Na głos: ile twórcy w tworzywie

 
 
00:00 / 6:58
 
1X
 

Kiedy słyszę lub czytam, że „tak, czytam bo to Twoje” to mam zgryz. Z jednej strony, to zawsze miłe. Bo to dowód na to, że ktoś lubi mnie na tyle, żeby przynajmniej udawać, że miał czas i głowę, żeby w te moje „wymądrzenia się” zerknąć. Z drugiej strony… odbieram to jako słabość samego tekstu. Że jego jedynym atutem, argumentem jest to, że to „moje”. I to trochę dla mnie mało. Może źle patrzę, może źle rozumiem.

My odbiorcy mamy chyba bardzo mocną konotację między tym, kto pisze / tworzy a tym, co zostało stworzone. To wpływa na nasz odbiór, na naszą ocenę. Bardzo możliwe, że wpływa też na to, czy w ogóle chcemy po coś sięgać. Może nie tylko lubimy piosenki, które już znamy, ale też lubimy dzieła ludzi, których już znamy. Oczywiste… Raz zgromadzony kredyt zaufania procentuje. Raz utracone zaufanie, będzie się potem czkawicą odbijać.

wpis źródłowy: Ile (powinno być) twórcy w tworzywie