2 - tyle minut czytania

Szkoląc krótką formę…

 

Czy słyszeliście o telewizyjnej ofercie vectry? A może znacie koszt pakietów w UPC? Czy ktoś z Was wie, ile kosztuje Netia albo czy Cyfrowy Polsat jest konkurencyjny na rynku?

 

Z drugiej strony, czy wyobrażacie sobie, aby jakakolwiek poważna firma medialna w XXI wieku decydowała się na wejście w spór ze swoimi klientami, arogancko ich traktując, bez świadomości konsekwencji, jakie to ze sobą niesie? Czy w 2013. roku ktokolwiek poważny powie – kasujmy w sieci nieprzychylne komentarze, nic się nie stanie? Albo potraktujmy klientów „z buta” przecież nikt się nie zorientuje?

 

Nawet ogromne budżety reklamowe nie dają gwarancji zostania usłyszanym. Aby ktoś zechciał część uwagi poświęcić na daną ofertę,  musi poszukać czegoś więcej. Musi poszukać czegoś, aby zaszumiało. Musi być wyrazisty. Musi budzić emocje. Musi wkurzać. Nie da się zrobić szumu będąć grzecznym. Trzeba pokusić się o wulgaryzm, szok, skandal. I mieć w odwodzie plan ratunkowy. Trzeba mieć odpowiedzi, trzeba wytrzymać presję, a potem spijać śmietankę.

 

Każdy kryzys jest okazją do zdobycia uwagi i należy go przekuć w sukces. To naprawdę da się zrobić (choć rzecz jasna nie każdy potrafi – w sumie na całe szczęście). Natomiast trzeba mieć wielkie cojones aby kryzys wywołać, tylko po to aby go zażegnać. Swoją drogą, jeśli ktoś Wam opowiada, że kryzys wywołuje się sam i rozchodzi się sam, buja Was. Do tego, aby się niosło (cokolwiek, czy to dobre, czy to nie) muszą być tacy, którzy chcą go rozprzestrzeniać (w tym miejscu polecam poczytać sobie ”Punkt przełomowy” Gladwella). I w miarę upływu czasu, potrzebne jest dodatkowe paliwo, aby ogień nie zgasł…

 

Gdzie spotkaliście się z nc+? Wiecie o niej z ulotki? Z reklamy? Z billboardu? A może z internetu, prasy, programu radiowego? Gazeta, onet, Rzeczpospolita, tvn, natemat, wp, interia i inni, oddali miejsce (darmowe!) abyście usłyszeli o nc+. A potem o ich przeprosinach. A potem o ich ofercie, która aż tak bardzo się nie różni.

 

Ryzyko? Oczywiście, jest. Dlatego potrzbne są cojones. Bo trzeba kogoś wkurzyć. Ale ilu jest tych aktywistów, którzy rzeczywiście coś zmienią, dlatego że zostali wkurzeni… Garstka…

 

Cholera… To naprawdę miała być krótka forma…

 

PS. Swoją drogą, zadanie domowe. Wskażcie kryzys wizerunkowy, który coś zmienił w zachowaniu frim / korporacji (poza BP i Nestle kitkat). W szczególności, kryzys w polskich social media, który miał jakiekolwiek konsekwencje w rzeczywistości.