Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

#metoo – słowa, które zachęcają, by otworzyć oczy

Hashtag #metoo trochę mnie zaskoczył. Widziałem, że obserwowane przeze mnie kobiety wrzucają go, często bez żadnych dodatkowych słów, na swoje „socialowe” profile. Początkowo wydał mi się totalnie niezrozumiały, choć było oczywistym że to jakaś „akcja”. Równocześnie zaintrygował na tyle, żeby go sprawdzić. Wszystko ma swój początek w aferze Harvey’a Weinsteina, ale ten temat wchodzi na dużo wyższy poziom.

Cytując za CNN:

Women — and some men — have used them [words – „me too”] to share personal stories of sexual harassment and assault.

Kobiety, czasem także mężczyźni używają ich [słów „ja też”] aby podzielić się historiami molestowana seksualnego lub przemocy, jakiej doświadczyli.

Nie mam żadnej opowieści, którą chcę się z Wami podzielić. Mam tylko obserwacje.
Czytaj dalej

Egzamin w szkole latania

Ponieważ nie masz czasu na czytanie długich tekstów w Internecie, spróbuję ująć w jednym zdaniu „o co chodzi” (a) i „czego od Ciebie chcę” (b). To czy będziesz czytać dalej, zależy już tylko od Ciebie;-). W jednym zdaniu brzmi to tak:

Z końcem września kończę pracę w Tesco (a) i w związku z tym chciałbym Cię prosić o pomoc (b).

Tyle zmieściłem w jednym zdaniu 😉 Natomiast to chyba niewiele wyjaśnia, zatem rozwinę. Czytaj dalej

Mój czas to pieniądz… a czas innych?

Za każdym razem, kiedy zaczynam pisać coś z wątku „Czas to pieniądz” zaskakuje mnie, że dla tego tematu znajduję nowe aspekty. Że czas to waluta, że warto zadbać o to, aby go nie tracić bezsensownie, a także że trzeba uważać na tych, co z naszego czasu lubią robić użytek na własny… hmm.. użytek😉 Dużo więc było o traktowaniu czasu w kontekście czysto egoistycznym. A jak traktujemy czas innych? I jak powinniśmy go traktować? Czytaj dalej

Gdy bańka pęknie

Zauważyliście, że ostatnio dobrze nam się żyje? Otaczamy się mądrymi ludźmi, wszyscy myślimy podobnie, wyznajemy te same wartości. Oszołomy są gdzieś tam, daleko, ale cywilizacja trzyma się mocno, chroniąc się, chroniąc nas przed barbarzyńcami.

W zasadzie nie mamy poważnych zmartwień, nie znamy głodu, chłodu czy ubóstwa, z poważnych problemów przejmując się tylko tym, że ta czy owa reklama okazała się jednak manipulacją, a ten czy ów produkt jest wystarczająco wege. Cudowne czasy.

Przypuszczam, że to jeden z nieprzewidzianych efektów algorytmów socialmediowych. Pojęcie baniek czy bąbelków w social mediach nie jest niczym nowym – zjawisko już znane, opisane, zbadane i potwierdzone. Ponieważ lubimy mieć rację, otaczamy się ludźmi, którzy się z nami zgadzają, niezauważalnie separując od tych, którzy mają inne poglądy. Teraz zresztą dość łatwo przychodzi nam wykluczanie opinii i danych które są nam nie po myśli – dajemy unfollow i świat staje się znośniejszy.

Równocześnie słuchając tych, z którymi opiniami się zgadzamy, przyjmujemy ich narrację, i tych spoza naszego kręgu z łatwością nazywamy czarnogrodem, ciemnogrodem, baranami, idiotami, kłamcami, oszustami, manipulantami, hołotą, zdrajcami.
Czytaj dalej

Teraz – najlepszy, jedyny czas

Od ostatniego wpisu na niecodziennym mija prawie miesiąc. Trochę strach sprawdzać kiedy był opublikowany ostatni podcast. I najsmutniejsze jest to, jedyną wyraźną przyczyną tego, że przestałem regularnie pisać jest to, że przyszło do mnie i zaprzyjaźniło się ze mną uczucie… zmęczenia pisaniem. Choć tak naprawdę w rozmowie z samym sobą nazywam tę emocję „rzyg na pisanie”. Taki odruch.

Z drugiej strony, niezmiernie mi tego pisania brakuje. Brakuje porządkowania myśli, brakuje satysfakcji z tego, że blog pęcznieje w treść, brakuje przyjemności z nagrywania nowych tekstów na podcast, bo… to też bardzo lubię. Tylko pomyślałem sobie, że nie chcę odgrzewać starych kawałków, a tych nowych jakoś przestało przybywać. Zaklęte koło.

