4 - tyle minut czytania

Wszystko zaczęło się od tego, że w ostatnim czasie kilka razy trafiłem na 10 zasad | podpowiedzi „jak dobrze pisać” Ogilvy’ego. Punkt pierwszy brzmi „Przeczytaj książkę Romana-Raphelsona o tym jak pisać. Przeczytaj ją trzykrotnie”. Ja póki co przeczytałem raz i choć nie ma tam żadnych bardzo odkrywczych myśli i jest to raczej pozycja porządkująca wiedzę czy intuicyjne podejście do pisania, to warto ją znać. Choćby po to, że dość gruntownie podkreśla prostą rzecz: kiedy piszesz, pamiętaj o dwóch rzeczach. Po co piszesz i do kogo piszesz.

Jasne, będzie miało znaczenie czy piszemy elaborat, czy notatkę, czy emaila. Ale to tylko dodatki. Kluczowe jest po co piszesz i kto to będzie czytał.

Po co. Dla kogo.

Dlaczego to ważne? Bo w tym co piszesz najważniejsze jest – o ile nie jest to popis artystyczny i sztuka dla sztuki – czy odbiorca zrozumie co do niego mówisz. Jeśli Ty wiesz o co Ci chodzi, łatwiej Ci będzie to przekazać. Jeśli zadbasz o to, żeby to było wyraźnie napisane, znowu ułatwiasz życie odbiorcy, nie będzie musiał się domyślać co też Ci po głowie chodzi. Zatem szukaj esencji.

Pamiętaj o odbiorcy. Szanuj odbiorcę. Miej na uwadze wszystko, co może utrudnić mu / przeszkodzić czytanie tego, co masz do przekazania. Pamiętaj, ile Ty masz czasu, na czytanie / słuchanie tego, co do Ciebie piszą i mówią. Pomyśl, jak bardzo doceniasz zwięzłość i brak wycieczek po opłotkach. Zrób tak, żeby Ciebie za to cenili. Szukaj esencji, a potem ścieśniaj ją.

Innymi słowy poświęć swój czas na to, żeby pisać zwięźlej, aby zaoszczędzić czas i energię odbiorcy*.

Czy ja tak umiem?

Swoją drogą, dziwna rzecz, im więcej czytam o tym, jak dobrze pisać (wcześniej blisko tego tematu było między innymi „made to stick”), tym trudniej mi się pisze. Zapewne wynika to z tego, że póki co za bardzo skupiam się na tym, co robię źle, za mało w tym jeszcze praktyki, no i brak przekonania, czy aby na pewno tak potrafię. Ostatnio zresztą dostałem po uszach za to, że: „może i dobrze się Ciebie czyta, może i interesująco piszesz, ale ja nie mam czasu czytać takich długich tekstów,…” touche…

A tak swoją droga, może się też zdarzyć tak, że zasady poznaję i ćwiczę tylko po to, aby je świadomie łamać i naginać… Lub też dopiero z czasem rozumiem, że próba łamania i naginania zasad wynika z próby pójścia na skróty. Nieudolnego najczęściej. Tak było w przypadku fotografii, gdzie dopiero po jakimś czasie zrozumiałem uwagę „przekrzywiony kadr nie czyni zdjęcia ciekawszym”.. i teraz się pilnuję, żeby jednak pion trzymał pion, a poziom był bliżej horyzontu.

Nieśmiało obiecuję poprawę. A przynajmniej obiecuję próbę poprawy.

Pozostałe zasady Ogilvye’go

( w moim freestajlowym tłumaczeniu) brzmią:

  1. Pisz tak jak mówisz. Swobodnie.
  2. Używaj krótkich słów, krótkich zdań i krótkich akapitów.
  3. Nie używaj żargonu – to oznaka pretensjonalności;
  4. Nigdy nie pisz więcej niż dwie strony na dany temat
  5. Sprawdzaj przytaczane cytaty
  6. Nigdy nie wysyłaj listu ani notatki w dniu, w którym ją napisałeś. Przeczytaj ją rano i przeedytuj ją.
  7. Jeśli to ważne, poproś kogoś, żeby to przeczytał i poprawił
  8. Zanim coś wyślesz, upewnij się, że jest absolutnie zrozumiałe, co chcesz powiedzieć
  9. Jeśli oczekujesz DZIAŁANIA odłóż pioro, idź i powiedź człowiekowi czego od niego potrzebujesz.

No i masz, cholera… David O. zrobił to lepiej. I tyle wcześniej ode mnie. Pozostaje mi uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć.

*W tym miejscu aż się prosi o cytat przypisywany Churchillowi: „Wybacz że napisałem tak długi list, ale nie miałem czasu by napisać go krócej”, acz z tego co udało mi się znaleźć, jest to raczej parafraza francuskiego matematyka i filozofa Blaise Pascala, który miał napisać

Je n’ai fait celle-ci plus longue que parce que je n’ai pas eu le loisir de la faire plus courte.

powyższe nie tylko oznacza dokładnie to samo, ale też na pewno prawdziwie pięknie brzmi w języki Balzaca;-) A tu źródełko; Przy okazji.. A czy Ty weryfikujesz informacje, którymi się dzielisz?

PS WordPress wie ode mnie lepiej 😉 Tytuł postu brzmi „jak dobrze pisać? Krócej.” A WordPress ślicznie zaproponował url „dobrze-pisac-krocej”. Można? Można. Muszę się jeszcze dużo nauczyć;