1 - tyle minut czytania

Raz na czas zdarza mi się sytuacja, kiedy czytając jakąś książkę, wiem na długo przed tym jak skończę ją czytać, że muszę, absolutnie muszę posłać ją dalej. Tak było w przypadku Marsjanina, Finansowego Ninja czy O tyranii. Dziś kolejna taka pozycja, choć z zupełnie innego gatunku i krajobrazu.

Mleko i miód. Pozornie proste, białe wiersze, pisane przez kobietę, o kobiecym postrzeganiu świata, dla innych kobiet. Zwiewne, lekkie, treściwe. Zjawiskowe. Porywające. Nie biorące jeńców.

Do tego się wraca…

Choć książkę miałem w rękach ledwie parę godzin, zdążyłem – w nieustającym zachwycie – przeczytać ją od deski do deski trzy razy i wiem trzy następujące rzeczy.

Po pierwsze, to nie będą ostatnie razy czytania tych wierszy.
Po drugie, będę tę książkę rekomendował i prezentował zdecydowanie zbyt często i zbyt gęsto. Ale to jest absolutnie doskonała rzecz.
Po trzecie… to książka, którą warto mieć w papierze. Mówię to jako zwolennik kindle’a, ale tym razem… tym razem doświadczenie trzymania i wertowania książki jest tak cenne, że istotą jest mieć ją wydaną w papierze.

Każdej czytelniczce gorąco polecam tę pozycję. Z czytelnikami… będę postępował ciut ostrożniej. My samce nie chętnie chcemy okazywać wrażliwość na cudzą intymność, nie bardzo lubimy, kiedy ktoś czyta i spisuje nasze myśli, emocje i obawy.