1 - tyle minut czytania

Skąd czerpiemy wzorce miłości? Od rodziców – na pewno. Ale wydaje mi się, że z miłością może być jak z wychowaniem seksualnym – rodzice wychodzą z założenia, że „sam się kiedyś nauczy”.

Szkoła? Szkoła uczy nas, to znaczy próbuje nas uczyć, matematyki, biologii, języka… no raczej słówek i reguł, których mamy używać, kiedy rodzi się w nas potrzeba komunikacji.

Z kolegami i koleżankami o miłości raczej nie rozmawiamy, bo to jednak obciach. Poza tym, jak można być tym jednym, który o to pyta, skoro wszyscy wokół wiedzą, trzymają się za ręce, wielkim uczuciem się darząc. No przecież nie będę jedynym „dzikim”.

No więc skąd czerpiemy swoje wizję miłości?

Ten tekst swój początek miał ponad 7 lat temu, kiedy mniej więcej podobnych argumentów używałem rozmawiając o czwartej czy piątej nad ranem, kończąc swój udział w Play Weekendzie i tłumacząc czemu zbieram się o takiej nieludzkiej porze do Krakowa parze, która właśnie kończyła swój wieczór. Tak, ramolem byłem już wtedy;)

Wpis źródłowy: A jeśli miłość nie jest lekiem na całe zło?