3 - tyle minut czytania

Od kilku miesięcy stawiam sobie proste pytanie – na kogo zagłosuję. I, pomijając już fakt, że znowu znacznie łatwiej mi określić, na kogo nie zagłosuję, stoję przed cholernie niewdzięcznym zagadnieniem.

Nie pójście na wybory jest decyzją złą, o czym już pisałem. Nie zagłosuję na PiS, wcześniej odrąbałbym sobie prawą rękę i odgryzł lewą. Prezes i wdzięczne aniołki to zdecydowanie nie mój klimat, a poziom inteligencji Hofmana, który jest odwrotnie proporcjonalny do jego tupetu i poziomu bezczelności sprawia, że zaczynam zgrzytać zębami, na sam dźwięk jego nazwiska.

Nie zagłosuję na czerwonych, bo cytując Korwina (a ten cytat jest zawsze trafny):

Są tacy, którzy mówą, że białe jest białe a czarne jest czarne. Są inni, którzy mówią że białe jest czarne, a czarne jest białe. Ja Państwu powiem, że białe jest białe, a czerwone jest wredne…

Nie zagłosuję na Palikota, bo to oszołom. Wygadany, błyskotliwy, ale oszołom. Mógł coś zrobić, woli krzyczeć. I wspiera się Tymochowiczem. Może to i mądrzejsza wersja Leppera, ale wciąż jednak nie do przyjęcia.

Może i zagłosowałbym na PJN, bo cenię Pawła Kowala, ale… Kowal jest w europarlamencie, a ja nie mogę patrzeć na Jakubiak i nie mogę słuchać Poncyliusza, którego pomysły gospodarcze wołają o pomstę do nieba. Ktoś zwrócił uwagę, że on może gadać takie dyrdymały, bo w życiu nie będzie za gospodarkę odpowiadał, więc może w ten sposób zdobywać tani poklask, ale przez te jego ekonomiczne idoteorie wiem, że na PJN głosować nie wolno, bo to też złoooooo…

Jak zawsze, najchętniej zagłosowałbym na Korwina. Z czystym sumieniem, że głosuję na świra, ale to mój świr więc byłbym jakby spokojniejszy. Tylko że…

Wyobrażam sobie poranek 10 października 2011 roku. Budzę się po spokojnej, kto wie, być może nawet słonecznej niedzieli, i słyszę, że premierem naszego pięknego kraju jest Kaczyński lub Napieralski dzięki koalicji sejmowej PiS & SLD… Że co, że nie możliwe? Niestety, możliwe. Co więcej, oni w imię władzy są do tego zdolni. Że PiS nie dogada się z SLD? A z Samoobroną czy LPR mogli? Mogli. To i z czerwonymi się dogadają. W imię dobra narodu. W imię wyższych racji. W imię walki o Smoleńsk. W imię.. czegoś tam. Lud to kupi. I czarny i czerwony. Bo czerwoni mają potrzebę dorwania się do koryta. Byle z kim, byle by.

Wychodzi mi na to, że oddam głos na Platformę. Z najwyższym obrzydzeniem dla siebie i dla Platformy. Bo wolę Tuska, od Kaczyńskiego, bo wole Rostowskiego od Szydło, bo wolę Sikorskiego od Fotygi, a od Macierewicza, Brudzińskiego i wspomnianego Hofmana wolę kogokolwiek. Więc choć mi się rządy platformy nie podobają, to wiem, że Prezes i spółka w imię swoich racji gotowi są zgotować nam znacznie ciekawsze czasy… A te które idą, i tak będą ciężkie.

W ciężkich czasach potrzebujemy mądrego „wodza”, który będzie nie tylko podejmował mądre (nierzadko trudne) decyzje ale wodza, który będzie umiał mówić do ludzi i być z ludźmi. A nie szaleńców, którzy chcą rozliczać przeszłość i trwonić resztki pieniędzy na zasiłki…