5 - tyle minut czytania

Zimne prysznice są owiane iście magiczną aurą. Mają być odpowiedzią na depresję, zły sen, braki w potencji, zbyt wolne odchudzanie i wszystko inne czego nie leczy sproszkowany róg bawoli. Ludzie dowodzą, że to wszystko autentyczna, najprawdziwsza prawda. Kłopot w tym, że badań potwierdzających moc zimnych pryszniców jest niewiele, a te które są, to raczej nieśmiało przedstawiane hipotezy, którym brak potwierdzających je dowodów.

Brak dowodów z kolei, jest dla mnie wyzwaniem. Tym bardziej że chcę, opowiadając Wam o swoich zimnych prysznicach, podeprzeć się czymś zdroworozsądkowym. Czymś co racjonalizowałoby ten szalony pomysł. Czymś innym niż ‚wydaje mi się”.
Tego wpisu możesz odsłuchać, bo autor lubi bawić się w radio

Skąd u mnie pomysł na zimne prysznice?

Prysznice, podobnie jak zmiana diety, zaczęły się od przeczytania zdecydowanie nienaukowej książki. Tej, po której byłem podpytywany o to, jak to jest jeść przez dwa tygodnie same ziemniaki i czy od tamtej pory jem wyłącznie skrobię. Odpowiadając – jedzenie ziemniaków nie jest szczególnie wysiłkowe, równocześnie ja po tamtych dwóch tygodniach jem wszystko, choć jem inaczej niż jadłem dotychczas i dobrze się z tym czuję.

Tuż obok pomysłu „jedz ziemniaki przez czternaście dni” czaił się na mnie „bierz zimne prysznice”. Jak widać, nieszczęścia chodzą parami. Podjąłem wyzwanie, przekręciłem prysznicową baterię „na niebiesko” i… pomyślałem, że mnie zdrowo porąbało. A potem zrobiłem to kolejnego dnia.. i jeszcze następnego. Przy czym muszę się przyznać, robiłem to źle. Co więcej, robiłem to trochę jak lama.

Czy zimny prysznic można brać źle i co do tego ma lama?

W grudniu pisałem o 10 minutach spędzanych pod zimną wodą. To się zgadza, ale to było 10 minut biernego stania, poprzedzone klasycznym myciem się pod ciepłą wodą. Co z kolei sprawiało, że całe moje prysznicowanie trwało co najmniej 15 minut. I było to codzienne 15 minutowe lanie wody. Przy czym gros tego lania było wody marnowaniem. Marnowanie wody jest złe, nawet jeśli ma przynosić tak ważne efekty jak zwiększona potencja. Mogłem zatem z pomysłu zrezygnować albo…

Przestać być lamą i brać tylko zimne prysznice. Od początku, do końca, włącznie z myciem. Jeśli myślicie, że to orzeźwiająca myśl, zachęcam do odkręcenia zimnej wody i przytrzymania pod nią ręki – to daje powiew świeżości. Kolejnym krokiem jest wejść pod tę wodę nagusieńkim i się w niej umyć. Czyste szaleństwo, kto by się na to pisał…

Ja się piszę. I za każdym razem wydaje mi się to szaleństwem, ale teraz trochę trudno mi sobie wyobrazić, że miałbym tego nie robić. Chyba to… polubiłem. Poza tym, podoba mi się pomysł robienia czegoś, czego nie robią inni. Co inni uważają za hardcore’owe.

Zimny prysznic budzi

Miał być dobrym pomysłem na sen (bo wychładza i organizm rzekomo przechodzi w tryb drobnej hibernacji, a stamtąd już tylko krok do spania), ale to jest przede wszystkim szok dla organizmu. To jest taki chłodny strzał w policzek. Filmowe wiadro zimnej wody, której zadaniem jest cucić. I – nie musicie tego sprawdzać, uwierzcie na słowo – cuci.

A skoro cuci i wybudza to lepiej sprawdzi się rano, nie wieczorem. Zimny prysznic daje energetycznego kopa i nakręca do stawienia czoła nowemu dniu. To naprawdę doskonały (i ciut szalony) początek dnia. Po kilku minutach pod zimną wodą masz chęć działania (i szybkiego wyjścia spod prysznica). O to chodzi.

Zimny prysznic jest także oszczędny

Oszczędza czas, wodę i energię potrzebną do ogrzania wody. Nasza planeta lubi to. Jeśli Twój prysznic trwa zbyt długo, po prostu sięgasz po mocniejszy strumień zimnej wody i szybciej kończysz.

Oszczędza też natłok myśli. Zimny prysznic jest doskonały do tego, aby przestać myśleć, ponieważ skupia na sobie całą Twoją uwagę. Masz za dużo na głowie? Chcesz dać głowie trochę oddechu, wskakuj pod zimną wodę. Obiecuję, wszystkie myśli biorą na wstrzymanie. Może z wyjątkiem tej odpowiedzialnej za wszystkie krzywdy jakie chcesz mi wyrządzić.

Zimny prysznic ma być dobry dla zdrowia

Ma wzmacniać układ immunologiczny. Rzekomo. Układ immunologiczny jest ważny. Lubi kiedy jemy na zielono (np. jarmuż) i kiedy jemy ciut mniej mięska i… jak się okazuje lubi, kiedy mu zimno.

Za to zimny prysznic nie wpływa na odchudzanie. Za krótko trwa, żeby mieć wpływ. Nie zachęcam do dłuższego prysznicowania, bo już mnie macie za szaleńca. Mówię tylko, że ten element i ta obietnica jest cokolwiek na wyrost. Nie oznacza to, że wychładzanie nie ma żadnego wpływu, ale tu musicie poczytać sobie o brązowym tłuszczu.

Zimny prysznic, czyli chęć wychodzenia ze strefy komfortu

Ktoś może uznać, ten argument za naciągany, ale ja się go trzymam. Zimny prysznic jest czymś, czego możemy łatwo uniknąć – wystarczy nam sprawny kocioł grzewczy;) Na zimny prysznic decydujemy się sami, przez nikogo nie przymuszani. Dla siebie. Aby pokazać sobie, że umiemy zrobić coś, co wykracza poza nasze oswojone, „milusie” otoczenie. Uczymy się też, że umiemy przeżyć to, co niekomfortowe. A skoro tak, to mniej przerażające może być opuszczanie strefy wygody także w innych warunkach. Zamiast lękać się tego, jaką krzywdę nam taka wędrówka poza znane może zrobić, skupiamy się na tym, co może nam dać.

Sama wola wychodzenia poza to co „milusie” i znane, jest cenna. Nauka szaleństwa w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach, jest cenna. Udowadnia także, że drzemie w nas pierwiastek nieodpowiedzialności i zgody na niewygodę. Niewygodę, która jest zawsze ceną odkrycia i rozwoju.

Zachęcam do obejrzenia poniższego materiału

I zapoznania się z tym artykułem:

5 Real Scientific Benefits of Cold Showers

Do próbowania zimnych pryszniców więcej nie zachęcam, wszak i tak uważacie mnie za szaleńca:) gdybyście się jednak skusili, dajcie proszę znać w komentarzu jakie są Wasze wrażenia 😉