Jak dobrze pisać? Krócej.

Wszystko zaczęło się od tego, że w ostatnim czasie kilka razy trafiłem na 10 zasad | podpowiedzi „jak dobrze pisać” Ogilvy’ego. Punkt pierwszy brzmi „Przeczytaj książkę Romana-Raphelsona o tym jak pisać. Przeczytaj ją trzykrotnie”. Ja póki co przeczytałem raz i choć nie ma tam żadnych bardzo odkrywczych myśli i jest to raczej pozycja porządkująca wiedzę czy intuicyjne podejście do pisania, to warto ją znać. Choćby po to, że dość gruntownie podkreśla prostą rzecz: kiedy piszesz, pamiętaj o dwóch rzeczach. Po co piszesz i do kogo piszesz.

Jasne, będzie miało znaczenie czy piszemy elaborat, czy notatkę, czy emaila. Ale to tylko dodatki. Kluczowe jest po co piszesz i kto to będzie czytał.

Continue readingJak dobrze pisać? Krócej.

Dlaczego zadaję tyle pytań?

To będzie wpis chyba nieco ekspiacyjny. Może nawet delikatnie „coming outowy”. To także wpis co sobie sezonował, bo pierwszy raz w mojej głowie pojawił się rok temu. Teraz dojrzał, by go w słowa ubrać.

Mam taką, zdaje się niejednokrotnie potwornie irytującą, manierę zadawania pytań. I w pracy, i w domu, i poza domem. Co gorsza, zwykle jest tak, że na jednym pytaniu się nie kończy, a najlepsza nawet odpowiedź zazwyczaj nie gwarantuje, że przestanę drążyć. Raczej im lepsza odpowiedź, tym większą mam ochotę pytać dalej. Co więcej, czasem pytam nawet wtedy, gdy kolejne pytania nic nie wnoszą. Pytam także wtedy, gdy znam odpowiedź (albo wydaje mi się, że znam odpowiedź).
Continue readingDlaczego zadaję tyle pytań?

Nie napiszę 52 wpisów na blogu w tym roku

No nie napiszę.

I to nie jest tak, że takie wyzwanie (bo dla mnie to zapewne wyzwanie) mi przez myśl nie przeszło. Przeszło:) Ale…

To się nie wydarzy. Znam siebie wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć że to się nie uda. Zapału nie starczy ;-)

Zresztą.. już nawet wiem o czym nie napiszę. Continue readingNie napiszę 52 wpisów na blogu w tym roku

Co Cię nie zabije – wersja australijska

Scenka rodzajowa w całkiem zwyczajnym domku na przedmieściach małego miasta w Australii, wyróżniająca się nadmierną ilością dialogów i wymownej ciszy. A zaczęło się całkiem niewinnie... - Wkładając buty, sprawdźcie, czy nie ma tam pająków. - Pająków? - Tak, pająków. Uważajcie zwłaszcza na te, które nazywamy „redback”. - Redback? - Tak, to te z czerwonym paskiem na grzbiecie. Czerwony pasek na grzbiecie. Nie należy pytać o więcej, prawda? -...

Dlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

Musiałem dodać to prawie, żeby nie było przesadniego dramatyzmu. Ktoś czasem czyta. Co prawda prawie nikt nie komentuje, ale widać nie można mieć wszystkiego:-) natomiast wg liczb czytają nieliczni (nazwijmy Was na potrzeby waszego i mojego ego – elita) i czytającym wyjaśnię, czemu piszę.

Continue readingDlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

Kolejne przyczyny tego, że nikt nie czyta mojego bloga

W uzupełnieniu notki "czemu nikt nie czyta mojego bloga" bez przesadnych wstępów, szukając powodów tego, że wciąż jeszcze nie zostałem bardzo poczytnym blogerem (choć nigdy nie było to celem mojego pisania, ani nie boli mnie to tak bardzo, jak może wynikać z obu notek;-) Więc… pierwsze dziewięć powodów już spisałem. Do głowy przychodzą mi kolejne: Po dziesiąte, bo nie wykorzystuję wszelkich możliwych narzędzi do promocji XXI wiek jest...

