3 - tyle minut czytania

Tego dawno przy Reymonta nie było. Dawno nie było kolejek do kas, dawno nie sprzedano wszystkich biletów na pniu, w ciągu niespełna sześciu godzin, dawno włodarze klubu nie mogli liczyć na komplet widzów na stadionie przy okazji meczu. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu, kiedy do Krakowa przyjechał – w ramach eliminacji Ligi Mistrzów – Wielki, Królewski, Real. Potem nie udało się już wzbudzić takich emocji, a ostatnio o wypełnione po brzegi trybuny było ciężko.

Nie udało się to Barcelonie, ani Tottenhamowi. Nie udało się Lechowi ani Cracovii, choć w Krakowie wszyscy wiedzą, że święta Wojna to rzecz święta i trzeba na niej być. No nie tym razem. Co więc się stało, że udało się wszystko sprzedać? Czy w maju gramy w Europejskich Pucharach? Czy Wisła ruszyła z wielką transferową ofensywą? Czy może rozpoczęto na szeroką skalę działania marketingowe? No nie do końca. Do Krakowa w niedzielę przyjeżdża Legia. Tak, ta sama Legia, która po 30 minutach meczu z Lechem straciła siły, ta sama Legia, która z targanym finansowymi problemami ŁKSem wygrała dzięki samobójczej bramce w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Do Krakowa przyjeżdza zmęczony, słaby a co więcej osłabiony lider, ale to właśnie jego chcą oglądać kibice.

Czy mnie to dziwi? W najmniejszym stopniu. Rozumiem, że dla sympatyków Wisły niedzielny pojedynek to starcie ze „znienawidzonym”, odwiecznym rywalem. To – bez względu na wszystko – będzie wielki mecz. Zadbają o to kibice, zadba telewizja, a i piłkarze zrobią wszystko aby w tym meczu wszystko było „naj”. Oczywiście, tu kibiców zachęca rywal, stawka, znaczenie wyniku dla całosezonowej rywalizacji. Czemu się więc czepiam?

Czepiam się, bo chciałbym wiedzieć, dlaczego tak rzadko? Dlaczego tak rzadko na krakowskim stadionie jest komplet? Dlaczego najlepsza – jak podkreślają to wszyscy w Stolicy… Małopolski 🙂 – drużyna w Polsce wszystkie bilety sprzedaje na jeden mecz w sezonie? Mam wrażenie, że to wydarzenie burzy wszystkie wymówki, po jakie można by sięgnąć.

* Bo Kraków to miasto dwóch drużyn – zgadza się, ale jak widać nie przeszkadza to kibicom. Bez względu na lokalnego rywala, w niedzielę będzie komplet.
* Bo wciąż pokutuje opinia, że na stadionach dzieją się straszne rzeczy – wszyscy zainteresowani wiedzą, że na stadionach nie dzieje się nic strasznego od dawna, a nawet jeśli taka jest powszechna opinia – w niedzielę będzie komplet.
* Bo kibiców przyciągają wyniki – rzecz jasna. No ale z tym najlepsza drużyna w kraju nie powinna mieć problemów. Poza tym, od kilku lat Wisła regularnie gra o mistrzostwo, a pierwszy od dawna komplet będzie w niedzielę.
* Bo na promocję trzeba wydawać pieniądze – zgoda, ale można też wydawać mniej i działać planowo. Poza tym, przy wielkich meczach, promocja dzieje się sama. Magia Rywala przyciąga, przyciąga Liga Mistrzów, Barcelona, Derby.. no tak, ale komplet będzie w niedzielę.
* Bo kibiców odstraszają ceny – na niedzielny mecz – hitowy – ceny wyższe niż zazwyczaj. W porównaniu z cenami biletów na mecze Pucharu Polski czy Pucharu Ekstraklasy nawet kilkakrotnie. I co? I komplet będzie w niedzielę.

Mam wrażenie, że kibice w Krakowie nie są aż tak złośliwi lub leniwi aby przez cały sezon czekać na tylko jeden mecz. Raczej pokazuje, że potrzebny jest impuls aby chcieli przyjść i dopingować Białą Gwiazdę. Tym razem impulsem jest Legia. Ale to przecież nie jedyny dostępny bodziec. Wystarczy zacząć dbać o odpowiednią stymulację. I warto zacząć dbać już, bo niedługo do zapełnienia będzie nie 20, a 35 tysięcy krzesełek.

Tekst został zamieszczony także na http://www.11.pl/o_pilce_ale_bez_pilki/kogo_ogladac_chca_kibice_wisly/

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.