2 - tyle minut czytania

Panie Andrzeju,

Zwracam się do pana jako do Ojca. Nie polityka, nie urzędnika, nie prezydenta. Ojca. Nie ojca narodu. Ojca 21 letniej Kingi.

Jest niestety prawdopodobne, że podłożą panu papier do podpisu i że w tym właśnie momencie będzie pan trzymał w rękach jej życie. Życie swojej córki. A także życie pańskiego wnuka i matki pana wnucząt. Duża sprawa.

Pana córka, czego panu życzę, będzie zapewne matką. Życzę jej, aby rodziła zdrowe dzieci, aby jej ciąża przebiegała bez najmniejszych komplikacji, a poród siłami natury był możliwie bezbolesny.

Tylko wie pan, panie Andrzeju, mamy XXI wiek. I wiemy, że czasem nie możemy liczyć na matkę naturę. Że czasem nie wszystko idzie tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Że czasem potrzebna jest interwencja lekarza, że czasem na szali kładzione jest życie kobiety, czasem już matki, która może osierocić swoje dzieci.

Brzmi jak fikcja? Panie Andrzeju, pan spojrzy w liczby i niech pan powie, czy chce mieć pan na sumieniu choć jedną kobietę, którą można było uratować?

I niech pan spyta sam siebie, co by pan zrobił, gdyby zagrożone było życie pana córki. Czy jakikolwiek przepis powstrzymałby pana przed działaniem? Chcę wierzyć, że nie. Więc proszę nie tworzyć sytuacji, w której zmusi pan innych do łamania prawa.

Czy Pan pamięta, panie Andrzeju pewien listopadowy wieczór sprzed 21 lat, kiedy trzymał pan swoją córkę pierwszy raz na rękach i obiecał jej Pan, że nie pozwoli pan jej nikomu skrzywdzić. Nikomu! Niech pan pamięta o tej obietnicy.

Pan porozmawia z żoną, matką pana córki, babką pana wnucząt co ona o tym sądzi. Bo wie pan, nawet najlepsza praca to tylko krótka chwila w życiu, liczy się to, jakim się jest człowiekiem. I są pewne decyzje, których żona i córka mogą panu nigdy nie wybaczyć. Niech pan o tym pamięta, panie Andrzeju.

Bo to będzie pana decyzja. Pana podpis.

Spodobał Ci się ten tekst? Zostaw swój adres email, a poinformuje Cię o każdym nowym wpisie na blogu