5 - tyle minut czytania

Jakie jest najskuteczniejsze, najbardziej efektywne narzędzie do komunikacji i reklamy w sieci? I to takie, które dzięki relatywnie niskim nakładom pozwoli w długiej perspektywie zarobić / osiągnąć najwięcej? Social Media? Mobile? Marketing wirusowy? Jeśli ktoś z czytających myśli źe display, to bardzo źle myśli. Podobnie zresztą jak wszyscy, którzy wybrali coś z przytoczonego wyźej zestawu. Emailing proszę drogich czytających. Choć mamy tyle różności do wyboru, w dalszym ciągu najlepiej działa direct email marketing. A najczarniejsza z mrocznych jego odmian jest spam.

Krótki przerywnik muzyczny. Miał być na końcu wpisu, ale powiedzmy sobie szczerze, do końca wpisu nikt nie dotrwa;) Więc już teraz, specjalnie dla Was Dr Misio zaśpiewa o spamie…

Kilka ciekawych liczb

Wg pewnego badania, szacuje się, źe w 2015 r bedzie istniało ponad 4 miliardy skrzynek e-mailowych, z czego – co śmiem twierdzić dość ciekawe – ledwie 26% (bagatelka bo ponad miliard) to skrzynki firmowe. Reszta to nasze prywatne adresy.

Rzekomo różnego rodzaju filtry potrafią wybić (średnio) 99,5% niechcianych wiadomości – przy czym doprecyzuję, niechcianych bo szkodliwych, a nie niechcianych bo ktoś czegoś od Ciebie chce, co Ty naprawdę zrobić powinieneś. Tylko że przy odpowiednio dużym wolumenie wysłanych wiadomości (od 50 do 150 miliardów spamowych wiadomości dziennie) nawet tak wysoki procent odrzuceń nie wystarcza.

Pojawiła się także…

Ekonomia spamu

Ile nas on kosztuje, a kosztuje wcale nie mało. Bo kosztuje przesył danych (który mógłby być wykorzystany przez inne dane, i znowu, znaczenie ma nie tyle wielkość wiadomości [bo spamerzy wiedzą, że mail powinien być lekki] ile to, ile oni wiadomości ślą). Są też kalkulacje ile trwa kasowanie niechcianych wiadomości, a że czas to pieniądz, to ile to kasowanie nas kosztuje.

Żeby było zabawniej, ktoś oszacował, że wydatki przeznaczane na ochronę przed spamem nawet 100 krotnie przewyższają zyski spamerów… I tu dochodzimy do tego, czym w notce chciałem się podzielić.

Rzekomo, rocznie spamerzy mają do zgarnięcia 200 milionów dolarów. Tyle mniej więcej można zarobić na niechcianych wiadomościach z ofertami farmaceutyków, akcji i innych propozycji finansowych, hazardu, ofert dla dorosłych czy nawet dyplomów wyższych uczelni. 200 amerykańskich baniek. Wcale nie mało, ale miejmy też na uwadze, że np. amerykanie na gumę do żucia rocznie wydają miliard dolarów. To może ten spam nie taki zyskowny…?

Dla spamera, kosz wysyłki jednego maila to jedna stutysięczna część dolara. Ale biorąc pod uwagę, że 99,5% wiadomości wyłapują filtry, a z pozostałych lwia część i tak jest przez odbiorcę ignorowana… sami chyba widzicie, że trochę się trzeba natrudzić, żeby na spamie zarobić…

I dlatego spamerzy muszą być sprytni. Muszą optymalizować swoje działania, minimalizować koszty, zwiększać zyski, racjonalizować wydatki… cholernie trudno jest być nawet i oszustem (zakładając że spamer to oszust…)… może za dużo powiedziane – cholernie trudno być natrętem w obecnych czasach. Dlatego kombinują, wczytują się w najnowsze badania, stosują najnowsze socjotechniki… Dwa przykłady:

Czasem wszystko działa na opak

Jeśli czytaliście „Think like a freak” to wiecie (a jeśli nie czytaliście to polecam), że nigeryjscy spamerzy bez żenady piszą że są z Nigerii, choć wszyscy wiedzą, że nigeryjski spam to ściema. I o to chodzi, żeby w pierwszym rzucie odseparować tych, którzy pomyślą „jestem genialny, gdyż was przejrzałem, o Was czytałem i ja wam się nie dam nabrać!”… tylko że to o to im chodzi. Dzięki temu że takich geniuszy odseparowują, nie tracą czasu w kolejnych krokach, kiedy trzeba przekonać, a następnie zgolić frajerów. Dzięki prostemu zabiegowi – otwarciu maila słowami „jestem z Nigerii” oszczędzają czas i kasę. Takie to proste.

Co jest najcenniejsze dla każdego spamera? Działający, sprawdzany adres e-mail. Co robi każdy normalny człowiek, który widzi, że dostaje pocztę której nie zamawiał? Sprawdza, czy w stopce jest link do wypisu z listy subskrybentów. I wierzy, że tylko uczciwi taki link dodadzą, bo przecież żaden spamer nie pozwoli się wypisać ze swojej listy… Tylko, że klikając w spamerską wersję „wypisz mnie” nie tyle się wypisujecie, co dajecie czytelny sygnał spamerom – tu jest taki facio (lub babka) co sprawdza swoje maile, czyta je więc można by mu sprzedać jakiś farmaceutyk, albo zaproponować mu akcje, albo dać mu jakiś dyplomik, bo szkoda by było, aby taki bystrzacha bez dyplomu po świecie chodził… Więc nie zdziwcie się, jeśli po wypisaniu się z jednej czy drugiej listy dziwnych maili dostawać będziecie więcej, nie mniej… #truestory bro…

Nie ma chyba jednej organizacji spamerskiej… Ciekawe więc, jakie są między nimi relacje.. Jak podzielili się rynkami wpływów… czy organizują konferencje wymieniając doświadczenia… Ciekawe czy stosują filtry antyspamerskie i czy przypadkiem sami nie narzekają na to, że dostają masę syfu na maila… Pewnie mają kilka skrzynek;-)

Z dobrych wieści, podobno w 2012 roku zatrzymał się trend wzrostowy w liczbie wysyłanych niechcianych wiadomości (nie zauważyłem). I podobno teraz ma już być lepiej (chciałbym zauważyć).

Cholera… po raz kolejny okazuje się, że nie potrafię pisać krótko, zwięźle i na temat…

W tym miejscu przyda się kilka linków do miejsc, z których czerpałem wiadomości:

https://www3.trustwave.com/support/labs/spam_statistics.asp
http://www.trendmicro.com/us/security-intelligence/current-threat-activity/global-spam-map/
http://www.radicati.com/wp/wp-content/uploads/2011/05/Email-Statistics-Report-2011-2015-Executive-Summary.pdf
http://en.wikipedia.org/wiki/Email_spam
http://blogs.wsj.com/ideas-market/2012/08/13/the-economics-of-spam/
http://freakonomics.com/books/think-like-a-freak/

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.