Co chcesz robić w życiu?

W ogóle bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi, ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.

Kiedy słyszysz te słowa, to niemal na pewno widzisz młodego gościa jarającego blanta gdzieś na balkonie starej warszawskiej kamienicy. W końcu to Laska, który chce być ambasadorem jak Tony Halik… A Ty, wiesz co chcesz robić w życiu?

Ja nie wiem i dotychczas nie bardzo się nad tym zastanawiałem, bo to też mało komfortowe pytanie. Zbyt nieokreślone, zbyt odległe, przecież na odpowiedź i określenie celu, na dążenie do tego celu, na życie mam jeszcze czas. Zdążę. Przecież czasu mi nie braknie. 

Czy wiesz co chcesz robić za 10 lat?

Załóżmy, że czasu nam nie braknie. Załóżmy, że możemy patrzyć daleką perspektywą. Zatem… wiesz gdzie chcesz być za 10 lat? 10 lat? No coś ty. Za daleko, zbyt odległe, za dużo zmiennych.

A za 5 lat? A to jakaś nieudolna rozmowa rekrutacyjna? 5 lat stary, tyle czasu, że ho, ho. Ziemia zdąży 5 razy okrążyć słońce, Trump przestanie być prezydentem, Tusk przyjmie niemieckie obywatelstwo, a Musk będzie wciąż w drodze na Marsa. Po co pytasz? Bo lubię pytać;) 

A za dwa lata? Dwa lata to wciąż daleko od dziś. To wciąż abstrakcyjna jednostka. To wciąż za daleko, żebym to określał.

Ok. Spróbujmy inaczej. Czy to co robisz dziś, chcesz robić za 2 lata? Zabolało? Mnie zabolało. Więcej, przyznaję się sam przed sobą, że przeraża mnie myśl, że za dwa lata będę robił to samo co robię teraz. Tylko równocześnie, łapię się na tym, że całe „wczoraj” mi przeleciało. Zeszły tydzień przeleciał. Święta Bożego Narodzenia były ledwie chwilę temu. Ostatnie dwa lata mignęły jak pstryknięcie palcem. 5 lat? 10 lat tak samo. Jak duża jest więc szansa, że najbliższe 12, 24, 60 miesięcy zrobi tak samo? Dobrze by było nie znaleźć się w tym samym miejscu za te kilkanaście miesięcy, bo to jednak głupota i chciejstwo… 

Nie wiem co chcę robić w życiu i co teraz?

Czy powyższe uwagi dają odpowiedź na pytanie „co chcę robić w życiu”? Oczywiście że nie. Nie taki jest powód tych pytań. Ale mają zachęcić do tego, żeby się nad tym zacząć zastanawiać. Żeby uznać… zrozumieć, że to ważne. Żeby zacząć próbować sobie ten cel określić. Jakikolwiek. Nie wiesz co chcesz robić w życiu? Zacznij się więcej uśmiechać. Co Ci szkodzi:)?

Rzecz w tym, że zrozumienie potrzeby tego, że dobrze jest coś chcieć i do czegoś dążyć, ma ogromne znaczenie. Rzecz w tym, że pierwszy krok przybliża do zrobienia kolejnych. Truizm – najtrudniej zacząć. Największą siłę musisz włożyć aby przełamać tarcie, które musisz pokonać, kiedy chcesz wyjść ze stanu spoczynku. Fizyka. 

Tylko że ten opór, to mamy chyba głównie w głowie. A danie sobie szansy i danie sobie czasu na poszukanie odpowiedzi zaczyna owocować w zupełnie niespodziewanym momencie. Czasem to, czego chce może wynikać wprost, czasem może wynikać z zaprzeczenia tego, czego nie chcę. To może być cichy szept, którego warto posłuchać. Zaufać sobie.

Moja myśl przyszła zupełnie nieoczekiwanie, jest wciąż dość nieokreślona, a równocześnie pięknie otwarta. Przyszła ubrana w słowa. I skoro przyszła, to ją dobrze uchwycić i zapisać. I schować tak, żeby móc do niej często sięgać. 

Chcę robić rzeczy, które chcę robić. 

To jest kierunek, w którym chcę iść i kryterium, które chce stosować. Oczywiście, że nie wszystko w moim życiu będzie podpadało pod to „motto”. Będzie też cała masa rzeczy, które robić będę musiał, bo są one gwarancją bytu. Za coś trzeba zjeść, za coś trzeba mieszkać. Ale jest masa rzeczy, na którą wpływ mam i mogę do niej stosować właśnie tę miarę. I jest cała masa (małych i dużych) rzeczy, która może motywować do tego, by wstawać rano, by chciało się chcieć. I całkiem przy okazji, kiedy chcę, to co muszę, to muszę przychodzi znacznie łatwiej. 

Mam zatem myśl. Gdzie ją zatem zapisać, żeby mieć ją zawsze pod ręką. Unikając nachalności i natarczywości, tak jak unika się budzika o 6 rano. Równocześnie zachować ją tak aby móc się z nią oswoić i o niej pamiętać. Zawsze pod ręką mam telefon… na telefonie tapetę. I to miejsce mnie przekonuje. A taki jest efekt:

Chcę robić rzeczy, które chcę robić

Motto na tapecie telefonu

Takie rozwiązanie pozwala lepiej pamiętać. I się stosować. 

Wszystkim, którzy wiedzą czego chcą i dla których cała moja notka to same oczywistości – zazdroszczę. I może nieśmiało wierzę, że Was gonię 😉 A jeśli wiecie czego chcecie, to może by tak wpisać w komentarzu, niech się inni zainspirują?