Swoją drogą, zaraz obok „rzygu na pisanie” leży sobie „rzyg na słuchanie swojego głosu”. Mało kto chyba lubi słuchać samego siebie, a kiedy jesteś jednoosobowym bycikiem internetowym, to nie ma że boli, trzeba sie odsłuchać. No i kiedy się odsłuchujesz, oprócz tego dziwnego wrażenia słuchania swojego głosu, dochodzi jeszcze słuchanie wszystkich mankamentów, wszystkich „yyyyeeeee”, wszystkich manieryzmów… i są takie dni, kiedy to męczy bardziej. I ostatnio tych dni było więcej. Czytaj dalej

Gdy wydawanie pieniędzy nie boli

Pamiętam, jak kilka lat temu w korporacyjnym sklepiku dokonywałem jednej ze swoich pierwszych płatności kartą zbliżeniową. Zakup nie był duży, pewnie bułka (raczej dwie), sok pomarańczowy i pastella z suszonych pomidorów. Lata mijają a zestaw wciąż ten sam… jedyne co się zmieniło, to napój mleczno-kawowy (latte) został zastąpiony espresso. Podszedłem do kasy, wyjąłem kartę, zbliżyłem, piknęło, zakup dokonany. Ale że już? Już. No tak to działa.

Pamiętam, że coś mi wtedy zazgrzytało. Wydało mi się to wręcz zbyt proste, aby mogło być prawdziwe. Zbyt łatwe. Proces płatności sprowadził się do prostego piiiiik; Jakie to fajne, jakie to przyjemne, jakie to… trudne do ogarnięcia moim małym rozumkiem. I wydaje mi się, że niesie to za sobą, dość poważne konsekwencje. Czytaj dalej

Umiejętność korzystania z cudzych umiejętności

Umiejętność pracy w zespole, taki zwrot dość często pojawia się jako kluczowe zadanie stawiane przed współczesną edukacją. Nauczyć ludzi ze sobą współpracować. Wyzwanie jakie stawia przed nami przyszłość – umieć połączyć różne charaktery, różne motywacje, różne doświadczenia i osiągnąć jeden cel (lub wiele celów). Nauczyć się nie tracić czasu na zbędną komunikację, nauczyć się widzieć coś więcej niż koniec swojego nosa. I przy tym wszystkim nie zwariować.

Umieć współpracować ważna rzecz. Wydawało mi się dotychczas, że oczywista. Idę codziennie do pracy po to, aby wspólnie z ludźmi gdzieś ciągnąć ten wózek. Jeśli ufam tym którzy stoją za sterami wózka, nie powinienem się zastanawiać nad kierunkiem, tylko wspólnie dokładać starań aby każdy dzień przybliżał nas do celu. W świecie idealnym. W świecie makro.

W świecie makro oczywistym jest, że muszę współpracować. Wykonywać i zlecać. Pytać i odpowiadać. Pamiętać i przypominać. Podpowiadać i być wyrozumiałym. Słuchać. Starać się częściej uśmiechać i mniej marudzić. Umieć mówić tak, aby być zrozumiałym i upewniać się, że zostałem zrozumianym.

A w świecie mikro… w świecie mikro nic nie jest tak oczywiste, choć przecież zasady obowiązują te same. W świecie mikro jestem chyba… samolubny? Czytaj dalej

Dlaczego zostałem sponsorem, to znaczy patronem

Historia jest absurdalnie krótka i dowodzi, że choć jestem centusiem z Krakowa, bywam też wydatkowo nierozsądny i impulsywny. Wszystko zaczęło się od linku podrzuconego przez Pawła. Nie było nawet jednego komentarza, było jedynie wrzucone – https://patronite.pl/maltreting; Od kliknięcia (bo zwykle wierzę Pawłowi i klikam w to co podeśle) do decyzji „wspieram” minęło niewiele czasu. Impuls, dobrze pomyślana nawigacja i już jestem chudszy o kilkanaście złotych. Sorry Maltreting, ale jeszcze nie zdecyduję się na najwyższy pakiet. Ale może jeszcze kiedyś, kto wie…

Nie chodzi więc o to jak to zrobiłem, ale dlaczego. Dlaczego z własnej nieprzymuszonej woli zdecydowałem się płacić za coś, co mogę mieć w zasadzie za darmo. Bo w Internecie wszystko jest za darmo 😉 Moją motywacją nie było także to, co autor obiecuje w swoim profilu… Nie to, że to nie są fajne rzeczy, ale… no nie dla mnie. Więc dlaczego? Czytaj dalej

Zawias

Przychodzi taki moment, że żółw łapie zadyszkę. Nawet jeśli się specjalnie nigdzie nie spieszył, po prostu zabrakło tchu. Miało być łatwiej, miały zostać wyrobione nawyki, wzmocnione pozytywnym sygnałami, miała być wiosna i dłuższe dnie i wszystko to miało czemuś służyć. Przyszedł moment nieuwagi, trochę zmęczenia, odrobina nieregularności i… zawias. 

Moje przypuszczenie jest takie, że trochę się zachłysnąłem. Tym że mogę dorzucać sobie kolejne pomysły. Że dźwignę je sam. Że na wszystkie znajdę czas i na pewno nie braknie mi sił. Że siłą rozpędu zakrzyczę wątpliwości. Że rzeczywistość nie postawi weta i nie zacznie się domagać swojej działki. Brzmi tak, jakby mi zabrakło pokory. Czytaj dalej

Starsze wpisy