, co podpowie GPS względnie mapa kończy się wycieczką krajoznawczą i nadmiarem mostów.

7sie/100

Being Down Under – kilka zdjec z Airlie Beach i WhitSunday Islands

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/6 (0 votes cast)

Na poczatek odrobina prywaty. Wydaje mi sie, ze podroz powrotna (1124 km w ~13h, ze srednia 90km/h w kraju ktory nie ma nic wspolnego z Niemcami) jest calkiem niezlym personal best. Tym bardziej, ze przyszlo mi jechac pod prad.. caly czas;) No i wreszcie zrozumialem o co chodzi Clarksonowi z tymi przyczepami campingowymi.. To troszke tak, jak z dowcipami o Garfieldzie. Smiesza wszystkich, ale prawdziwe ich znaczenie doceniaja jedynie wlasciciele siersciuchow. I tak samo jest z tym nieszczesnym "karawaningiem". Dopiero kiedy na dluzszej trasie przychodzi czlowiekowi cierpliwie wlec sie za taka przyczepa, rozumie dlaczego TopGear'owi prowadzacy maja ochote zniszczyc wszystko, co z tym jest związane...

Zanim jeszcze zdjecia, slow kilka o drogach. Po pierwsze, wcale nie sa rewelacyjne, po drugie wcale nie sa szerokie, po trzecie strasznie sa glosne. Szum przeokrutny.

A kiedy przyjdzie wieczor, slonce zachodzi i w ciagu doslownie kilkunastu minut robi sie ciemno... Wtedy dopiero robi sie zabawnie, bo a) jedziesz z predkoscia 80 - 110 km/h, b) w odleglosci kilkudziesieciu metrow od Ciebie jedzie kolejne auto, c) drogi sa nieoswietlone i wreszcie d) z kazdej strony moze zaatakowac Cie kangur. A te wszystkie cudowne australijskie znaki ktore opisalem wczesniej? Well... totalnie niewidoczne, za dlugie do przeczytania przy takich warunkach i czasem nastawionych jest kilka w jednym miejscu - totalny absurd. Nocnej jazdy po Australii zdecydowanie nie polecam.

Ostatnie spostrzezenie odnosnie australijskich kierowcow. Z jednej strony super zdyscyplinowani, jak wspominalem, nie wyprzedzaja kiedy nie ma do tego warunkow, nie przekraczaja predkosci i uprzejmi sa w zasadzie do bolu. Co prawda uwielbiaja skrecac bez sygnalizacji, wjezdzac przed Ciebie gdy nie ma tam miejsca, nie potrafia przewidziec ze lewy pas zaraz sie skonczy i trzeba wpuscic jadace tam samochody, i kiedy zjezdzaja z glownej drogi, w zasadzie nie interesuje ich to, ze ktos moze jechac z naprzeciwka. Przeciez zdaza... a ta dluga przyczepa ktora za soba wleka.. coz.. sciesniaj, sciesniaj... A najciekawsze jest to, co robia w miescie. Ograniczenie predkosci do 60km/h, swiatla, zielone a ci rura do przodu, kto pierwszy. Dobijaja do 60tki i hample.. kto ich tu tego nauczyl?

A teraz czas na obiecane zdjecia... Kilka obrazkow z Airlie Beach:

Wszystkie zdjecia zrobione zostaly niezawodnym i niepowtarzalnym Nikonem D90 (naprawde mi za to nie placa:P ) Jedyna wada (?) Nikona jest to, ze ten akurat model nie jest wodoodporny.. ale za to dzielny jest:)

Strona 1 z 2
1
2