Dlaczego nikt nie czyta mojego bloga?

Dziś wpis z wysokiego C. I jeszcze powinienem dodać, że to nie będzie notka pełna łez i żalów i szlochów tylko próba odpowiedzi na to trudne pytanie – co robię źle. Ale jako że tłumaczy się tylko winny, to chyba jednak muszę ze dwa słowa dodać. Nie mówię o sobie bloger ani nie bloguję dla poczytności. O tym dlaczego piszę choć niewielu mnie czyta, też będzie notka (taki mam przebiegły plan). Nie łudzę się, że czeka mnie świetlana promkowa przyszłość, ale ponieważ lubię, gdy moje ego jest łechtane, przyjemnie byłoby wiedzieć, że ktoś jednak poza nielicznymi krewnymi (którym współczuję z tego miejsca) jednak czasem ktoś tu wpadnie, poczyta, uśmiechnie się i popędzi dalej w swoją stronę. A jednak tego nie robią.

Dlatego, postanowiłem spróbować się zmierzyć z tą trudną materią i odpowiedzieć sobie (skoro nikt inny nie czyta), czemu nikt inny nie czyta. Przystępując do ekspiacji (trudne słowo na pralkę) nieśmiało wymienię swoje okołoblogowe grzechy (te autentyczne i te domniemane). Continue readingDlaczego nikt nie czyta mojego bloga?

1:0 dla Cypru

Zasypiasz przy szumie morskich fal... Budzisz się przy szumie morskich fal. Nie słyszysz żadnego jowialnego zawołania na modlitwę z Minaretu, słyszysz tylko kojący szum fal rozbijających się o... falochrony. Budzi Ci, jaskrawe i grzejące do nieprzyzwoitości słońce, a także świadomość, że przynajmniej przez najbliższych kilka dni będziesz mieć wszystko gdzieś. Nawet gdzieś możesz mieć posiadanie wszystkiego gdzieś. Piękny poranek. Dlaczego 1:0? Gdyż albowiem chcąc niechcąc porównuję wakacje na...

(Nie)Wszystkie koty Cypru

Dziwny to kraj ten Cypr, gdzie na każdym kroku spotkać można kota, a psów w zasadzie nikt nie widział - no prawie nikt, bo czasem szwęda się jeden z drugim, ale jakoś tak nieśmiało i bez przekonania. Za to koty... Koty rozwalają się wszędzie i wszem i wobec pokazują, że to one rządzą tą wyspą. No zresztą sami zobaczcie... [nggallery id=47]

Czym różni się podróż na Cypr od podróży do Hurghady?

Szykuje się mała powtórka z rozrywki. Dwa lata temu postanowiliśmy skorzystać z okazji i gdy w Krakowie szalały mrozy, śnieźyce i różne inne przypadłości zimy postanowiliśmy wybrać się do Hurghady. Tamtą podróż przeźyłem, swoje przecierpiałem i opisałem wszystk zaczęło się już w samolocie... Aby tradycji stało się zadość, i tym razem kilka słów kreślę lecąc kilka tysięcy stóp nad ziemią, ale po kolei. Po pierwsze, dlaczego Cypr? Gdyż......

Ważka AD 2011

Wychodzi na to, że jak nie zrobię Ważce zdjęcia, to źle się czuję. Ja się źle czuję albo ważka czuje się źle... Co kto woli:) Inna sprawa, może dzięki takiej regularności, w końcu się nauczę ją fotografować ;-) A w gratisie pszczółka, konik polny i jagódka. Znaczy się znowu przyrodniczo;) [nggallery id=45]

