Category / O bojach z rzeczywistością

To będzie wpis chyba nieco ekspiacyjny. Może nawet delikatnie „coming outowy”. To także wpis co sobie sezonował, bo pierwszy raz w mojej głowie pojawił się rok temu. Teraz dojrzał, by go w słowa ubrać. Mam taką, zdaje się niejednokrotnie potwornie irytującą, manierę zadawania pytań. I w pracy, i w domu, i poza domem. Co gorsza, […]

Czytaj dalej

Chyba dorastam. Może dojrzewam. Czytam o tym, jak oszczędzać i nieśmiało zerkam też w pozycje jak inwestować. Czasem mam wrażenie, że te wszystkie moje starania mogą być bez sensu, bo rządzą nami ludzie, którzy, jak prezes, nie mają konta bankowego, albo, jak minister obrony narodowej, mają oszczędności w wysokości 1,5k PLN (słownie półtora tysiąca polskich […]

Czytaj dalej

Rzadko mi się to zdarza – pisać na blogu o tym, czym zajmuję się w pracy. W sumie nie umiem wytłumaczyć dlaczego, bo pisanie że nie dzieje się tam nic wartego uwagi albo opisania byłoby nieprawdą. Już prędzej wynika to z obawy, że ewentualnie spisanie pewnych wniosków lub obserwacji może utrudnić pracę… Tym razem chciałbym […]

Czytaj dalej

No nie napiszę. I to nie jest tak, że takie wyzwanie (bo dla mnie to zapewne wyzwanie) mi przez myśl nie przeszło. Przeszło:) Ale… To się nie wydarzy. Znam siebie wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć że to się nie uda. Zapału nie starczy 😉 Zresztą.. już nawet wiem o czym nie napiszę.

Czytaj dalej

Skoro pojawia się myśl za długa na twitta, a zbyt krótka na wpis pojawia się pytanie, co z nią zrobić. Zapomnieć? Przeedytować, żeby zmieściła się w 140 znakach? Zakolejkować na lepsze czasy, które nie nadchodzą? Kiedy tych myśli w ciągu dnia zbierze się kilka jest łatwiej, można dla każdej zaplanować akapit, a potem to już […]

Czytaj dalej

Na początek muszę się pokajać. Bo jestem strasznym maruderem. Nic nie robię, tylko chodzę i marudzę. Jak mam wolną chwilę, to marudzę. A jak nie mam wolnej chwili, to marudzę bardziej, bo nie mam czasu marudzić. I się czepiam, ciągle się czepiam. I nawet jeśli czepiam się z jakiegoś powodu lub dlatego że na czymś […]

Czytaj dalej

Wszystko zaczęło się od telefonu, jakich każdy z nas otrzymuje wiele. Dzień dobry, dzwonię do Pani / Pana z bardzo typową sprawą, czyli jest Pan naszym niewol.. abonentem i kończy się Panu umowa. W związku z tym chcemy Panu / Pani zaproponować cyrogr.. umo… bardzo korzystne warunki pozostania naszym niewolnikiem, tj. klientem. Zgodzi się Pan […]

Czytaj dalej

Istnieje niebezpieczeństwo, że notkę piszę zbyt wcześnie. Że to jeszcze nie koniec historii. Że przede mną jeszcze kilka niezapowiedzianych zwrotów. Że trzeba będzie zmienić pointę, albo dopisać akapit albo dwa… nie mniej jednak, zaryzykuję. Więc tak… Zacznę od opisania planu sytuacyjnego. Od dłuższego czasu nie mam w domu ani telewizora ani telewizji. Za ekrany do […]

Czytaj dalej

Wersja krótka. Byłem, jechałem i… tyle. Zero emocji, zero ekscytacji, może trochę poczucia obciachu. Jakiego obciachu? A to już w wersji dłuższej. Wersja dłuższa zaczyna się od tego, że wcale nie chciałem o tym pisać. Ale skoro piszą wszyscy, to co, gorszy będę? Nie będę. Tym bardziej że byłem, jechałem, widziałem nawet się trochę wody […]

Czytaj dalej

Czas najwyższy zmienić tytuł bloga z „niecodzienny” na „maruder”, „malkontent” lub „za wszelką cenę krytykant”, bo ciągle mam do czegoś ale i nic mnie nie zachwyca. A nie prawda, zachwyca mnie wiele, tylko rzadziej o tym piszę. A nie napiszę że mnie coś zachwyca, kiedy nie zachwyca. No bo jak… Skąd mi się ta komunikacja […]

Czytaj dalej