On, ona, gitara, pianino, piosenka… that’s just me
I jeszcze jedna reklama przyuważona (i zapamiętana!) z nocy reklamożeców. Po prostu taka.. fajniusia jest no... Po prostu ja...
I'm somewhat impulsive..
Dziewczyna liże… namocniejsza reklama Nocy Reklamożerców 2011 [18+]
Od razu zaznaczam, że owo 18+ to wymaganie Youtube'a, nie moje... W każdym razie, tą właśnie reklamę organizatorzy nocy reklamożerców zostawili na koniec wczorajszej uczty - uczty nie w 100% smakowitej, ale całkiem całkiem smacznej. Żeby nie przedłużać, zobaczcie sobie, dlaczego to robi wrażenie...
A zresztą, zanim coś prawdziwie dającego popalić, namiastka od Axe, czyli propozycja: "How to clean your balls":
Ok, wywołało to lekki uśmieszek, ale "nie bierze". Przynajmniej mnie, nie bierze aż tak, jak to:
And well... yes it sells.
Flashmob – jednak nie wszystko i nie dla każdego
To takie proste. Wymyślasz scenariusz, wciągasz w to ludzi, stawiasz kamery, potem kręcisz, montujesz, wstawiasz w sieć i już jest wypas. No chyba że nie jest. Wtedy wychodzi tak:
Najbardziej podoba mi się zaangażowanie uczestników, przyjemność którą czerpią z całej zabawy. No wypas. Z czystej ciekawości, do której sekundy wytrzymaliście? Bo, jeśli Wam mało, to można obejrzeć jeszcze (nigdzie indziej nie publikowane) materiały nieoficjalne. Brzmi groźnie i równie groźnie wygląda - tylko dla odważnych.
Czy można inaczej, czy można lepiej? Anglicy spróbowali tak:
I z jednej strony mi się podoba, z drugiej.. chyba jednak nieco przekombinowane, na pewno za długie i można odnieść wrażenie, że przereżyserowane... Po chwili można odnieść wrażenie, że w sklepie są sami wykonawcy, co zaczyna być już absolutnie sztuczne.
Tak czy inaczej - obu ekipom - za pomysł, za odwagę, za chęci - plus. W końcu nie popełnia gaf i błędów tylko ten, kto nie próbuje. Z drugiej strony... może czasami warto zadać pytanie przed publikacją, czy wyszło nam tak, jak byśmy tego chcieli...
Reklama musi wychodzić do klienta…
Już nie wystarczy niezły claim, już nie wystarczy naga pani (choć tej nigdy nigdy dość). Teraz trzeba umieść do człowieka wyjść, zainteresować go, zaskoczyć, wciągnąć do zabawy. Bo człowiek, to potencjalny klient.. A, co więcej, jak mu się (znaczy człowiekowi) spodoba, to lada moment powie o tym swoim kolegom i koleżankom i znowu zakres potencjalnych klientów się zwiększy. I tak oto akcja z Paryża dociera i do Was... a gdzie pójdzie dalej? No to już zależy tylko od Was...
Tak to się robi po francusku;)
I nóżka chodzi.. i bioderko chodzi.. i krzyże bolą...
Co odróżnia wielkich, od nas, tych troszkę mniejszych
Jakiś czas temu oglądałem bardzo przyjemny film, "Good year" i chociaż mi się podobał, nie sądziłem, że będę się do niego często odwoływał. Zwłaszcza do jednego dialogu:
- Ask me, what is the most important thing, in comedy?
- What is the most important thing in comedy?
- Timing!
I, wychodzi na to, nie tylko w komedii istotne jest wyczucie czasu, ale także błyskotliwość i cięta riposta (na miarę Wujka Kazia, mistrza ciętej riposty). Dlaczego? A oglądaliście Rat Race? Ten z Rowanem Atkinsonem? Tak ten. Tam młody pan prokurator podrywa (znaczy się usiłuje poderwać) bardzo ładną dziewczynę, która go dość szybko gasi, on z kolei zapewnia, że juz za moment, już za chwileczkę wróci ze świetną kontrą.. no i może i wraca, tylko że po kilku minutach nawet widzowie nie bardzo wiedzą o co mu chodzi. I po co ten przydługi wstęp... Well..
Apple gets shot:
Apple shoots back:
I'm lovin it ;]
Bo w reklamie, najważniejsze k! jest wyczucie.
