4 - tyle minut czytania

Przedziwna refleksja. Od kogo dziś zależy, czy zbliżam się do tego, żeby czerpać satysfakcję z codzienności? Czyją zgodę, czyje poparcie muszę uzyskać, aby obrać właściwy kierunek, podjąć właściwe działania? Kto może mi najbardziej pomóc w tym, aby to co chcę się dokonało? Na czyje „możesz, śmiało” czekam? I… po co?

„Jak dorośniesz bądź przebojowy i asertywny, ale teraz bądź grzecznym chłopcem i zjedz szpinak” – taki obrazek związany z wychowywaniem dzieci widziałem w sieci. I ten obrazek dobrze oddaje różnicę miedzy tym, czego uczymy, czego chcielibyśmy nauczyć. Czego innego potrzebuje człowiek, czego innego potrzebuje od niego świat, czego innego potrzebują rodzice. Zresztą nie tylko rodzice. Także szefowie, partnerzy i całe szeroko pojęte otoczenie.

Tego wpisu możesz posłuchać, bo autor bawi się w radio;-)

A tu możesz zasubskrybować Niecodzienny na głos na iTunes

Rzeczywistość ograniczona

Żyjemy w świecie ograniczeń. Ogranicza nas wychowanie, ogranicza nas doświadczenie, ograniczają nas nasze własne wątpliwości. Ograniczają nas narzucone normy. Śmiem twierdzić, że ogranicza nas mocno wszystko to, co mogłoby się wydarzyć, ale się nie wydarzy, bo nie wykraczamy poza to ograniczenie. Samospełniające się ograniczenie. Ograniczać nas mogą także i marzenia, które zamiast dawać pozytywnego kopa, przytłaczają często nierealnością, którą wielu życzliwych nam wytknie. A jak oni tego nie zrobią, sami to zrobimy.

Ciężko być sobą na codzień, ciężko słuchać samych siebie i poznawać swoje chcę… Nie tyle nikt nas tego nie uczy, raczej wszyscy uczą nas tego żeby albo o „chcę” nie myśleć, albo myśleć ale przyjmować  cudze „chcę” za własne. A może złych słuchamy ludzi? I może żle słuchamy?

Ludzie, których spotykamy

Większość ludzi, których spotykamy w naszym życiu nie ma, nie chce i nie będzie mieć na nasze życie wpływu. I dobrze.

Jest grupa, która wpływ chciałaby mieć i stosuje przeróżne sposoby na to, aby pewne rzeczy na nas wywierać, wymuszać. Oczekują, że się podporządkujemy. Oni wiedzą jak mamy żyć (aby im było łatwiej). I zbyt często przyjmujemy ich pomysły za słuszne, a potem zbyt późno orientujemy się, że wcale takimi słusznymi nie są.

Jest paru ludzi, którzy są wobec nas złośliwi, dokuczają i szkodzą. Nie, to nie są nasi arcywrogowie, ani nasze nemesis. W prawdziwym życiu – jak mawiał drogi Watson w Sherlocku – ludzie nie mają arcywrogów. Więc to zwykłe… złośliwce są. 

Ludzie, których bardzo chcemy spotkać

Jeśli masz trochę szczęścia w życiu, a może raczej jeśli nie masz totalnego pecha, to na swojej ścieżce spotkałeś / spotkałaś kilku mądrych ludzi. Mądrzejszych od Ciebie. Widzących więcej, czujących bardziej, czytających trudniejsze książki. Ci ludzie, jeśli uznają, że warto, dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami, swoimi sposobami, swoim doświadczeniem. Podpowiadają, sugerują, słuchają, dostosowują swoje odpowiedzi do tego, co im mówimy. A potem znowu podpowiadają.

Nie złoszczą się kiedy ich nie słuchamy, nie oczekują że będziemy ich bezrefleksyjnie słuchać. Nie dziwią się, że idziemy własną drogą, nie szczerzą się kiedy się potykamy. Nie tylko nam kibicują, ale i chcą nas wspierać. Dają nam wybór, dają nam opcję, chcą dla nas jak najlepiej. Ale nie chcą i nie zadecydują za nas. Nie podejmą za nas działania. To, czy będziemy umieli skorzystać z ich mądrości, zależy tylko od nas. 

Mamę oszukasz, szefa oszukasz, siebie nie oszukasz. Myśl, którą muszę zapamiętać… im bardziej jesteś bystry, tym lepsze wymówki znajdziesz. Ale wymówki nie pozwalają działać. A efekty, przynoszą działanie. Chcesz efektów? Chcesz zmiany? Chcesz działania? Zaniechaj wymówek. Działaj. Od dziś.

Wszystko może zależeć od Ciebie. I wszystko, jak każda podróż, zaczyna się od pierwszego kroku. Lub skończy na pierwszej wymówce.

Słuchaj mądrych ludzi, wyciągaj dobre wnioski, ucz się na swoich błędach, działaj. Próbuj. Kosztuj. Dla siebie 😉