1 - tyle minut czytania

Faworyt tegorocznych Oskarów, w końcu zdobył 12 nominacji, w tym za najlepszy film, dla najlepszego aktora w roli pierwszo i drugoplanowej, także dla najlepszej aktorki, więc film, na który można sobie ostrzyć ząbki (kontrargument, że przecież Titanic jest słuszny, ale akurat w tym miejscu nietrafiony).

Geoffrey Rush, Helena Bonham Carter i Colin Firth (w tej kolejności) dają radę. Jest śmiesznie, refleksyjnie, kiedy trzeba smutno. Jest przyjemność z oglądania, nie ma zbędnego a często we współczesnych filmach nadużywanego bez rozwagi rechotu.

Film pozwala zerknąć w świat rodziny królewskiej w trudnych, przedwojennych czasach, choć oczywiście trochę tą rzeczywistość przekłamuje, ale nie do tego stopnia, aby była od faktów oderwana – to po prostu opowieść o królu Jerzym VI z takiej, a nie innej perspektywy. To fabuła, nie dokument, więc takie uproszczenie nie przeszkadza.

Każdego kto lubi filmy odrobinę historyczne, kto nie idzie do kina po efekty specjalne, kto lubi błyskotliwe dialogi i świetne aktorstwo powinien ten film zobaczyć. I nie będzie żałował:)