Święta, święta i po świętach, ale ja nie o świętowaniu. Raczej o tym, jak świętowanie (i inne okoliczności) wpłynęły na moje blogowe plany i jak się z tym czuję… Zerknijmy na ostatnich kilka dni…

Wielki piątek: dzień jest na tyle spokojny, że mogę pokusić się o Krótki poradnik jak się budzić. Uważam go za całkiem niezły, wiem, że będę przygotowywał jego wersję głosową.

Wielka sobota: sobotę od jakiegoś czasu traktuję jako dzień odstępstwa, pozwalam sobie zaplanować dłuższe spanie – z premedytacją. Ale wieczorem wymyśliłem, żeby niedzielny poranek umotywować (zgodnie z własnym poradnikiem) nagraniem. Poza tym, sobota nie była taka całkiem bezowocna, popełniłem wpis: Ale zgodzi się pan ze mną

Wielka niedziela: trudniejsza pobudka, bo poprzedzona późniejszym położeniem się spać. Poranek bogaty w rzeczy do zrobienia, ograniczony czasowo bo jesteśmy poumawiani. Mam dwie możliwości:

Zagryźć zęby i zrobić wszystko, co sobie zaplanowałem. Najlepiej na raz i równocześnie 

Dać sobie kilka sekund i zrozumieć co z perspektywy dzisiejszego poranka jest ważne i urealnić to, co zrobić się uda.

Która ścieżkę wybierasz?

Wersja pierwsza kończy się presją. Presja może i diamenty z węgla tworzy, ale znacznie częściej prowadzi do wybuchu, zwłaszcza jeśli gdzieś materiał kruchy i ciśnienia nie wytrzyma. A kiedy ciśnienie gwałtownie jest uwolnione, to… trzeba dużo sprzątać. I nagle okazuje się, że im więcej próbujesz zmieścić w jednostce czasu, tym więcej musisz sprzątać. No chyba, że jesteś perfekcyjną panią domu, lajfhakami władasz jak nunczakiem, a celem Twojego życia jest łączenie kolejnych punktów na liście rzeczy do zrobienia.

Wersja druga – określenie priorytetów. Wychwycenie tego, co jest naprawdę istotne z punktu widzenia przyjętych założeń i skupienie się na tym właśnie. Trzeba stanąć z boku, przyjrzeć się sytuacji i mądrze wybrać. Może się okazać, że stając z boku zobaczysz, że wciąż jeszcze się da i że warto realizować pierwszy ze scenariuszy, ale przede wszystkim zobaczysz inne opcje, inne możliwości i będziesz zdrowiej żyć.

Priorytety są ważne, ale…

Podstawowe pytanie każdego działania powinno brzmieć „po co”. A odpowiedź wbrew pozorom nie jest oczywista, ba – rzadko kiedy bywa. Rzadko kiedy ją znamy. Zbyt często skupiamy się na działaniu dla działania, z którego coś gdzieś kiedyś na pewno wyjdzie. I na pewno będzie po naszej myśli. Może też być tak, że skupiamy się na działaniu, bo to jest nasza forma ucieczki. Bo gdybyśmy się zatrzymali, to cała misternie bez celu pleciona układanka rozsypałaby się nam w palcach. Więc lepiej się nad tym nie zastanawiać, tylko pleść dalej.

Cały ten mój poranny, blogowo podcastowy wysiłek (bo to trochę jest wysiłek i trochę się muszę pilnować) czyniony jest po to, aby zmieniać siebie i aby łatwiej było mi i ze mną żyć. To jest trochę szukanie sensu mojego życia (górnolotne), trochę odnajdywanie małych przyjemności na co dzień, z pracą nie związanych, trochę sprawianie że łatwiej ze mną żyć. Bo się więcej uśmiecham, bo mniej jestem spięty, bo mam czas i chęć na to, żeby pomóc… w rzeczach małych. W przygotowaniu kawy, w przygotowaniu śniadania, w załadowaniu zmywarki. Dużo małych rzeczy, na co dzień. 

Więc jeśli kluczem jest ułatwienie codzienności, to czy zasadnym jest wprowadzanie stresu od samego rana? Tylko dlatego, że obudziłem się z myślą „zrobię coś dla siebie”? Moim zdaniem nie o to mi chodzi. Moim zdaniem, ważniejszy był „nasz poranek” a nie „moje nagranie”. I dlatego konieczna była weryfikacja założeń i planów.

… ale nawet ważniejsza jest świadomość celu i umiejętność adaptacji planu

Już coś chyba wspominałem o tym, że w przypadku podejmowania decyzji kluczowy jest nie tyle proces dochodzenia do decyzji, ale działanie na tej podstawie podjęte i umiejętność robienia jego korekty. Dokładnie tak samo jest z planowaniem. Nawet najlepszy plan jest super, ale rzadko kiedy uwzględnia wszystkie okoliczności i scenariusze wydarzeń, które mogą mieć miejsce w trakcie realizacji. Próba stworzenia planu idealnego prowadzi do paraliżu, podobnie jak poszukiwanie perfekcji.

To co moim zdaniem decyduje o skuteczności osiągania celów, a zatem jest najważniejsze w planowaniu:

a) określenie celu;
b) określenie kierunku i zarys planu;
c) działanie;
d) adaptacja w zależności od okoliczności i sił witalnych;

I tak sobie uzasadniłem, dlaczego nie nagrałem poradnika pobudek wtedy, kiedy chciałem. Ale nagrałem go i tak;-)