2 - tyle minut czytania

Nawet w naszych dość konkretnie pokręconych czasach, gdzie książki pisze się na metry, nie zależnie od tego czy autor ma coś do powiedzenia czy nie,trafiają się powieści ciekawe i warte naszego czasu. Ostatnio jest moda na kryminały, zwłaszcza te rodem ze Skandynawii. Niektóre są lepsze (Millenium), niektóre nie tak dobre, choć wciąż przyjemne w lekturze. Jak ktoś lubi kryminały i chciałby poznać bardziej… ziemski żywot detektywów, powinien zerknąć na Thorwalda – np. „Stulecie detektywów” – dzięki tej pozycji dowie się, jak to się wszystko zaczęło. Ja natomiast miałem przyjemność zapoznania się z Profilem Mordercy autorstwa Paula Brittona.

To nie jest lekka książka, ani łatwa, ani radosna. Co gorsza, opisane w niej sytuacje nie są fikcją, to swoisty dziennik psychologa, który pomagał i wciąż pomaga brytyjskiej policji rozwiązać niektóre mroczne zbrodnie. W miarę czytania rośnie podziw dla umiejętności i wiedzy tego człowieka, a także rośnie obrzydzenie i przerażenie wobec naszej, ułomnej ludzkiej natury. Britton nie musi kolorować, nie musi upiększać, ani wyolbrzymiać. Nie musi także zostawiać niedopowiedzeń. Opisuje wprost, choć bez przesadnego turpizmu, chleb powszedni profilera – człowieka, który na podstawie miejsca zbrodni i informacji o ofierze próbuje opisać, kto może być sprawcą. Warto przeczytać, choć trzeba mieć pełną świadomość, że akurat ta pozycja nie podniesie nas na duchu.

Co ciekawe, mamy także polską alternatywę. Jest „Zbrodnia niedoskonała” napisana przez Katarzynę Bondę na podstawie rozmów z Bogdanem Lachem, który pomaga ustalić profil mordercy na naszej ziemi ojczystej. Obie książki mają zupełnie inna konwencję, „Zbrodnia…” to zbiór niezwiązanych ze sobą, choć odpowiednio skatalogowanych epizodów, wraz z komentarzem profilera, a także zagadkami dla czytelnika… Jeśli ktoś ciekaw – zapraszam.