Wroc… love

Korzystając z okazji i możliwości kilka zdjęć z zaprzyjaźnionego... a w zasadzie zaprzyjaźnianego miasta Wrocławia. Dygresja przed zdjęciowa - Krakusowi po Wrocławiu najlepiej poruszać się piechotą, wszędzie trafi szybciej (zwłaszcza do restauracji i do knajpy). Próba poruszania się po mieście samochodem, bazująca na tym, co podpowie GPS względnie mapa kończy się wycieczką krajoznawczą i nadmiarem mostów. [nggallery id=41]

(nie)Pewne typy na 26. kolejkę Ekstraklasy

Wtorek Mecz o życie w Bytomiu. A raczej mecz o życie dla jednych i o względny spokój dla drugich. Dla Cracovii najlepszy i najważniejszy moment na przełamanie względem meczów wyjazdowych ale... Cóż... Cracovia na wyjazdach nie wygrywa - to fakt. A Polonia... wygrała z Jagiellonią, wygrała z Ruchem - to dobre przesłanki. Czy wystarczające? Moim zdaniem tak, więc mój typ to: 1 Polonia Warszawa czy Jagiellonia, dobre pytanie,...

(Nie)Pewne typy na XXIV kolejke Ekstraklasy

Piątek Mocne uderzenie na dobry początek. Wielka Legia z Wielkim Widzewem.. no dobra, tak było jeszcze parę lat temu, dzisiaj to brzmi cokolwiek karykaturalnie. Podobno na Legii wstydem jest teraz nie wygrać, więc cóż.. Witamy w Piekle (Skorży), witamy w raju (Michniewicza), bo Widzewowi bardziej się będzie chcieć, a Legia przecież w tym sezonie chce powalczyć o Puchar Polski... Punkty przez Wojskowych zostaną stracone.. Pytanie tylko, czy uda...

Jak się (nie) nauczyć typować – Ekstraklasa XXII kolejka

Piątek Górnik jest w tym sezonie tak nieobliczalny, że zdolny jest do wszystkiego. A ponieważ ostatnio była i porażka i remis, więc czas na zwycięstwo. Tym bardziej, że Lechia chyba wciąż nie wierzy w to, co spotkało ją w Krakowie, a jej bramkarz... well.. Franciszek Smuda nie mógł się mylić... prawda? Zatem 1. Wisła czy Bełchatów.. Raczej Wisła. Chociażby dlatego, że wreszcie zaczyna kolejkę i ma do dyspozycji...

Pierwszy Fotospacer 2011

Wszyscy wiedzą, że czasem najważniejszy jest pretekst lub okazja. Warsztaty Sztuki Fotografii zaprosiły amatorów fotografii z Krakowa na spacer w 70 rocznice utworzenia getta w Krakowie. Dzięki temu, można było się czegoś nowego dowiedzieć, a co ważniejsze, wyżyć nieco artystycznie. Efekty? No takie jak widać poniżej:) [nggallery id=39]

Wspomnienie lata zimą, czyli kilka kolejnych zdjęć z Hurghady

To już chyba będzie koniec wspominek z Egiptu... Chyba, bo jeśli o mnie chodzi, to nigdy nie można być niczego pewnym. Na pierwszy ogień dorzucę zdjęcie zrobione przy świątyni Hatszepsut. Skały, błękit, księżyc a wszystko na jednej fotografii... a co, jak szaleć, to szaleć. [nggallery id=6]

Prawda czasu, prawda ekranu – zdjęć z Hurghady ciąg dalszy

Kilka kolejnych fotografii prosto z Egiptu. Niektóre jeszcze gorrące, a niektóre nawet całkiem rozgrzewające;) Zaznaczam, że mało edytowane i nie retuszowane, chociaż jak widać, memu aparatu należy się czyszczenie matrycy i zapewne w najbliższym tygodniu na takie czyszczenie zostanie skierowany... [nggallery id=7]

Uwagi końcowe, czyli czego się nauczyłem w Hurghadzie.

