5 - tyle minut czytania

Mali chłopcy lubią zabawki. Duzi chłopcy lubią gadgety. Czasem kupują je jako zachciankę, czasem potrzebują, albo wykorzystują do zakupu jakiś dobry pretekst. Dobry pretekst to np. moment przedłużenia umowy z operatorem sieci komórkowej. I ta okazja właśnie dla mnie nastała.

Swoją drogą, tą okazję miałem od kilku miesięcy, ale przez długi czas nie mogłem się zdecydować na żaden z dostępnych na rynku telefonów. Żaden mnie nie porywał (no może jedynie Motorola Razr, ale jako że nie mam w kieszeni wolnych 2-3 tysięcy złotych które mogę wydać na swoją fantazję, tematu nie podjąłem;-) ). Przez kilka dni krążyłem między stroną Play a Playowymi salonami zadając całą masę głupich pytań i prosząc o pomoc w doborze telefonu. Pytałem też znajomych i wszystkie źródła uparcie twierdziły, że w chwili obecnej najrozsądniejszym wyborem cena do jakości jest Samsung. Można sięgnąć po Ace, Wave, Galaxy S, ew. Galaxy S II, a ja się zdecydowałem na Galaxy S+… taki wybór trochę pośrodku:) Czy do zakupu byłem w stu procentach przekonany? Nie. Czy to telefon idealny? Nie. Czy jestem z zakupu zadowolony? Bardzo.

Jakimi kryteriami się kierowałem? Do czego mi ten telefon jest potrzebny?
Zależało mi na telefonie nieawaryjnym (a raczej mało awaryjnym, co w zasadzie oznacza – na telefonie mniej awaryjnym niż obecna średnia). Zależało mi na rozsądnym czasie pracy baterii przy rozsądnym użytkowaniu. Dobry ekran, system z dostępnymi aplikacjami, wygodny w obsłudze i pracy na serwisach społecznościowych (głównie FB). Nie miał znaczenia aparat ani telewizja.

Android czy IOS a może Symbian, Bada, Windows?
Symbianowi powiedzieliśmy już jakiś czas temu papa, Windows – swego czasu miałem styczność z Windows Mobile 6.5 (na Acerze i na HTC) i choć to zupełnie inna epoka sprzętowo-technologicznie-programistyczna, to jakoś do chłopaków od Gates’a nie mam przekonania. Bada? Wszystko fajnie, tylko to bardzo pozamykany system – może w przysżłości… IOS – fajna rzecz, tylko sprzęt który to obsługuje jest drogi. Relatywnie i obiektywnie. Został Android.

Pozytywne zaskoczenia:
Bateria. Telefon trzyma 4 dni. Tak, CZTERY dni. Jak to możliwe? Takie mnie spostrzeżenie napadło – to że coś pozwala Ci być online 24/7 nie oznacza wcale, że musisz być 24/7. To jest telefon. W dalszym ciągu do pracy wygodniejszy jest komputer, do przeglądania sieci – tablet. To jest telefon. To służy do dzwonienia, sms’owania. Można tu sprawdzić maila, można tu zerknąć w FB czy Twittera – i wszystko to bardzo fajne jest i bardzo przyjemne. Ale powtórzę – możliwość bycia online nie jest potrzebą ani nakazem. Nic nie tracę nie siedząc cały czas na 3G – a to pozwala zaoszczędzić baterię. Simple as that.

Obsługa głosowa. Wow. Rozpoznanie mowy – rewelacja, bajka. Oczywiście, nie doskonałe i nie bezbłędne, ale i tak wow. Jeśli telefon potrafi bez problemu zapisać nazwisko które nie jest popularnym rzeczownikiem, do tego ma „ę” i „si” to jestem pod wrażeniem.

Swype. Niemal bajkowy i magiczny sposób wprowadzania tekstu przez klawiaturę (po co wprowadzać przez klawiaturę, skoro ma taki doskonały sposób rozpoznawania mowy? Bo a)głosowe rozpoznanie potrzebuje dostępu do sieci, b) sieć żre baterię – wniosek skoro mogę łatwo pisać smsy, to po co mam je dyktować? Inna sprawa – obstawiam, że w ciągu najbliższych paru lat telefony będziemy obsługiwali głosowo… więc będziemy do nich gadać na non stopie;) Co to jest to swype? Dla tych którzy nie mieli okazji się z tym zetknąć:

Bajka;)

Intuicyjna obsługa. Bierzesz telefon do ręki i wiesz jak działa. Nie męczysz sie, nie wkurzasz, nie irytujesz. Nie uczysz się go.

Negatywne zaskoczenia:
Ilość ikonek i aplikacji, które dostajesz na start. IOS wita Cię kilkoma ikonami, podstawowymi funkcjami z których zapewne chętnie skorzystasz – cała reszta jest do ustalenia / zainstalowania przez Ciebie. A Android przywitał mnie nagonką ikonek i programów, z których prawie wszystkie chciałem na dzień dobry skasować. W menu zaatakowały mnie trzy ekrany badziewia – 16 ikonek na każdym ekranie, a jedyne z kŧórych korzystam to „Ustawienia”. Well… przegięcie.

Telefon gubi dzwonek. Mamy XXI wiek, każdy telefon brzmi tak, jak chce użytkownik. Ściągamy więc mp3, wgrywamy ją na kartę lub bezpośrednio na telefon, ustawiamy jako dzwonek i koniec pieśni. No nie tym razem – za każdym razem kiedy telefon jest wyłączany, gubi to ustawienie. Można oszaleć. Oczywiście, jest rozwiązanie, wystarczy plik z muzyczka zapisać na karcie w katalogu /media w podkatalogu /audio i w podpodkatalogu /ringtones (dla dzwonków) lub w katalogu /media w podkatalogu /audio i w podpodkatalogu /alerts (dla muzyczki budzika) to jak widać jest cholernie wygodne i intuicyjne. Pamiętajmy – mamy XXI wiek,

Telefon zapomina o pobudce. To że ja chcę spać kilka minut dłużej to rozumiem, ale żeby telefon zapominał o ustawionym przeze mnie budziku to lekkie przegięcie. Zdarzyło mu się, co prawda dotychczas tylko raz (na 5 podejść) ale mimo wszystko sprawia to, że jestem wobec niego nieufny.. No cóż, może jednak mnie jeszcze przekona.

Podsumowując – z zakupu jestem zadowolony. Są pewne drobiazgi do których się muszę przyzwyczaić, pewne rzeczy znaleźć w sieci i ogarnąć lepiej, ale całość na bardzo duży plus. SGS plus;)

Spodobał Ci się ten tekst? Zostaw swój adres email, a poinformuje Cię o każdym nowym wpisie na blogu