> Kiedy ktoś zdobędzie sympatię pasażerów 'na wejściu' zapadnie w pamięci podróżnych aż do samego końca. Kto jak kto, ale Polacy potrafią pielęgnować wspomnienia... > Jeśli liczysz na kolorowe drinki z parasolkami, zmień miejsce w którym planujesz urlop. Mina barmana studiującego skład zamówionego drinka jest bezcenna i na długo zostaje w głowie. Jeśli zależy Ci na tym by pić, niezależnie od tego co pijesz, Egipt Ci się spodoba....

Shoping centre Hurghada czyli Szybki kurs targowania

Jest kilka zasad, które mogą przydać się każdemu, kto wybierze się na małe zakupy w arabskim kurorcie. Po pierwsze, nie zakładaj, że musisz wyjść z rzeczą, którą sobie upatrzyłeś. Po drugie, miej przygotowane kilka wymówek, dlaczego nie możesz wydać więcej niż określona kwota. Po trzecie, nie przejmuj się wymówkami sprzedawcy. Nie miej skrupułów. On naprawdę zna się na tym lepiej od Ciebie (choćby z racji doświadczenia) i nawet...

Bounce’ujący taksówkarz w krainie strusiów pędziwiatrów, czyli komunikajca w Hurghadzie

Na ulicach Hurghady jest głośno i tłoczno praktycznie przez całą dobę. Na chodnikach tłoczą się turyści próbujący uniknąć hałaśliwych naganiaczy z jednej strony oraz wiecznie się spieszących taksówkarzy z drugiej. Przejść dla pieszych nie ma, więc trzeba wykazać się refleksem odwagą i przemknąć między samochodami, albo - prawie jak w Nowym Jorku, po prostu się po tej drugiej stronie urodzić. Kierowcy w Hurghadzie są specyficzni i z uwielbieniem...

Nierówna walka z mikrobami… Hurghada dzien II

W Egipcie spodziewać się można wszystkiego. Nadmierna przyjaźń, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni, jest dla nas zagadką, tym bardziej, że nie można mieć pewności co się za nią kryje. Jedną rzeczą jest milcząca zgoda na nagabywanie, inną wędrówka za sprzedawcą do jego ‚little shop’ którego nikt nie chce odwiedzić, a on przecież sprzedaje taniej i jedyną wadą jego stoiska jest to, że nie jest przy głównej ulicy…

Więc chodź za mną maj friend, I’ll show You takie things, że nie uwierzysz… Po trzecim skręcie w coraz ciemniejsze zaułki, uznaliśmy że nie warto się za nim pchać… A jeszcze dziś rezydent opowiedział nam o zabawie tubylców – otóż z lubością wpatrują się w wybranego turystę, podążając za nim intensywnie wzrokiem, a następnie wykonują dłonią gest podrzynania gardła…

Jak się okazuje, skrzydeł dodaje lepiej niż RedBull, a i wrażenia pozostawia nie zatarte… No cóż, co kraj to obyczaj. Continue readingNierówna walka z mikrobami… Hurghada dzien II

Prawdziwych przyjaciół poznajesz w… Hurghadzie…

Ludzie! Tylu funfli co ich mam od dziś w Egipcie, to chyba nie miał jeszcze nikt… Wspomniany 40 letni boy hotelowy zaprasza mnie do Egiptu na robienie po pracy małych bambini, bo bambini są śliczne i w ogóle… Przy okazji zaznacza, że on mi zazdrości jednej żony, bo sam ma trzy..

Ledwie wychynąłem na ulicę, a już trzech sympatycznych gości oferuje mi shishę, herbatę, perfumy i pamiątki, wszystkie tańsze i lepsze od oryginału. Zapraszają mnie na wycieczki, za które w zasadzie nic nie zapłacę, bo wyglądam na porządnego człowieka, któremu dobrze z oczu patrzy. Aby zdobyć moje zaufanie opowiadają mi historię swojego życia i życia swoich kolegów, którzy zupełnie przypadkiem właśnie pół roku temu znaleźli w Polsce miłość swojego życia. A tak poza tym, to czy ja jestem z Warsaw czy trochę bardziej z Warszawy? Continue readingPrawdziwych przyjaciół poznajesz w… Hurghadzie…

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »